Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Zdrowie > 7 miliardów długu i ukryte w "skarpecie" miliardy. Kto tak naprawdę zrujnował polskie lecznice?
Radosław Gruca
Radosław Gruca 23.04.2026 13:33

7 miliardów długu i ukryte w "skarpecie" miliardy. Kto tak naprawdę zrujnował polskie lecznice?

7 miliardów długu i ukryte w "skarpecie" miliardy. Kto tak naprawdę zrujnował polskie lecznice?
Fot. Canva

Słyszycie ten zgiełk? Znów transparenty na ulicach, opozycja krzyczy o „ministrach-likwidatorach”, a dyrektorzy szpitali organizują czarne protesty. Emocje sięgają zenitu. Ale zapytam was wprost: naprawdę wierzycie, że 7 miliardów złotych długu i 91% szpitali pod kreską to efekt zaledwie dwóch lat rządów nowej koalicji? Przestańmy się oszukiwać. Prawda jest znacznie bardziej brutalna. I czas głośno powiedzieć to, czego politycy boją się jak ognia: nie wszystkie szpitale powiatowe warto ratować.

Piekarnia NFZ, czyli biznes z góry skazany na porażkę

Większość z was nie ma pojęcia, jak finansowana jest ochrona zdrowia. I nic dziwnego.

Wyobraźcie sobie, że prowadzicie piekarnię. Produkcja bułki kosztuje złotówkę, sprzedajecie za dwa. Prosty biznes. A teraz wkracza urzędnik z NFZ i rzuca: „Od dziś dostajecie ryczałt. 100 tysięcy miesięcznie i w tej cenie musicie nakarmić każdego, kto wejdzie”.

Nieważne, czy przyjdzie stu klientów, czy dwa miliony. Co więcej, urzędnik sam wycenił waszą bułkę na 80 groszy, bo „tak mu wyszło w Excelu”. Zabraknie wam pieniędzy? „Trudno, znajdziemy inną piekarnię”. Tak właśnie działa dziś finansowanie polskiego szpitala.

Weźmy wycięcie wyrostka. Całkowity koszt to 4800 zł. Ile płaci NFZ na podstawie archaicznych katalogów? 4250 zł. Szpital traci 550 zł na każdej operacji. I to w sytuacji, gdy prąd podrożał o 150%, a minimalne pensje medyków wystrzeliły w kosmos.

Polityczna hipokryzja, która kosztuje nas miliardy

Kto odpalił tę bombę? W 2017 roku rząd PiS wprowadził system ryczałtowy i nakazał ustawowe podwyżki płac w szpitalach. Zmusił zadłużone już placówki do płacenia personelowi coraz więcej, ale... nie zapewnił na to ani grosza! Dziś ten mechanizm generuje 12 miliardów złotych dodatkowych kosztów rocznie.

A pamiętacie słynny Fundusz Medyczny z kampanii prezydenckiej w 2020 roku? Te urocze, tekturowe czeki, z którymi politycy jeździli po swoich okręgach?

Gdy ten polityczny wehikuł kisił na kontach 7,4 miliarda złotych bezczynnej gotówki, zadłużenie szpitali powiatowych wynosiło... 7,3 miliarda. Za te ukryte w "skarpecie" pieniądze można było jednym ruchem oddłużyć wszystkie tonące placówki w kraju. Ale nikt tego nie zrobił.

Nowa władza, stare błędy i gaszenie pożaru benzyną

A co robi obecna koalicja, która przejęła ten bałagan pod koniec 2023 roku? Czy wreszcie urealniła wyceny procedur medycznych? Nie. Czy zreformowała dziurawy system ryczałtowy? Skądże.

Zamiast gruntownej przebudowy systemu, nowa władza chwyta się najprostszych, rozpaczliwych wręcz metod: tniemy diagnostykę, mrozimy podwyżki dla medyków. To nie jest żadne rozwiązanie. To zwykłe przesuwanie problemu w czasie i próba ugaszenia szalejącego pożaru poprzez dolewanie do niego benzyny.

Gorzka pigułka: nie każdy szpital musi przetrwać

W Polsce mamy około 300 szpitali powiatowych. Kultura polityczna nakazuje bronić każdego z nich niczym niepodległości. Burmistrz, który zgodzi się na zamknięcie placówki, popełnia polityczne samobójstwo. Prestiż zawsze wygrywa tam z logiką. Ale zastanówcie się, o co my walczymy.

Wyobraźcie sobie mały szpital, w którym chirurg wykonuje zaledwie 10 zabiegów miesięcznie, bo w regionie brakuje pacjentów. To nie złośliwość, to bezlitosna statystyka medyczna: chirurg bez regularnej praktyki to rosnące zagrożenie. Im więcej operacji, tym mniej powikłań.

Wolicie mieć pod domem zadłużony oddział z lekarzem, który wychodzi z wprawy? Czy nowoczesne centrum medyczne 40 kilometrów dalej, gdzie specjaliści robią setki udanych zabiegów rocznie?

Konsolidacja to nie zamykanie szpitali. To łączenie słabych, trupich oddziałów w silne, bezpieczne ośrodki. Przestańmy wierzyć w cudowne "dosypywanie pieniędzy". Ładowanie miliardów w dziurawy system to tylko przedłużanie jego agonii. Polskie zdrowie nie potrzebuje już czeków z tektury. Potrzebuje politycznej odwagi do ostrego cięcia, której dziś dramatycznie nam brakuje.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji