Goniec.pl > Wiadomości > Katarzyna zmarła po porodzie w kołobrzeskim szpitalu. Inne pacjentki przerwały milczenie, ich relacje są wstrząsające
Bartłomiej  Binaś
Bartłomiej Binaś 20.11.2023 17:47

Katarzyna zmarła po porodzie w kołobrzeskim szpitalu. Inne pacjentki przerwały milczenie, ich relacje są wstrząsające

szpital
Pixabay @1662222 (zdj. ilustracyjne)

Katarzyna, pacjentka kołobrzeskiego szpitala zmarła po cesarskim cięciu. Rodzina nie może pogodzić się z jej śmiercią i mówi o błędzie lekarskim. Historia wywołuje wielkie emocje i kontrowersje, a swoimi relacjami ze szpitala w Kołobrzegu w materiale "Interwencji" dzielą się także inne pacjentki.

Katarzyna zmarła po cesarskim cięciu

Katarzyna wraz ze swoim mężem Pawłem przyjechali do Polski w lipcu na wakacje do rodziny. 27-letnia kobieta oraz jej partner od 6 lat mieszkali w Szwecji i to właśnie tam miało urodzić się ich dziecko. Nie zdążyli wrócić do kraju. 31 lipca Katarzyna zaczęła plamić. Jej mąż zawiózł ją do Regionalnego Szpitala w Kołobrzegu.

Podczas akcji porodowej lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu zabiegu cesarskiego cięcia. - Kiedy Kasia urodziła, przyniesiono jej Wiktorka. Utuliła go. Paweł też kangurował. Zrobił jej pierwsze zdjęcie z dzieckiem. I ostatnie... - mówi w rozmowie z Faktem pani Stanisława, teściowa zmarłej Kasi. - Zdążyła powiedzieć do niego "kocham cię" - dodaje kobieta.

Z dokumentów wynika, że podczas cesarskiego cięcia Katarzynie przecięto tętnicę biodrową i moczowody. Jej stan znacznie się pogorszył. Kobieta trafiła na OIOM. - Doszło do marskości wątroby. Wdała się sepsa i zapalenie płuc - tłumaczyła teściowa 27-latki. Katarzyna przez 28 dni walczyła o życie. Zmarła pod koniec sierpnia. 

Nie żyją dwie małe dziewczynki i ich matka. Policja zatrzymała ojca

Niepokojące relacje pacjentek kołobrzeskiego szpitala

- To nie był jednostkowy przypadek. Kontaktują się ze mną kobiety, które przeszły dramat w tym szpitalu. One mówią o rzeźni, patologii, braku szacunku. Mówią o tym, że tam nie ma opieki po porodzie w godzinach wieczornych i nocnych. Kobiety boją się tam rodzić - mówi pani Stanisława w rozmowie z "Faktem".

Relację ze swojej wizyty i porodu w tym szpitalu przekazała w materiale "Interwencji" pani Wioletta - Pamiętam wszystko do momentu, jak urodziłam, jak przyszedł doktor Ś. i doktor P. Powiedzieli, że muszą użyć kleszczy. Po porodzie. Przyszła dr P. i powiedziała, że wycieli mi macicę, że było zagrożenie życia. Wprowadzili mnie w śpiączkę, bo dostałam krwotoku. Wybudziłam się po 12 dniach na OIOM-ie - zdradziła. - Wydaje mi się, że przez poród kleszczowy dostałam krwotoku. Macica się nie obkurczała, przez to ją wycieli. Największe pretensje mam o to, że już nie będę mogła mieć dzieci - mówiła kobieta.

W materiale "Interwencji" o swoich przeżyciach opowiedziała także pani Monika. - Poród przebiegał normalnie, dziecko urodziło się zdrowe. Jednak po tym jak urodziłam, położna zasugerowała lekarzowi, że łożysko jest poszarpane. On nie zwrócił na to uwagi. Lekarz, który odbierał poród, powiedział jedynie, tego nie zapomnę, "połóżcie dziewczynie lód na brzuch, bo się wykrwawi" - zdradziła w programie Polsatu. Kobieta po kilku dniach wróciła do szpitala. Miała 40 stopni gorączki. - Okazało się, że są resztki łożyska w macicy. Przeszłam łyżeczkowanie - powiedziała kobieta.

Szpital komentuje. Prokuratura prowadzi sprawę zmarłej Katarzyny

- Dla nas to nie są fakty. Ja mam w postaci faktów skargi, które zostały wyjaśnione - powiedziała w "Interwencji" Patrycja Głomska, rzecznik Regionalnego Szpitala w Kołobrzegu. Jak dodaje, od 2016 do 2023 roku na szpital spłynęło łącznie 149 skarg.

Sprawą śmierci Katarzyny zajmuje się Prokuratura Regionalna w Szczecinie. - Postępowanie jest w fazie początkowej. Zabezpieczona została dokumentacja medyczna. Nie mamy jeszcze protokołu z sekcji zwłok pacjentki. Potrzebna będzie też kompleksowa opinia biegłego - informował prok. Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - Postępowanie toczy się w sprawie bezpośredniego narażenia na utratę życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. na podstawie artykułu 160 paragraf 2 kodeksu karnego, oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, tj. artykułu 155 kodeksu karnego - wyjaśnił.

Prokurator nie ukrywa, że dopiero opinia biegłego może dać podstawy do ewentualnego postawienia zarzutów w tej sprawie.

 

Źródło: Fakt/Interwencja