Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Dr Mirosław Oczkoś o nominacji Czarnka: „Gra pozorów”. Wyjawił, co naprawdę dzieje się w PiS
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 10.03.2026 17:54

Dr Mirosław Oczkoś o nominacji Czarnka: „Gra pozorów”. Wyjawił, co naprawdę dzieje się w PiS

Dr Mirosław Oczkoś o nominacji Czarnka: „Gra pozorów”. Wyjawił, co naprawdę dzieje się w PiS
Fot. Goniec

Gościem najnowszej "Rozmowy Gońca" był dr Mirosław Oczkoś, który skomentował nominację na kandydata na premiera. Zdaniem eksperta Jarosławowi Kaczyńskiemu przyświecają jasne cele – chce utrzymać jedność partii i odzyskać wyborców, których stracił na rzecz Konfederacji.

– Przemysław Czarnek wchodzi do salonu z kopa i mówi: „Ja jestem”. To nie jest polityka, to jest budowanie Nibylandii, która ma uratować Jarosława Kaczyńskiego przed rozpadem własnej partii. Żadna letnia woda w kranie, on po prostu zabierze kran i będzie nim bił po łbach – mówi Gońcowi dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.

  • Koniec z dawnym PiS-em: – Krótkoterminowy cel to jest uspokojenie wrzenia w partii, bo PiS wyglądał już jak galaretka, a dwa to koniecznie odbicie elektoratu od Grzegorza Brauna – wskazuje dr Mirosław Oczkoś.
  • Kurs na twardy Polexit: – Czarnek jako premier to jest ewidentnie prosta droga do wyjścia z Unii Europejskiej, on buduje świat równoległy, który nie istnieje – przestrzega ekspert.
  • Polityczny anarchizm lidera: – Kaczyński jest klasycznym anarchistą politycznym, dla niego liczy się tylko władza z każdym, a Czarnek jest dla niego jednocześnie przystawką, deserem i daniem głównym – ocenia dr Oczkoś.

Zatrzymanie erozji

Decyzja o wysunięciu Przemysława Czarnka na pierwszą linię frontu nie jest wynikiem wiary w jego zdolności koalicyjne, ale aktem desperacji mającym skonsolidować rozpadające się struktury Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński, widząc odpływ twardego elektoratu, musiał postawić na politycznego „bulteriera”.

– Cel podstawowy to jest zatrzymanie erozji, skonsolidowanie partii i wycięcie konkurencji wewnątrz prawicy, zwłaszcza tzw. braunowców – mówi w rozmowie z Gońcem dr Mirosław Oczkoś.

Zdaniem eksperta, formacja z Nowogrodzkiej straciła w ostatnim czasie swój wyrazisty charakter, stając się bytem nieokreślonym, co natychmiast wykorzystała Konfederacja. Wyborcy poszukujący radykalizmu zaczęli szukać go gdzie indziej, co zmusiło prezesa do radykalnego ruchu.

– PiS wyglądał już jak galaretka. Czarnek daje im w pigułce wszystko, minus ten powiedzmy faszyzm, który promuje Braun – zauważa dr Mirosław Oczkoś.

Polska w oparach „Nibylandii”

Retoryka Przemysława Czarnka, choć skuteczna mobilizacyjnie, opiera się na konstruowaniu rzeczywistości całkowicie oderwanej od faktów ekonomicznych i geopolitycznych. Ekspert w rozmowie z naszym portalem zwraca uwagę, że obietnice składane przez byłego ministra edukacji przypominają bajki dla dorosłych.

– Przepraszam, ale dla mnie to jest Nibylandia. To jest zbudowanie jakiegoś świata równoległego, który nie istnieje. Ilość głupot wypowiadana w powietrzu, jak te historie o telefonach od ludzi głodujących w Dubaju, to jest po prostu kabaret – podkreśla dr Mirosław Oczkoś.

Ignorowanie twardych danych stało się nowym standardem w przekazie polityka, który zamiast merytorycznej dyskusji, woli emocjonalny szantaż i kreowanie oblężonej twierdzy.

– Jeżeli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla badań i faktów. Zawsze zakuty łeb jest gorszy moim zdaniem niż pusty łeb, bo pusty można czymś napełnić, a od zakutego wszystko się odbija – mówi Gońcowi dr Oczkoś.

Prosta droga do Polexitu

Największym zagrożeniem płynącym z dominacji frakcji Czarnka jest jednak nieuchronny konflikt z Unią Europejską, który zdaniem dr. Oczkosia może zakończyć się tragicznie dla polskiej racji stanu. Agresywny antyeuropeizm nie jest już tylko retoryką wyborczą, ale realnym planem politycznym.

– Czarnek jako premier, jeżeli by tak miało nastąpić, no to jest ewidentnie prosta droga do wyjścia z Unii Europejskiej. On wchodzi do salonu z kopa i mówi: „Ja jestem”, nie licząc się z żadnymi kosztami międzynarodowymi – ostrzega dr Mirosław Oczkoś.

Dla Jarosława Kaczyńskiego taki kandydat to narzędzie do sprawowania absolutnej kontroli nad krajem i partią, traktowane niemal jak „kierownik pociągu”, który arbitralnie decyduje o losie pasażerów.

– Co robi kierownik pociągu? Sprawdza bilety, wysyła konduktorów, wyznacza miejsce w pierwszej klasie, a kogoś innego wysyła do wagonu towarowego. To jest rozdawanie kasy i on ma poczucie, że tym steruje – podsumowuje dr Mirosław Oczkoś.

Cała rozmowa dostępna tutaj:

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji