Służby odwracają się od Putina, zamach coraz bliżej? "Nie będzie bezpieczny nawet po zawarciu pokoju"
Raport europejskich służb wywiadowczych ujawnia rosnącą paranoję na szczytach rosyjskiej władzy. Po serii zamachów, na czele z zabójstwem generała Fanila Sarvarova, Kreml panicznie boi się wewnątrzsystemowego przewrotu. Konflikt na linii armia–służby specjalne narasta, a zakulisowe układy i pozostały wpływ Siergieja Szojgu jawią się jako wysoce destabilizujące czynniki dla przyszłości Federacji Rosyjskiej. Skomentował to dla nas dr hab. Tomasz Pawłuszko, analityk bezpieczeństwa i stosunków międzynarodowych z Łukasiewicz-ITECH oraz Uniwersytetu Opolskiego.
- Bezprecedensowe wycieki wrażliwych danych do zachodnich mediów dowodzą rażącej nieszczelności i słabości rosyjskich instytucji
- Federalna Służba Ochrony (FSO) gwałtownie poszerza swoje kompetencje, marginalizując pozycję i zaufanie do struktury FSB
- Zamach na gen. por. Fanila Sarvarova stał się bezpośrednim katalizatorem głębokich roszad w systemie bezpieczeństwa czołowych dowódców
Strach na Kremlu: Przetasowania w służbach i armii
Europejskie służby wywiadowcze dostarczyły danych, które jednoznacznie wskazują na głęboki kryzys zaufania wewnątrz rosyjskich elit. Zgodnie z niedawnym raportem ujawnionym między innymi przez amerykańską stację CNN, reżim Władimira Putina poważnie obawia się zorganizowanego spisku lub zbrojnego zamachu stanu. Szczególnym powodem do niepokoju stało się zabójstwo szefa departamentu szkolenia operacyjnego Sztabu Generalnego Rosji. Zamach bombowy w Moskwie z grudnia 2025 roku, w którym zginął gen. por. Fanil Sarvarov, obnażył potężne luki w państwowym systemie bezpieczeństwa i doprowadził do bezpośrednich oskarżeń wysuwanych przez wojsko wobec kierownictwa FSB.
W odpowiedzi na te wstrząsy Kreml podjął natychmiastowe działania zaradcze. Zauważalnie zwiększono osobistą ochronę Walerija Gierasimowa oraz kilkunastu innych generałów najwyższego szczebla. Kluczową rolę w tym nowym mechanizmie prewencyjnym przejęła Federalna Służba Ochrony (FSO), która zaczęła przejmować operacyjną inicjatywę kosztem FSB, odpowiadając między innymi za ścisłą kontrolę i blokady sieci telekomunikacyjnych w państwie. Taka drastyczna zmiana bilansu sił świadczy o niemal całkowitej utracie wiary w dotychczasowe organy odpowiedzialne za ochronę porządku konstytucyjnego.
Analizując to nagłe przesunięcie kompetencji kontrwywiadowczych, dr hab. Tomasz Pawłuszko zwraca uwagę na postępującą militaryzację wewnętrznych formacji i wszechobecny strach przed przewrotem. Jak wskazuje ekspert, dynamika konfliktu wymusza na państwie stałą reorganizację metod zapobiegania puczom:
- Ostatnie miesiące pokazują rosnące obawy rosyjskich elit przed zamachami na dostojników obecnego reżimu. Na rozkaz Putina Rosgwardia przekształca się w nowego typu wojska wewnętrzne, które mają chronić urzędników wysokiego szczebla. Oznacza to częściową utratę zaufania do FSB, która przecież pełni funkcję ochrony ustroju. Po buncie Prigożyna również armia pozostaje na cenzurowanym. W wojnie zginęło wielu ludzi, pozytywnych rezultatów tych ofiar nie widać, Zachód dociska śrubę sankcji, a w dodatku ofensywa rosyjska w Ukrainie utknęła w wiosennym błocie. Kreml zauważalnie obawia się też ukraińskich ataków dronowych w czasie parady z okazji zwycięstwa w II wojnie światowej. To pokazuje, że prawdopodobnie istnieje wiara w spiski na szczytach władzy.

