Od "Herszta" po prawniczkę, która pokonała Ziobrę. Kim są kandydaci koalicji do Trybunału?
Koalicja rządząca przedstawiła oficjalną listę sześciorga kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie w Sejmie zaplanowano na piątek 13 marca. Zestawienie nominatów, ogłoszone 11 marca przez Prezydium Sejmu, to mieszanka prawników o wyrazistym dorobku akademickim oraz osób bezpośrednio zaangażowanych w obronę niezawisłości sędziowskiej w ostatnich latach.
- Większość kandydatów łączy dorobek naukowy z aktywną praktyką prawniczą, co ma stanowić przeciwwagę dla dotychczasowego wizerunku Trybunału Konstytucyjnego
- Nominacja Krystiana Markiewicza budzi największe kontrowersje z uwagi na jego otwarty konflikt z rządem Zjednoczonej Prawicy i zarzuty o aktywizm polityczny
- Wyraźny profil anty-Ziobro charakteryzuje część listy, na której znalazła się adwokatka reprezentująca niegdyś głównego oponenta byłego ministra sprawiedliwości oraz sędziowie z niezależnych stowarzyszeń
Krystian Markiewicz: Sędzia na pierwszej linii frontu
Krystian Markiewicz to postać o największym ciężarze gatunkowym wśród wszystkich kandydatów, a jego biografia z ostatnich lat to gotowy materiał na polityczny thriller. W 2019 roku stał się główną ofiarą afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak ujawniło śledztwo dziennikarzy portalu Onet, a co później potwierdziły oficjalne ustalenia prokuratury, zorganizowana grupa skupiona wokół ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka prowadziła wobec niego skoordynowaną kampanię dyskredytacji.
W ramach tych działań Markiewicza określano w korespondencji pseudonimem "Herszt", masowo rozsyłając anonimy i paszkwile mające zniszczyć jego reputację. W odpowiedzi sędzia wytoczył procesy cywilne – jeszcze w 2025 roku domagał się 75 tysięcy złotych zadośćuczynienia od Skarbu Państwa oraz samego Piebiaka i jego współpracowników.
Jego opór wobec zmian wprowadzanych przez Zjednoczoną Prawicę wiązał się z bezprecedensowymi represjami dyscyplinarnymi. Ówcześni rzecznicy dyscyplinarni, Piotr Schab i Przemysław Radzik, sformułowali wobec niego rekordową w historii polskiego sądownictwa liczbę 57 zarzutów w jednej sprawie.
Dotyczyły one głównie publicznego kwestionowania statusu nowej Krajowej Rady Sądownictwa, legalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz apeli do innych sędziów o bojkotowanie upolitycznionych postępowań. Choć w lutym 2024 roku wszystkie te zarzuty zostały prawomocnie umorzone z braku znamion przewinienia, postawa Markiewicza do dziś dzieli opinię publiczną.
Obóz liberalny traktuje jego działania jako niezłomną obronę konstytucji, podczas gdy dla prawicy jest to ewidentny dowód na aktywizm polityczny i łamanie zasady apolityczności sędziego. Sam kandydat wielokrotnie nie unikał ostrego języka, charakteryzując kierunek zmian wymiaru sprawiedliwości za rządów PiS słowami:
- Idziemy śladem Rosji.
Obrazu Markiewicza dopełniają jednak kontrowersje z 2024 i 2025 roku, które budzą opór w zupełnie innych środowiskach. W ubiegłym roku naraził się osobom posiadającym kredyty we frankach szwajcarskich oraz reprezentującym ich prawnikom, forsując koncepcję systemowej ustawy frankowej. Komentując obciążenie wydziałów cywilnych, stwierdził wprost:
- Spraw frankowych w ogóle nie powinno być w sądach.
Tę wypowiedź odebrano jako otwarte sprzyjanie interesom sektora bankowego.
Dodatkowym wizerunkowym obciążeniem kandydata jest tzw. "lex Markiewicz". To potoczne określenie rozporządzenia wydanego w 2025 roku przez ministra Waldemara Żurka, które drastycznie zmniejszyło obciążenie pracą orzeczniczą dla sędziów zasiadających w komisjach kodyfikacyjnych. Z racji faktu, że Markiewicz przewodniczy jednej z takich komisji, część środowiska prawniczego ostro skrytykowała te przepisy jako bezpośrednie tworzenie przywilejów dla swoich.
Powołanie go do Trybunału Konstytucyjnego jest jasnym sygnałem ze strony większości parlamentarnej, dążącej do szybkiego przegłosowania kandydatur.
- Prezydium te osoby rekomendowało, więc m.in. te nazwiska będą procedowane na posiedzeniu Sejmu – poinformował 11 marca marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, ucinając spekulacje o ewentualnych roszadach.

Maciej Taborowski: Prawnik od spraw unijnych
Maciej Taborowski to profesor Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Posiada niepodważalny dorobek w zakresie prawa Unii Europejskiej oraz mechanizmów ochrony praworządności. W latach 2019–2022 pełnił funkcję zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich, współpracując bezpośrednio z ówczesnym RPO, Adamem Bodnarem.
