Naciski zza kulis ws. programu SAFE. Czy Nawrocki uległ politycznej presji?
Dla prezydenta Karola Nawrockiego podpisanie ustawy uwalniającej ponad 46 miliardów euro na uzbrojenie w ramach programu SAFE powinno być prostą decyzją. Niestety, nad Wisłą interes wspólny często schodzi na drugi plan. Zawetowanie tej ustawy to jak rzucenie się pod pędzący pociąg pełen wojskowych. Żaden z generałów nie krytykuje europejskiego programu, a armia woli pieniądze do wydania „tu i teraz”, niż mgliste obietnice funduszy za cztery czy pięć lat.
Geopolityczny tykający zegar
Sytuacja na świecie nie wybacza zwłoki. Obserwatorzy ostrzegają, że Władimir Putin za kilka lat może chcieć ruszyć dalej niż tylko na Ukrainę. Dodatkowo, jeśli Iran zrealizuje groźby i zaminuje Cieśninę Ormuz, Europa, w tym Polska, może znaleźć się w dramatycznej sytuacji, rozpaczliwie poszukując ropy. Może nas to wręcz zmusić do ponownego rozważenia zakupów surowca z Rosji, bo szybkie zastąpienie go ropą z Wenezueli, na wzór działań USA, nie jest dla nas logistycznie możliwe. Czekanie na rozwój wydarzeń to żadna strategia.

Bajkowa księgowość i presja z Nowogrodzkiej
Narracja o tym, że zamiast unijnych funduszy możemy skorzystać z darmowego SAFE O%, opartego na rezerwach złota NBP i kreatywnej księgowości prezesa Adama Glapińskiego, to ułuda. Pieniądze nie rosną na drzewach, a koszty takiego manewru ekonomiści szacują na 3-4%. Warto przypomnieć, że poprzedniemu rządowi nie przeszkadzały pożyczki z Korei na 6% i nikt nie podnosił wtedy larum o utracie suwerenności.
Teraz jednak ten argument stał się politycznym orężem. Powód? Naciski ze strony Jarosława Kaczyńskiego i frakcji wewnątrz PiS-u. Wymówka z SAFE 0% jest tak słaba, że nawet prezydenccy ministrowie, jak Zbigniew Bogucki, mówiąc o niej, zdają się ze wstydu spuszczać wzrok.
Lokalne koszty wielkiej polityki
Odrzucenie unijnych pieniędzy uderzy prosto w regiony uzależnione od zbrojeniówki. W Stalowej Woli prezydent Lucjan Nadbereźny, czyli wschodząca gwiazda PiS, miałby nie lada problem polityczny, gdyby okazało się, że wielkie inwestycje dla regionu załatwiła "zła" koalicja 15 października. To z tego lęku biorą się oskarżenia opozycji o "toksyczny kredyt" i straszenie mechanizmem warunkowości.
Prokuratura wkracza do gry
Pikanterii całej sprawie dodaje dziwny zbieg okoliczności. Dokładnie w dniu, w którym prezydent spotykał się w sprawie „Safe” z premierem Tuskiem i wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem, do mediów wycieka informacja o jego możliwym przesłuchaniu. Chodzi o starą sprawę tzw. apartamentu de lux w Muzeum II Wojny Światowej. Wygląda to na klasyczny sygnał ostrzegawczy od rządu i próbę ręcznego sterowania prokuraturą, by dopiec prezydentowi w dniu kluczowych decyzji.
Cena weta
Jeśli prezydent ulegnie partyjnej presji i odłoży dozbrojenie armii ad calendas graecas, wojskowi mu tego nie wybaczą. Na tym wecie nie wygra nikt, a stracimy wszyscy – co z pewnością odbije się w sondażach. Są sprawy, takie jak bezpieczeństwo państwa, które od zawsze powinny być wyłączone ze sporów politycznych. Pytanie, czy prezydent to zrozumie, czy też będzie wolał dalej bawić się polskim bezpieczeństwem.