Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > To zrobiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, żeby przejąć władzę w Polsce 2050. Informatorzy nie przebierają w słowach
Katarzyna Prędotka
Katarzyna Prędotka 18.02.2026 14:16

To zrobiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, żeby przejąć władzę w Polsce 2050. Informatorzy nie przebierają w słowach

To zrobiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, żeby przejąć władzę w Polsce 2050. Informatorzy nie przebierają w słowach
fot. Wojciech Olkusnik/East News

To nie jest nagły bunt, lecz finał procesu, który trwał od lat. Jak wynika z nieoficjalnych relacji osób blisko związanych z budową struktur Polski 2050, dzisiejszy rozłam i odejście Żanety Cwaliny-Śliwowskiej to efekt długotrwałej dominacji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nad liderem ruchu Polska 2050. Według naszych informatorów, Szymon Hołownia, postrzegany jako „fajny interfejs”, miał wielokrotnie ulegać presji obecnej przewodniczącej, co doprowadziło do paraliżu decyzyjnego i buntu frakcji parlamentarnej.

  • Krytycy twierdzą, że Szymon Hołownia od 2021 roku nie podejmuje kluczowych decyzji w pełni samodzielnie
  • Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała stosować metodę wielokrotnych telefonów i nacisków, aby wymuszać zmianę zdania lidera
  • Dzisiejszy rozłam to efekt „nieposkromionego apetytu” na władzę, który już lata temu przewidzieli dawni współpracownicy

„Fajny interfejs” i cienie z tyłu głowy. Kto naprawdę rządzi?

Z nieoficjalnych relacji, które uzyskaliśmy od osób współtworzących Polskę 2050 jeszcze na etapie stowarzyszenia, wyłania się obraz partii zarządzanej w sposób dwutorowy. Szymon Hołownia, medialna lokomotywa i postać budząca zaufanie wyborców, miał być jedynie „twarzą”, podczas gdy realnie, sznurki władzy, trzymała wąska grupa doradców. Jak słyszymy w kuluarach, lider ruchu już w 2021 roku zaczął wykazywać oznaki niestabilności decyzyjnej, co budziło niepokój wśród pierwszych działaczy.

„To była partia Pełczyńskiej, a nie Hołowni” – słyszymy od osoby, która opuściła ruch przed laty, widząc te same mechanizmy, które dzisiaj wypychają z partii posłankę Cwalinę-Śliwowską. Największe kontrowersje budziły sytuacje, w których lider potrafił diametralnie zmienić zdanie pod wpływem sugestii płynących z najbliższego otoczenia. Przykładem ma być głośna sprawa głosowań nad Sądem Najwyższym, gdzie, według relacji świadków, „głowa lidera kręciła się dookoła”, a on sam wydawał się niepewny kierunku, w którym zmierza jego ugrupowanie.

To zrobiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, żeby przejąć władzę w Polsce 2050. Informatorzy nie przebierają w słowach
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/Paulina Hennig-Kloska, Katarzyna Pelczynska-Nalecz

Metoda na „rozklepanie” lidera. Taktyka Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

Osoby z bliskiego otoczenia partii opisują specyficzny styl pracy obecnej przewodniczącej. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest przedstawiana jako specjalistka od skutecznego lobbingu wewnętrznego, a także osoba, której poglądy skręcają bardzo mocno w lewą stronę. Jej metoda pracy miała opierać się na nieustępliwości: „Ona dzwoni, namawia, potem znowu dzwoni, a potem znowu dzwoni, dopóki nie uzyska tego, co chce”. To właśnie ta determinacja miała doprowadzić do sytuacji, w której Szymon Hołownia był „rozklepywany” (cytując naszego informatora) i ostatecznie akceptował wizje narzucane przez Pełczyńską-Nałęcz.

Poważne tarcia miały miejsce już na samym początku tworzenia struktur partyjnych. Jak wynika z naszych informacji, obecna przewodnicząca miała być początkowo przeciwna budowaniu partii, preferując działanie w ramach stowarzyszenia. Pojawiały się nawet ekstremalne pomysły, by posłowie, którzy dołączyli do ruchu, zdali swoje mandaty. To budowało poczucie silnej konkurencji między ideowym ruchem a rodzącą się strukturą polityczną, tworząc specyficzny „holding”, w którym kompetencje się zacierały.

Michał Kobosko i próby hamowania apetytu na władzę

W tej skomplikowanej układance istotną rolę odgrywał Michał Kobosko. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że europoseł od dawna dostrzegał zagrożenie płynące z ambicji Pełczyńskiej-Nałęcz. Miał on wielokrotnie próbować „hamować” jej działania, starając się zachować równowagę w partii i chronić lidera przed zbyt dużą presją. Jednak, jak pokazały ostatnie wydarzenia, ta strategia poniosła klęskę.

Oponenci przewodniczącej zarzucają jej „nieposkromiony apetyt” i chęć zawłaszczania kolejnych obszarów wpływów „od bandy do bandy”. W polityce, postrzeganej jako sztuka dzielenia się wpływami, taki styl zarządzania musiał doprowadzić do kolizji. 

– Na żaden stołek nie zamieniłabym bycia z Pełczyńską w jednej partii.

Tak jednym zdaniem tę sytuację podsumowała jedna z osób kiedyś blisko związana ze strukturami Polski 2050. Dlatego dzisiejsze odejścia, można uznać za wynik skumulowanej frustracji osób, które nie chciały być częścią projektu, w którym lojalność wobec lidera jest zastępowana przez posłuszeństwo wobec jego głównej doradczyni.

„Uchwała kagańcowa” jako finał wieloletniego sporu

Obecny bunt pod wodzą Żanety Cwaliny-Śliwowskiej i frakcji Pauliny Hennig-Kloski nie jest więc wypadkiem przy pracy, a logicznym następstwem wewnętrznych procesów. Wprowadzenie tzw. uchwały kagańcowej było jedynie ostatecznym potwierdzeniem, że w partii nie ma już miejsca na wewnętrzny pluralizm. Blokada zmian personalnych w klubie miała zagwarantować trwanie układu, który według osób blisko związanych z Polską 2050, od dawna dusił potencjał ruchu.

Dla wielu działaczy, którzy pamiętają początki projektu, obecna sytuacja to bolesne „sprawdzam”. „Stało się to, czego wielu spodziewało się już trzy lata temu” – słyszymy. Polska 2050 stoi przed wyborem. Albo partia wróci do korzeni i samodzielności lidera, albo pod przywództwem Pełczyńskiej-Nałęcz zamieni się w hermetyczną strukturę, która straci poparcie budowane na haśle „nowej jakości”. Rozłam w Polsce 2050 to walka o to, czy partia nadal będzie kojarzona z Szymonem Hołownią, czy stanie się politycznym zapleczem dla jednej, dominującej osoby.

źródło: Goniec sejm.gov.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji