Ewa Wrzosek o złotej klatce Zbigniewa Ziobry. Czy USA wydadzą byłego ministra sprawiedliwości?
Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, Zbigniew Ziobro, oficjalnie stał się uciekinierem przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Po uchyleniu immunitetu przez Sejm i postawieniu zarzutów kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, polityk opuścił Europę i przebywa na terytorium Stanów Zjednoczonych. Podczas gdy prokuratura inicjuje żmudną procedurę ekstradycyjną, na jaw wychodzą sensacyjne wątki dotyczące roli prawicowych mediów w ułatwieniu mu ucieczki oraz kontrowersji wokół jego amerykańskiej wizy. Prokurator Ewa Wrzosek - Radca generalny w Biurze Ministra Sprawiedliwości w “Rozmowie Gońca” ujawnia kulisy ucieczki Ziobry.
Status: Podejrzany w skali międzynarodowej
Sytuacja prawna Zbigniewa Ziobry wyklarowała się niemal natychmiast po tym, jak parlament zdecydował o pozbawieniu go ochrony immunitetowej. Zarzuty są fundamentalne: wyłudzenie gigantycznych środków z Funduszu Sprawiedliwości oraz stworzenie w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości mechanizmu o charakterze mafijnym. Gdy polityk nie stawił się na wezwania, machina prawna ruszyła z pełną siłą.
– W sensie procesowym Zbigniew Ziobro ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, więc można go kolokwialnie określić zbiegiem – wyjaśnia prokurator Ewa Wrzosek w rozmowie z serwisem Goniec.pl. – Prokurator już następnego dnia wydał list gończy, a zgodnie z procedurą wystąpił również o zastosowanie wobec niego Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Choć polityk przebywa obecnie za oceanem, jego pole manewru jest mocno ograniczone. Sprawa wniosku o ENA jest w toku – do tej pory nie został on jeszcze wydany. Każda próba powrotu na Stary Kontynent niesie jednak ryzyko natychmiastowego zatrzymania, jeśli procedura zostanie sfinalizowana. USA stały się w praktyce „złotą klatką” – miejscem względnie bezpiecznym tylko dopóki działają procedury dyplomatyczne.
Sądowa barykada i walka z czasem
Kluczem do sprowadzenia byłego ministra do kraju jest procedura ekstradycyjna. Tutaj jednak polskie organy ścigania natrafiły na opór materii, który – paradoksalnie – jest pokłosiem przewlekłości sądownictwa, na którą Ziobro pracował przez osiem lat swoich rządów. Terminy rozpatrywania zażaleń obrony na tymczasowe aresztowanie wyznaczane są z wielomiesięcznym opóźnieniem.
– Termin rozpoznania zażalenia złożonego przez obrońcę wyznaczono bardzo późno, co stanowi przeszkodę do wszczęcia procedury ekstradycyjnej – przyznaje Ewa Wrzosek w “Rozmowie Gońca”. – Prokuratura kieruje wnioski o przyspieszenie terminów, ponieważ prawomocne postanowienie o aresztowaniu jest niezbędne, by wystąpić z wnioskiem do Stanów Zjednoczonych.
Bez zamknięcia ścieżki odwoławczej w kraju, polski MSZ i prokuratura mają związane ręce na arenie międzynarodowej, co polityk skutecznie wykorzystuje do przedłużania pobytu w USA.
Poplecznictwo pod lupą śledczych
Równolegle do głównego śledztwa, z polecenia Prokuratora Krajowego wszczęto osobne postępowanie przygotowawcze w sprawie poplecznictwa. Śledczy badają, kto pomógł Ziobrze w logistycznej operacji przerzutu z Węgier do Stanów Zjednoczonych. Pod lupą - jak mówi prokurator Wrzosek - znaleźli się pracownicy Telewizji Republika, a w szczególności jej redaktor naczelny, Tomasz Sakiewicz.
– Utrudnianie postępowania karnego jest przestępstwem ściganym z urzędu. Chodzi o ustalenie osób pomagających sprawcy w ucieczce i unikaniu wymiaru sprawiedliwości – podkreśla rozmówca Gońca. – Aktualnie weryfikowane są okoliczności ujawnione medialnie przez samego redaktora Sakiewicza. Jeżeli przyznał on, że jego stacja miała udział w opuszczeniu przez Zbigniewa Ziobrę Węgier, te deklaracje będą podlegać ocenie prawnokarnej.
Za pomoc osobie poszukiwanej grozi w Polsce kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura sprawdza, czy publiczne wypowiedzi dziennikarzy o utrzymywaniu kontaktu z poszukiwanym nie są de facto autodenuncjacją.
Zagadka wizy dziennikarskiej
Najbardziej intrygującym wątkiem pozostaje sposób, w jaki Zbigniew Ziobro uzyskał zgodę na pobyt w USA. Pojawiły się doniesienia, że polityk mógł posłużyć się tzw. wizą dziennikarską (I-visa). Wymagałoby to oficjalnego zaświadczenia od konkretnej redakcji, potwierdzającego, że podejrzany wykonuje dla niej obowiązki zawodowe.
– Prokuratura zwróciła się do ambasady amerykańskiej o ustalenie, na podstawie jakich dokumentów Zbigniew Ziobro uzyskał wizę wjazdową – mówi Ewa Wrzosek na łamach Gońca. – Jeżeli przedstawiciele TV Republika dopuścili się poświadczenia nieprawdy, twierdząc, że jest on dziennikarzem ich stacji, będzie to przedmiotem osobnego badania.
Jeśli amerykańskie służby imigracyjne uznają, że dokumentacja wizowa została oparta na fałszywych przesłankach, Zbigniew Ziobro może stracić prawo pobytu w USA znacznie szybciej, niż zakończy się procedura ekstradycyjna. Dla byłego ministra pętla prawna zaciska się więc na dwóch kontynentach jednocześnie.
Źródło: Goniec