Mafijna równowaga strachu i wpływy Siergieja Szojgu
Obecne napięcia między organami siłowymi są w prostej linii efektem łamania wieloletnich zasad wewnątrzrosyjskiej polityki. Szczególną uwagę zachodniego wywiadu przykuwa niejasna rola Siergieja Szojgu, który mimo utraty stanowiska ministra obrony, zdołał zachować ogromne wpływy w dowództwie wojskowym. Raporty wywiadowcze wprost oceniają jego zgromadzony kapitał polityczny jako kluczowy czynnik destabilizujący, zwłaszcza w świetle pokazowego aresztowania jego bliskiego współpracownika, Rusłana Calikowa. Tego typu uderzenia w bezpośrednie otoczenie rywali bezpowrotnie niszczą nieformalne gwarancje nietykalności, którymi do tej pory cieszyła się wierchuszka.
Zarządzanie państwowymi resortami opiera się obecnie na generowaniu strachu i bezwzględnej rywalizacji frakcji o przetrwanie. Diagnozując patologie w architekturze rosyjskiego aparatu władzy, dr hab. Pawłuszko argumentuje, że autokracja Władimira Putina wyewoluowała w schemat typowo przestępczy. W tak skonstruowanym i zamkniętym ekosystemie nawet najdrobniejsza anomalia potrafi wywołać niekontrolowaną eskalację przemocy:
- Długofalowym problemem państw autorytarnych jest personalizacja i słabość instytucji, co powoduje nieustanny brak zaufania między głównymi organami władzy. Taki układ władzy łatwo zdestabilizować, bo opiera się na równowadze strachu. Oprócz oficjalnych komunikatów ważne są tam kontakty nieformalne, zbieranie materiałów kompromitujących rywala, śledzenie ruchów jego zwolenników i jego rodziny, korupcja i różne inne metody działań pośrednich. Wszystko to tworzy taką mafijną strukturę, która jest trudna do rozszyfrowania. W takiej sytuacji nawet niewielki ruch może uruchomić lawinę zdarzeń trudnych do przewidzenia.
Wycieki informacji i nieuchronność brutalnych rozliczeń
Samo udostępnienie tak precyzyjnych analiz europejskiego wywiadu globalnym agencjom informacyjnym jest bezdyskusyjnym dowodem na gigantyczną nieszczelność rosyjskich sztabów. Stanowi to potwierdzenie tezy, że bezpośrednio w rdzeniu moskiewskiej elity znajdują się ludzie gotowi handlować najściślej tajnymi danymi z zachodnimi wywiadami. Świadomość istnienia wewnętrznych informatorów generuje wśród dostojników na Kremlu obawy, które w ułamku sekundy mogą przeobrazić się w zakrojone na szeroką skalę państwowe czystki. Izolacja aparatu decyzyjnego to obecnie jeden z nielicznych fundamentów powstrzymujących spisek.
Jeśli frontowa rzeczywistość nie ulegnie radykalnej zmianie na korzyść najeźdźców, moskiewska machina zmuszona będzie do zaprezentowania opinii publicznej konkretnych winnych. Prawdopodobieństwo zorganizowanego przewrotu wojskowego lub buntu elit osiągnie poziom krytyczny w momencie wyczerpania się skuteczności propagandy tuszującej straty. Fasadowe przetasowania w ochronie dygnitarzy stanowią wyłącznie doraźne łagodzenie symptomów zbliżającego się kolapsu zarządzania wewnątrz kraju.
Kreśląc scenariusze ostatecznego finału dla dowódców Federacji Rosyjskiej, ekspert z Uniwersytetu Opolskiego rozprawia się z mitem pokojowej transformacji władzy. Jego zdaniem, dla obecnej głowy państwa zwyczajnie nie przewidziano bezpiecznej drogi odwrotu:
- Im większy będzie kryzys, tym więcej informacji będzie "sprzedawanych" na Zachód. Już samo pojawienie się takich informacji w Europie jest przejawem słabości. Dodatkowo, jeśli nie będzie sukcesów na froncie, a ukraińskie ataki doprowadzą do dalszego spadku poparcia dla Kremla, możliwe są zmiany władzy np. premiera lub gubernatorów, aby szybko wskazać winnego. Nie rozwiąże to jednak realnych problemów Rosji, które wynikają z jej ustroju i gospodarki. Putin nie ma realnego następcy, ale stworzył system, w którym każdy może wejść w rolę Putina. Co więcej, nawet gdyby Putin zawarł pokój i zrezygnował z władzy, to nadal nie będzie bezpieczny. Ukraińskie drony będą go szukać wszędzie i do końca życia. Ponadto, rozliczenia przychodzą także w systemie autorytarnym i w przeciwieństwie do demokracji, rzadko są pokojowe.
Źródło: Goniec.pl