Błaszczak zwrócił ukraińskie odznaczenie. "Jestem solidarny z panem prezydentem"
Wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział w Polsacie projekt ustawy powołującej komisję zaufania publicznego, która miałaby ujawniać patologie w ochronie zdrowia. Polityk odniósł się też do napięć w relacjach polsko-ukraińskich i wyjaśnił powody zwrotu ukraińskiego odznaczenia.
1,6 miliona dla lekarza bez specjalizacji. Błaszczak mówi o układach
Punktem wyjścia krytyki stała się sprawa Szpitala Południowego. Portal Zero ujawnił, że Dawid Kacprzyk, lekarz wciąż odbywający specjalizację, a jednocześnie kierownik tamtejszego SOR-u i były radny Koalicji Obywatelskiej, zarobił w ciągu jednego roku 1,6 miliona złotych. Zdaniem portalu osiągnięcie takich zarobków wymagałoby pracy na kilku etatach jednocześnie.
Błaszczak nazwał tę sytuację „olbrzymim problemem" i obarczył winą układy, które jego zdaniem opanowały Warszawę.
„Sądzę, że to nie problem w przepisach, tylko w tych sitwach, w tych układach, które zdominowały Warszawę" — ocenił.
O samym lekarzu mówił z przekąsem:
„To był człowiek wyjątkowy, bo on, żeby zarobić te pieniądze, musiałby pracować, jak to obliczono — mam nadzieję, że dobrze — 11 godzin dziennie, każdego dnia w roku, prawda? To człowiek wyjątkowy".
Koniec z komisjami śledczymi? PiS stawia na ekspertów
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości mają w przyszłym tygodniu przedstawić projekt ustawy powołującej komisję zaufania publicznego, złożoną z prawników i lekarzy. Jej prace mają być jawne, a uprawnienia zbliżone do tych, jakie posiadają komisje śledcze. W praktyce osoby powiązane z badanymi nieprawidłowościami miałyby obowiązek stawiennictwa przed komisją i złożenia stosownych wyjaśnień.
Błaszczak uzasadniał odejście od formuły sejmowej brakiem efektów dotychczasowych prac.
„Doszliśmy do wniosku, że sejmowa komisja śledcza niczego nie wyjaśni. W tej kadencji mamy doświadczenia trzech czy czterech komisji śledczych. Czy one cokolwiek wyjaśniły? Nie" — powiedział.
Zadaniem komisji miałoby być ujawnianie przypadków uprzywilejowanego dostępu do opieki.
„Kiedy jest salonik dla VIP, kiedy są uprzywilejowani, którzy korzystają z pomocy lekarskiej, nie stojąc w kolejce (...). No to jest karygodne" — stwierdził.
Order zwrócony. Błaszczak murem za Nawrockim
Błaszczak potwierdził, że zrezygnował z ukraińskiego odznaczenia państwowego. Według rzecznika PiS Rafała Bochenka podobną decyzję podjęli również Marek Kuchciński, Zbigniew Rau oraz doradca prezydenta Jacek Saryusz-Wolski. Polityk przedstawił ten krok jako wyraz solidarności z prezydentem Karolem Nawrockim, który wcześniej odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego.
„Ja jestem solidarny z panem prezydentem Karolem Nawrockim" — oświadczył.
Pochwalił też reakcję prezydenta na nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA". Swoją ocenę tej formacji wyraził jednoznacznie:
„W UPA nie było bohaterów. W UPA byli mordercy, ludobójcy".
Nie Ukraińcy, lecz Zełenski. Błaszczak wskazuje winnego
Wiceprezes PiS oddzielił postawę ukraińskiego społeczeństwa od polityki Kijowa.
„Problem nie leży w Ukraińcach" — zapewnił.
Winą za napięcia obarczył strategię przyjętą przez ukraińskiego przywódcę.
„Problem leży w prezydencie Zełenskim, który przyjął taką kalkulację" — ocenił.
Zdaniem Błaszczaka Kijów postawił na współpracę z Berlinem, marginalizując rolę Warszawy.
„Postawił na Niemców, postawił na Donalda Tuska, ale teraz sądzę, że Zełenski widzi, że Tusk nie ma nic do powiedzenia w kontaktach z Niemcami. W związku z tym zdecydował, że, zamiast przez pośrednika, będzie kontaktował się z Niemcami bezpośrednio" — wyjaśnił.
Taki model prowadzenia dyplomacji ocenił jako „bardzo szkodliwy dla Polski".