Nowe doniesienia ws. Szpitala Południowego. Pojawiły się informacje o nielegalnym handlu zwłokami
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie ma kolejny, bardzo poważny wątek. Według ustaleń Onetu w placówce miało dochodzić do nielegalnego handlu ludzkimi zwłokami. Rodziny zmarłych pacjentów i osoby z branży pogrzebowej opowiadają o praktykach, które miały trwać latami.
Szpital Południowy pod lupą. Kolejne pytania wokół placówki
Sprawa Szpitala Południowego od wielu dni budzi ogromne emocje i zatacza coraz szersze kręgi. Wcześniej opinię publiczną poruszyły doniesienia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego, decyzji kadrowych oraz relacji byłych pracowników placówki. Jako pierwszy o nieprawidłowościach informował portal zero.pl, który opisywał m.in. historię lekarza Dawida Kacprzyka. Miał on objąć funkcję koordynatora SOR-u w młodym wieku, mimo że – według tych ustaleń – nie posiadał wymaganych kwalifikacji.

To jednak nie był jedyny wątek, który wywołał falę pytań. W kolejnych publikacjach pojawiły się informacje o tzw. szybkiej ścieżce VIP na szpitalnym oddziale ratunkowym. Według doniesień medialnych mieli z niej korzystać politycy Koalicji Obywatelskiej. Sprawa odbiła się szerokim echem, bo dotyczyła publicznej placówki medycznej i możliwego uprzywilejowania wybranych osób w dostępie do świadczeń.
Dodatkowe kontrowersje przyniósł także wywiad z dr. Emilem Jędrzejewskim, byłym ordynatorem chirurgii w Szpitalu Południowym. Lekarz mówił w nim o poważnych zaniedbaniach, które – według jego relacji – miały mieć dramatyczne konsekwencje dla pacjentów. W przestrzeni publicznej zaczęły więc pojawiać się kolejne pytania nie tylko o organizację pracy w szpitalu, lecz także o nadzór nad placówką i odpowiedzialność osób decyzyjnych.
Prosektorium w Szpitalu Południowym. Onet opisuje relacje rodzin i pracowników
Teraz do tej listy doszedł następny, wyjątkowo bulwersujący temat. Jak podaje Onet, dziennikarze portalu przyjrzeli się funkcjonowaniu prosektorium w Szpitalu Południowym. Z ich ustaleń wynika, że w ostatnich latach miało tam dochodzić do nielegalnego handlu ludzkimi zwłokami. Portal rozmawiał z rodzinami zmarłych pacjentów, pracownikami prosektoriów oraz przedstawicielami zakładów pogrzebowych.
Według Onetu prosektorium w placówce było kierowane przez Artura Habowskiego. To właśnie on, zgodnie z relacjami zebranymi przez dziennikarzy, miał pobierać opłaty za usługi, które nie powinny być wykonywane w szpitalu. Wśród opisywanych praktyk pojawia się m.in. opłata w wysokości 100 zł za wydanie ciała. Dla rodzin, które dopiero co straciły bliską osobę, taka sytuacja miała być nie tylko obciążeniem finansowym, ale przede wszystkim dodatkowym upokorzeniem w momencie żałoby.
Z relacji przytaczanych przez Onet wynika, że osoby, które nie chciały korzystać z proponowanych usług albo odmawiały zapłaty, mogły mieć problemy z odbiorem ciała bliskiego. Według świadków miało dochodzić do sytuacji, w których formalności przeciągały się lub stawały się bardziej uciążliwe. W materiale portalu pojawia się również wyjątkowo drastyczny opis dotyczący potraktowania ciała jednej ze zmarłych osób – według relacji miał zostać oddany na nie mocz.
Rodziny zmarłych mówią o awanturach. “Handel trwa od lat”
W publikacji Onetu znalazły się relacje osób, które zetknęły się z działaniem prosektorium po śmierci swoich bliskich. Jedna z rozmówczyń portalu, córka pacjenta zmarłego w Szpitalu Południowym, opisała moment, w którym nie wytrzymała i zaprotestowała przeciwko temu, co miało dziać się na miejscu.
– Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno mówić, co tu się wyprawia. Zrobiła się awantura. Zaczął straszyć nas ochroną. Nie mogę pojąć, że tak traktował ludzi w żałobie – mówiła portalowi Onet córka pacjenta, który zmarł w Szpitalu Południowym.
Jej słowa pokazują, że sprawa nie dotyczy wyłącznie procedur czy rozliczeń, ale też sposobu traktowania rodzin w jednym z najtrudniejszych momentów życia. Z opisywanych relacji wynika, że bliscy zmarłych mogli czuć się bezradni wobec osób odpowiedzialnych za wydanie ciała. W takiej sytuacji każda dodatkowa przeszkoda, opłata czy groźba wezwania ochrony stawała się dla nich kolejnym ciosem.

Onet przytacza również wypowiedź profesora medycyny, który w rozmowie z portalem wskazywał, że problem nie miał charakteru incydentalnego.
– Handel trwa od lat – relacjonował profesor medycyny w rozmowie z Onetem.
To szczególnie mocne stwierdzenie, bo sugeruje, że opisywany proceder mógł funkcjonować przez dłuższy czas, a nie być jednorazowym nadużyciem.
Cała sprawa dokłada kolejny ciężki zarzut do afery wokół Szpitala Południowego. Po wcześniejszych doniesieniach dotyczących SOR-u, szybkiej ścieżki dla wybranych osób i relacji byłego ordynatora, teraz pojawia się temat prosektorium oraz traktowania ciał zmarłych pacjentów. Ustalenia Onetu mogą więc jeszcze mocniej zwiększyć presję na wyjaśnienie tego, co działo się w warszawskiej placówce w ostatnich latach.