Skandaliczne słowa Putina ws. przyszłości granic Ukrainy. Wskazał na Polskę, jest reakcja MSZ
Podczas niedzielnego wystąpienia w Petersburgu Władimir Putin wygłosił kontrowersyjne tezy o przyszłości terytorialnej Ukrainy. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało stanowczo. W komunikacie opublikowanym w poniedziałek na stronie resortu odrzucono twierdzenia rosyjskiego przywódcy.
Putin: „Ukraina utraci ziemie zachodnie"
Słowa Putina padły w niedzielę podczas spotkania z żołnierzami marynarki wojennej w Petersburgu, o czym poinformowała agencja Interfax. Prezydent Rosji przekonywał, że Ukraina w przyszłości utraci ziemie zachodnie.
„Jestem przekonany, że prędzej czy później Ukraina utraci ziemie zachodnie – to, co należało do Polski, co należało do Węgier, co należało do Rumunii – prędzej czy później, nie jutro, może pojutrze, za rok, dwa, 10, 15, ale wszystko historycznie się ułoży" – argumentował.
Dodał również, że „był tylko jeden gwarant integralności terytorialnej Ukrainy – Rosja".
Choć w samej wypowiedzi Putin nie wezwał wprost do rozbioru Ukrainy, polska dyplomacja odczytała jego słowa jako element szerszej gry. Wskazywanie Polski, Węgier i Rumunii jako „historycznych właścicieli" zachodnich ziem ukraińskich wpisuje się w znany schemat rosyjskiej narracji, obliczony na osłabianie zaufania między Kijowem a jego sojusznikami. MSZ uznało to za próbę wciągnięcia Polski w fałszywą opowieść o podziale Ukrainy i zareagowało z wyprzedzeniem.
Warszawa: nie mamy i nie będziemy mieć roszczeń
Odpowiedź polskiej dyplomacji pojawiła się w poniedziałek na oficjalnej stronie resortu.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP jednoznacznie odrzuca kolejne, fałszywe i całkowicie bezpodstawne spekulacje prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina dotyczące rzekomych imperialistycznych dążeń sąsiadów i podziału terytorialnego Ukrainy oraz sugerujące udział w tym procesie Rzeczypospolitej Polskiej" – napisano w komunikacie.
Dyplomaci zadeklarowali wprost:
„Rzeczpospolita Polska nie wysuwała, nie wysuwa i nie zamierza w przyszłości wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy".
Resort zapewnił także, że Polska w pełni uznaje i wspiera integralność oraz suwerenność Ukrainy w jej międzynarodowo uznanych granicach, w tym określonych w Traktacie o granicy państwowej między Ukrainą a Federacją Rosyjską z 2003 roku.
„Cel tych działań jest jasny"
Polska dyplomacja odczytała wypowiedź Putina jako świadomą manipulację. W oświadczeniu zaznaczono:
„Jest to nic innego, jak dezinformacja i kolejna próba wywoływania antagonizmów i napięcia między Ukraińcami a sojusznikami wspierającymi Kijów".
Przedstawiciele ministerstwa dodali, że sugestie o aneksji ziem „stanowią prymitywną próbę dezinformacji i są stałym elementem wojny informacyjnej". Wskazali przy tym, co ich zdaniem stoi za działaniami Moskwy:
„Cel tych działań jest jasny i polega na próbie skłócenia narodów europejskich oraz odwrócenia uwagi międzynarodowej od brutalnej, nielegalnej agresji wojskowej prowadzonej przez Federację Rosyjską".
Nie pierwszy taki sygnał z Moskwy
Oświadczenie zamyka bezpośrednie żądanie skierowane do władz rosyjskich.
„Wzywamy władze Federacji Rosyjskiej do zaprzestania wysuwania roszczeń terytorialnych wobec swoich sąsiadów" – oświadczył resort.
Warto przypomnieć, że Moskwa nie po raz pierwszy insynuuje polskie zainteresowanie zachodnią Ukrainą. Podobne tezy w przeszłości głosili sam Putin, Dmitrij Miedwiediew oraz rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Stanowisko Warszawy w kwestii wspierania niepodległości Kijowa pozostaje niezmienne, a poniedziałkowa reakcja to kolejna odpowiedź na tego typu wypowiedzi płynące z Rosji.
