Anita Kucharska-Dziedzic: "Państwo zawodzi w ochronie dzieci, a Sejm woli polityczny teatr"
Tuż przed majówką Sejm uczci minutą ciszy tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewkę. Jednak zamiast kontynuować jego walkę o najsłabszych, politycy wolą grzęznąć w kuluarowych przepychankach. Tymczasem w Polsce systematycznie zawodzi system ochrony dzieci przed przemocą, a pedofilia wciąż pozostaje tematem zbywanym przez państwowe instytucje i tolerowanym przez społeczeństwo. O potężnej bezradności państwa i wstrząsającej znieczulicy mówi Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka i wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy.
Znikające dzieci i ślepy system
Działalność społeczna zmarłego w wypadku drogowym Łukasza Litewki obnażała niewygodną prawdę o stanie polskiego systemu ochrony najmłodszych. Często w osamotnieniu i przy milczeniu ław poselskich, nagłaśniał on drastyczne przypadki przemocy. Dziś ten problem uderza z pełną mocą, zwłaszcza w kontekście gigantycznych zaniedbań instytucjonalnych. Polskie służby regularnie ignorują chociażby raporty NCMEC (amerykańskiego Narodowego Centrum na rzecz Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych), z których wynika, że w polskiej sieci wykrywa się tysiące incydentów pedofilskich miesięcznie. Brakuje centralnej bazy danych, skutecznej weryfikacji i przede wszystkim – woli do działania.
Co gorsza, najmłodsi potrafią stać się w Polsce całkowicie niewidzialni dla instytucji państwowych. Rodziny objęte procedurą Niebieskiej Karty mogą swobodnie zmieniać miejsce zamieszkania, uciekając przed jakąkolwiek kontrolą.
– System tych dzieci nie śledzi, co brutalnie pokazała historia skatowanego Kamilka z Częstochowy – podkreśla w rozmowie z Gońcem Anita Kucharska-Dziedzic. – Mamy też do czynienia z sytuacjami, w których indywidualna edukacja domowa staje się jedynie pretekstem, aby dziecka nikomu nie pokazywać. Tacy małoletni są całkowicie wyjęci z systemu, nikt nie sprawdza, czy są szczepieni, czy trafiają do lekarzy i czy nie dzieje im się za zamkniętymi drzwiami krzywda.
Bezkarność elit i znieczulica społeczeństwa
Zwalczanie pedofilii w Polsce przypomina walkę z wiatrakami. W zakładach karnych wyroki odsiadują zazwyczaj sprawcy o niskim statusie społecznym i słabym wykształceniu. Ci, którzy dysponują władzą i gigantycznym majątkiem, pozostają nieuchwytni. Doskonale obrazują to globalne skandale, takie jak sprawa Jeffreya Epsteina czy głośny ostatnio we Francji proces Gisèle Pelicot, gdzie mąż przez dekadę organizował zbiorowe gwałty na nieświadomej, odurzanej żonie.
– Ludzie z dużymi pieniędzmi lub władzą mają wbudowane poczucie bezkarności. Lubią sprawdzać, we własnym poczuciu boskości, czy przekraczanie barier w krzywdzeniu innych nie sprawi im przyjemności – tłumaczy wiceprzewodnicząca Lewicy. – W Polsce system łapie płotki, a drapieżnicy z wpływami skutecznie się kryją, nieraz korzystając z usług całych wynajętych kancelarii prawnych, dbających tylko o to, by prawda nie ujrzała światła dziennego – mówi Gońcowi.
Najbardziej przerażający pozostaje jednak fakt, jak często pedofile znajdują oddanych obrońców w samym społeczeństwie.
– Przypomnę sprawę dyrygenta Wojciecha Kroloppa, który gwałcił chłopców w chórze i zarażał ich śmiertelną chorobą. Rodzice ofiar przychodzili pod areszt z kwiatami i go bronili. Dziś wciąż mamy tłumy ludzi broniących księży pedofilów pod parafiami, mimo twardych dowodów ich winy – zauważa ze smutkiem posłanka. – Społeczeństwo woli tkwić w przekonaniu, że świat jest bezpieczny. Gdybyśmy przyjęli do wiadomości brutalną prawdę, każdy musiałby stanąć przed lustrem i zapytać, co sam zrobił z wiedzą o krzywdzie rozgrywającej się tuż za ścianą.
Sejmowy teatr zamiast realnych działań
Polska pilnie potrzebuje radykalnych zmian w polityce ochrony dzieci, doinwestowania pieczy zastępczej oraz odrzucenia szkodliwego przekonania o absolutnej władzy rodzicielskiej, która w patologicznych domach staje się narządziem opresji. Niestety, polityczna codzienność w parlamencie wciąż kręci się wokół tego samego, powtarzalnego scenariusza. Zamiast pochylić się nad krzywdą najmłodszych – jak mówi Gońcowi Anita Kucharska-Dziedzic – politycy wolą skupiać się na przepychankach, kolejnych wotach nieufności i dyskusjach o raportach komisji śledczych.
– Ten tydzień sejmowy znów minie nam na odgrywaniu politycznego teatrum. Nie chodzi tu o żadną merytorykę, a jedynie o jałowe liczenie szabel – gorzko podsumowuje Kucharska-Dziedzic. – Wzajemne ataki całkowicie przesłonią realne zagrożenia dla państwa, a prawdziwe tragedie wciąż będą bezgłośnie rozgrywać się gdzie indziej.
Źródło: Goniec