Kulisy sądowej sali. Sędzia Wesołowska o sprawach, których nie zapomniała
W szczerym wywiadzie dla kanału „Bez Garnituru” sędzia Anna Maria Wesołowska zdradza kulisy swojej wieloletniej pracy w wymiarze sprawiedliwości. Znana z telewizyjnego ekranu prawniczka opowiedziała o sprawach, które na zawsze zmieniły jej podejście do zawodu. Wskazała też, co uważa za największą współczesną krzywdę wyrządzoną Polakom.
Walka o prawa krzywdzonych dzieci
Sędzia odniosła się w rozmowie do najtrudniejszych momentów swojej kariery, wśród których wymieniła sprawy dotyczące przemocy wobec najmłodszych. Wesołowska przywołała przypadek dziewięcioletniego chłopca, torturowanego przez matkę i ojczyma.
„Dostałam sprawę dziewięcioletniego chłopca przywiązanego za rączki i nóżki do dwóch krzeseł polewanego wrzątkiem przez matkę i ojczyma” – wspominała.
Mimo ogromu krzywdy chłopiec tuż po wejściu na salę sądową wstawił się za oprawczynią.
„Kiedy ten mały wbiegł na salę, matka z ojczymem siedzieli na ławie oskarżonych, pierwsze słowa tego dziecka były takie: “Pani sędzio, ja pani wszystko powiem, ale niech pani wypuści moją mamusię z więzienia, ja ją kocham, ja za nią tęsknię”.
To właśnie takie doświadczenia skłoniły ją do działań, które doprowadziły do powstania przyjaznych pokoi przesłuchań.
Telewizyjny program jako narzędzie edukacji
Sporą część wywiadu zajął udział sędzi w popularnym programie telewizyjnym. Wesołowska przyznała, że przez pół roku odrzucała propozycję producentów. Zgodziła się dopiero wtedy, gdy uświadomiła sobie, jak duże brzemię spadłoby na mniej doświadczonego prawnika. Jak zaznaczyła, nie żałuje tej decyzji, choć początkowo naraziła się środowisku na zarzuty o „parcie na szkło”.
Program przyniósł jednak wymierne efekty społeczne.
„Kobieta podchodzi do mnie na ulicy, mówi: “Pani sędzia, dziękuję, mąż w więzieniu oglądał ten program, wyszedł i mnie nie bije, bo mówi, że tak mu głupio później było” – relacjonowała sędzia, przekonując o edukacyjnej wartości produkcji.
Procesy zorganizowanych grup przestępczych
Wesołowska przez lata orzekała w procesach członków zorganizowanych grup przestępczych, w tym tak zwanej łódzkiej ośmiornicy. Akta w tych sprawach liczyły setki tomów i wymagały od niej nieustannej pracy. Pytana o strach przed zemstą ze strony świata przestępczego, stanowczo zaprzeczyła i przyznała, że nigdy nie korzystała z ochrony. Zawsze starała się pamiętać, że po drugiej stronie sali siedzi człowiek.
„Ta sala sądowa pokazała mi, że ludzie rodzą się dobrzy, tylko gdzieś później po drodze spotyka ich coś, co wypacza” – tłumaczyła.
Podkreśliła przy tym zasadę etyki zawodowej, którą kierowała się od początku, zwłaszcza w trudnych warunkach politycznych:
„Sędzią się jest dla ludzi, sędzią się jest dla obywateli. Jeżeli ktoś jest sędzią dla jakiejś partii, dla jakiejś władzy, to znaczy, że on tylko tak siebie nazywa, ale sędzią na pewno nie jest”.
Diagnoza problemów młodzieży i podziałów w społeczeństwie
Ostatnią część rozmowy sędzia poświęciła kondycji współczesnego społeczeństwa. Skrytykowała dorosłych, którzy zaniedbują relacje z dziećmi i powielają szkodliwe wzorce.
„Robimy naszym dzieciom wodę z mózgu: “nie pal, bo to rak”, “nie pal, bo to szkodzi”, i sami trzymamy papierosa w zębach (...). Nasze dzieci nie będą robiły tak, jak mówimy, tylko tak, jak robimy” – zauważyła.
Wesołowska odniosła się również do sytuacji społeczno-politycznej w kraju, ostro oceniając celowo podsycane podziały.
„Jedną z najgorszych krzywd, jaką zrobiono nam, Polakom, to jest podział społeczeństwa. Że dzisiaj nie możemy usiąść przy jednym stole nawet w rodzinie, bo dochodzi do kłótni. (...) Jak jestem dosyć tolerancyjną osobą, nie potrafię wybaczyć dla własnych interesów, żeby niszczyć naród. To smutne”.
Cały wywiad z sędzią Anną Marią Wesołowską dostępny jest na kanale „Bez Garnituru”.