Jest reakcja Aleksandra Miszalskiego po wynikach referendum. Padły zaskakujące słowa
Aleksander Miszalski skomentował swoje odwołanie z funkcji prezydenta Krakowa w referendum z 24 maja. Za jego usunięciem głosowało 171 581 mieszkańców, co dało 97,93 proc. poparcia dla wniosku przy frekwencji 29,99 proc. Polityk KO przyznał, że wynik był skutkiem wielu czynników, a nie jednego zdarzenia.
Reakcja Miszalskiego po odwołaniu w referendum Kraków 2024
Były prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, który sprawował urząd od 2024 roku, spotkał się z dziennikarzami kilka dni po odwołaniu go w referendum. W trakcie rozmowy podkreślał przede wszystkim, że sytuacja w mieście była bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na podstawie samego wyniku głosowania. Zwracał uwagę, że nastroje społeczne były podzielone, a emocje w trakcie kampanii referendalnej bardzo silne.

W swoich wypowiedziach zaznaczył, że jego zdaniem Kraków „zmierzał w dobrym kierunku”, jednocześnie przyznając, że około 30 procent mieszkańców mogło być niezadowolonych z kierunku zmian.
– Kraków zmierzał w dobrym kierunku – mówił Miszalski, wskazując na swoją ocenę dotychczasowych działań.
Jednocześnie starał się tonować jednoznaczne interpretacje wyniku referendum, podkreślając, że nie chce sprowadzać go do jednego prostego powodu.
Wyniki referendum w Krakowie. 171 tys. głosów za odwołaniem prezydenta
Decyzja o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego zapadła 24 maja w lokalnym referendum, które zakończyło jego urzędowanie na stanowisku prezydenta miasta. Za jego odwołaniem zagłosowało 171 581 osób, co stanowiło aż 97,93 proc. wszystkich ważnych głosów. Frekwencja wyniosła 29,99 proc., czyli minimalnie przekroczyła wymagany próg, co przesądziło o ważności głosowania.
Były prezydent odniósł się do tych danych w sposób spokojny, podkreślając, że nie widzi jednego konkretnego momentu czy decyzji, która mogła zaważyć na tak jednoznacznym wyniku.
– Nie sądzę, żeby jedno wydarzenie zdecydowało o wyniku – stwierdził, sugerując, że na rezultat złożyło się wiele czynników oraz narastające emocje w mieście w trakcie kampanii referendalnej.
W jego ocenie proces ten miał charakter wielowątkowy, a nie jednorazowy.
Polityczne skutki referendum i zapowiedź kampanii przed wyborami
Po odwołaniu prezydenta w Krakowie rozpoczął się okres przejściowy. Tymczasowym zarządzaniem miastem zajmuje się sekretarz Antoni Fryczek, natomiast premier Donald Tusk wskazał na komisarza Stanisława Kracika, działając na prośbę samego Miszalskiego. Zgodnie z przepisami przedterminowe wybory muszą zostać przeprowadzone w ciągu 90 dni, co oznacza szybki powrót do kampanii politycznej w mieście.
Sam Miszalski zapowiedział, że zamierza aktywnie w niej uczestniczyć.
– Przed nami gorące miesiące nie tylko ze względu na lato, ale na kampanię wyborczą – mówił, sugerując, że nadchodzący czas będzie intensywny politycznie.

Dodał również, że nie planuje długiej przerwy od życia publicznego.
– Mam jednak tak duże doświadczenie, że na pewno nie będę długo odpoczywać – zapewnił.
Były prezydent odniósł się także do swojej przyszłości zawodowej, wskazując, że obowiązuje go jeszcze miesięczny okres wypowiedzenia, dlatego do końca czerwca nie podejmie nowych działań zawodowych. Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza na długo znikać z przestrzeni publicznej.
W tle całej sytuacji pojawiły się również komentarze polityczne, m.in. ze strony Prawa i Sprawiedliwości, gdzie Małgorzata Wassermann oceniła jego prezydenturę w bardzo krytycznych słowach, wskazując na zadłużenie miasta, kontrowersje wokół strefy czystego transportu oraz podwyżki cen biletów.
Miszalski z kolei podziękował mieszkańcom za udział w referendum, podkreślając w mediach społecznościowych, że ostatecznie to oni decydują o losach samorządu.