Rosyjski samolot nadał kod alarmowy. Wiadomo, o co chodzi
Rosyjski samolot pasażerski z ponad dwustoma osobami na pokładzie musiał przerwać lot do Moskwy tuż po starcie z lotniska w Dubaju. Pilot ogłosił stan alarmowy, a maszyna krążyła nad terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wzbudzając niepokój obserwatorów śledzących radary lotnicze.
Przebieg incydentu lotniczego nad Dubajem
Samolot Boeing 767-224 rosyjskich linii lotniczych UTair wystartował z lotniska Dubaj-Al Maktoum w czwartek o godzinie 16:48 czasu lokalnego, kierując się w stronę Moskwy. Krótko po oderwaniu się od pasa startowego załoga zidentyfikowała problemy, które wymusiły przerwanie rejsu. Maszyna spędziła w powietrzu około godziny, krążąc w celu zrzucenia nadmiaru paliwa przed podejściem do lądowania.
Procedura alarmowa „7700”
Zaraz po starcie załoga nadała uniwersalny kod transpondera „7700”. Jest to sygnał alarmowy używany przez pilotów w przypadku nagłego zagrożenia lub problemów technicznych wymagających natychmiastowej pomocy służb naziemnych. Wykorzystanie tego kodu stanowi standardową procedurę bezpieczeństwa; stosuje się go przy usterkach technicznych, złym samopoczuciu członka załogi lub w celu uzyskania priorytetu podczas lądowania, choć nie zawsze musi oznaczać skrajne niebezpieczeństwo.
Kilkanaście okrążeń nad ZEA
Po wystąpieniu problemów podjęto decyzję o zawróceniu maszyny na lotnisko. Zanim jednak lądowanie było możliwe, Boeing wykonał kilkanaście okrążeń nad terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co było wyraźnie widoczne na radarach monitorujących ruch lotniczy. Manewr ten trwał około godziny i służył zrzuceniu paliwa, aby zredukować masę samolotu. Operacja zakończyła się bezpiecznym przyziemieniem w Dubaju około godziny 17:30 czasu lokalnego.
Przyczyny i skutki awaryjnego lądowania
Bezpośrednio po starcie załoga linii UTair nadała kod alarmowy „7700”, sygnalizując sytuację nadzwyczajną. Główną przyczyną przerwania lotu i wykonania awaryjnego lądowania była usterka techniczna maszyny. Na pokładzie znajdowało się ponad 200 osób, jednak przewoźnik potwierdził, że nikomu nic się nie stało i nikt z pasażerów ani załogi nie odniósł obrażeń.