Jego kandydatura opiera się na silnych fundamentach eksperckich, ale ma istotny kontekst polityczny. Taborowski objął niedawno funkcję pełnomocnika rządu przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Reprezentował tam Polskę między innymi w głośnych sprawach kwestionujących status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Jego doświadczenie w sporach luksemburskich ma kluczowe znaczenie dla państwa, które dąży do uporządkowania relacji polskiego orzecznictwa z prawem unijnym. Taborowski w Trybunale Konstytucyjnym gwarantuje pronijne nastawienie oraz głęboką znajomość mechanizmów integracji europejskiej.
Marcin Dziurda: Ekspert od interesów państwa
Profesor Marcin Dziurda reprezentuje Uniwersytet Warszawski i jest powszechnie uznanym specjalistą w dziedzinie procedury cywilnej. Z punktu widzenia doświadczenia praktycznego, jego najważniejszym atutem pozostaje wieloletnie kierowanie Prokuratorią Generalną Skarbu Państwa w latach 2006–2012, gdzie odpowiadał za ochronę kluczowych interesów majątkowych Polski.
W przeciwieństwie do Markiewicza, Dziurda jest postrzegany jako kandydat o profilu stricte technokratycznym. Jego dorobek orzeczniczy i radcowski koncentruje się na skomplikowanych sporach gospodarczych oraz arbitrażowych, a nie na ustrojowych bataliach. Nie angażował się w otwarte konflikty polityczne, co czyni go postacią łatwą do zaakceptowania dla szerokiego gremium prawniczego.
Kandydatura Dziurdy ma w założeniu wzmocnić merytoryczny fundament Trybunału Konstytucyjnego w sprawach majątkowych i cywilnych, które w ostatnich latach zeszły na dalszy plan, przyćmione przez głośne spory o ustrój państwa.
Anna Korwin-Piotrowska: Głos środowiska z sądów powszechnych
Anna Korwin-Piotrowska to sędzia o bogatym stażu, pełniąca funkcję prezesa Sądu Okręgowego w Opolu. Jest również prezeską stowarzyszenia sędziowskiego "Themis", drugiej obok "Iustitii" największej organizacji zrzeszającej polskich sędziów, która twardo opierała się reformom sądownictwa forsowanym przez Zbigniewa Ziobrę.
Jej profil to połączenie pragmatyki orzeczniczej z bezkompromisową obroną niezawisłości. Jako liderka "Themis" wielokrotnie uderzała w legalność działań Krajowej Rady Sądownictwa w kształcie nadanym jej po 2017 roku. Nominacja Korwin-Piotrowskiej to ukłon w stronę sędziów liniowych. Jej zaplecze to przede wszystkim:
- wieloletnie doświadczenie w bezpośrednim orzekaniu na szczeblu sądu okręgowego,
- czynne wsparcie prawne i instytucjonalne dla sędziów objętych postępowaniami dyscyplinarnymi,
- praktyczna znajomość ustrojowych bolączek polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Magdalena Bentkowska: Adwokatka ze sprawą przeciwko Ziobrze w tle
Magdalena Bentkowska wyróżnia się na liście jako jedyna czysta przedstawicielka palestry. Jest adwokatką oraz doktorem nauk prawnych związanym zawodowo z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jej dorobek łączy praktykę adwokacką z pracą akademicką, jednak to jeden konkretny epizod z jej sali sądowej przykuwa największą uwagę mediów.
Bentkowska reprezentowała w sądzie kardiochirurga Mirosława G. w głośnym procesie o naruszenie dóbr osobistych wytoczonym bezpośrednio Zbigniewowi Ziobrze. Sprawa dotyczyła słynnych słów ówczesnego ministra o tym, że nikt już przez tego lekarza życia pozbawiony nie będzie. Wygrana w tym procesie ugruntowała jej pozycję jako skutecznego pełnomocnika, ale jednocześnie nadała jej wizerunkowi rys polityczny prawniczki, która pokonała w sądzie architekta zmian ustrojowych.
Wybór Bentkowskiej może być odebrany przez dzisiejszą opozycję jako symboliczny i wizerunkowy rewanż obecnej władzy. Niemniej jednak jej zaplecze naukowe oraz bogate doświadczenie adwokackie spełniają formalne wymogi stawiane przyszłym sędziom konstytucyjnym.
Dariusz Szostek: Konstytucjonalizm w erze nowych technologii
Profesor Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego to kandydatura, która całkowicie wyłamuje się z tradycyjnego podziału na prawników cywilistów, karnistów i konstytucjonalistów. Jest on jednym z czołowych w Polsce ekspertów od prawa nowych technologii, cyfryzacji, sztucznej inteligencji oraz technologii blockchain. Obok pracy naukowej, prowadzi również aktywną praktykę jako radca prawny.
Włączenie go na listę kandydatów to wymuszona odpowiedź na wyzwania legislacyjne XXI wieku. Trybunał Konstytucyjny będzie musiał coraz częściej mierzyć się z problematyką prywatności w sieci, algorytmicznego podejmowania decyzji czy ochrony danych obywatelskich w świecie cyfrowym. Szostek wnosi do Trybunału kompetencje, których w tym organie dotychczas całkowicie brakowało.
Jego nominacja ma charakter wybitnie ekspercki i apolityczny. Profesor Szostek w ostatnich latach skupiał się przede wszystkim na doradzaniu instytucjom publicznym i europejskim w zakresie cyfrowej transformacji, omijając szerokim łukiem polaryzujące spory o sądownictwo.
Źródło: Goniec.pl