Nowe informacje po spotkaniu na Nowogrodzkiej. Tak Morawiecki potraktował dziennikarzy
Po ponad trzygodzinnej rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim były premier opuścił siedzibę PiS, nie zamieniając z dziennikarzami ani słowa. Limuzyna z Nowogrodzkiej odjechała bez zatrzymania, a o przebiegu spotkania Polacy dowiedzieli się wyłącznie z wpisów w mediach społecznościowych.
Reporterzy czekali, Morawiecki nie powiedział ani słowa
Spotkanie rozpoczęło się w czwartek w południe w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie i zajęło politykom ponad trzy godziny. Rozmawiali o narastającym od tygodni wewnętrznym konflikcie.
Po zakończeniu rozmów rzecznik PiS Rafał Bochenek opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie.
„Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej. Wszyscy parlamentarzyści w naszym środowisku politycznym mają te same prawa, ale także obowiązki” – napisał.
Przypomniał też, że „czas na złożenie oświadczeń o przynależności do partii obowiązuje do końca dnia”.
Były szef rządu nie zdecydował się jednak na rozmowę, nie wygłosił żadnego oświadczenia i nie odpowiedział na pytania padające z tłumu dziennikarzy. Zamiast tego z Nowogrodzkiej wyjechała limuzyna Służby Ochrony Państwa, którą zwykle podróżuje Morawiecki, na co zwróciła uwagę reporterka Polsat News.
Oświadczenie zamiast rozmowy z dziennikarzami
Kilkanaście minut po wpisie rzecznika swój komunikat opublikował bliski współpracownik byłego premiera, europoseł Piotr Müller. Zapewnił, że rozmowy z Kaczyńskim prowadzono „w dobrej wierze i z bardzo dużą wolą porozumienia”. Jak dodał, jego środowisko przedstawiło 21 rozwiązań mających załagodzić konflikt, przywrócić wzajemne zaufanie i zamknąć całą sprawę.
Müller odrzucił jednocześnie żądania kierownictwa partii.
„Dobra wola nie może jednak oznaczać zgody na wszystko. Nie ma naszej zgody na podpisywanie lojalek, wymuszanie podpisów ani składanie upokarzających deklaracji. Lojalność udowadnia się wieloletnią pracą, odpowiedzialnością i walką o wspólne zwycięstwo. Chcemy porozumienia, nie upokorzenia” – oświadczył.
Jego zdaniem w partii wciąż jest czas na porozumienie i „wspólną walkę o zwycięstwo nad Donaldem Tuskiem”.
Sam Morawiecki ograniczył się do apelu z opublikowanego wcześniej nagrania:
„Bądźmy wielkim obozem polskich spraw”.
W ostatnich dniach kilkukrotnie powtarzał, że nie zamierza odchodzić z PiS, ale nie chce też likwidować Rozwoju Plus. Do stowarzyszenia należy 40 posłów i posłanek oraz czterech europosłów.
Zarzuty o rozłam i intrygi
Źródłem sporu jest uchwała przyjęta przez władze partii w ubiegłym tygodniu. Zgodnie z nią członkowie PiS muszą opuścić stowarzyszenia zajmujące się polityką, a kto tego nie zrobi, naraża się na wykluczenie. Termin upływa w czwartek, 23 lipca, o północy. Jacek Sasin zareagował od razu i wygasił Po pierwsze Polska jeszcze w dniu przyjęcia uchwały.
Decyzję Morawieckiego o dalszym prowadzeniu Rozwoju Plus rzecznik partii ocenił bardzo ostro.
„Działalność w Stowarzyszeniu Rozwój+ jest działalnością rozłamową i realizuje scenariusz pisany rękami wrogów” – stwierdził Bochenek.
Müller odpowiedział, zarzucając przeciwnikom wywoływanie sztucznego konfliktu.
„Grupa intrygantów, która próbuje przeprowadzić podział partii, czyli m.in. Patryk Jaki, Jacek Sasin i Jacek Kurski, wykorzystują to jako wymówkę. Konsekwentnie próbują to robić, boją się pluralizmu w partii” – powiedział eurodeputowany.
