"Ziobro kłamał, kłamie i będzie kłamał”. Krzysztof Kwiatkowski w szczerej rozmowie z Gońcem
Azyl Zbigniewa Ziobry, kontrowersyjne relacje Karola Nawrockiego i chaos w Polsce 2050 – te trzy wątki coraz mocniej obciążają polską scenę polityczną. W rozmowie z Gońcem Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości, nie pozostawia wątpliwości: za deklaracjami o „dyktaturze” i „nowej jakości” kryją się strach, hipokryzja i polityczna improwizacja.
Ziobro i azyl. Ucieczka zamiast narracji o „dyktaturze”
Zdaniem Kwiatkowskiego twierdzenia Zbigniewa Ziobry o rzekomej „dyktaturze” w Polsce rozmijają się z faktami. Gdyby – jak mówi senator – rzeczywiście mieliśmy do czynienia z reżimem autorytarnym, były minister sprawiedliwości już dawno znalazłby się w areszcie.
– Na pewno nie żyjemy w dyktaturze, jak twierdzi Zbigniew Ziobro. Gdyby tak było, trzy razy miałby już decyzję o tymczasowym aresztowaniu. Sądy są nierychliwe, ale mam nadzieję, że na końcu sprawiedliwe i że 5 lutego zapadnie decyzja o areszcie – mówi polityk w rozmowie z Gońcem.
Kwiatkowski zwraca uwagę, że spełnione są wszystkie przesłanki prawne: istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstw, skala szkód w aferze Funduszu Sprawiedliwości sięga setek milionów złotych, a sam Ziobro nie współpracuje z wymiarem sprawiedliwości.
Co więcej, senator ostrzega, że ucieczka na Węgry nie musi być ostatnim etapem tej historii.
– Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, że po przegranych przez PiS wyborach, a przed utworzeniem rządu, Ziobro wsiada w samolot i leci do swojego znajomego Tomasza Szmyta, który uciekł do Mińska. Wtedy mielibyśmy już zero-jedynkową odpowiedź, czyje interesy reprezentuje Zbigniew Ziobro.
Prawo Ziobry obraca się przeciwko niemu
Jednym z najbardziej wymownych paradoksów tej sprawy jest fakt, że Ziobro dziś może paść ofiarą przepisów, które sam stworzył.
– Przepisy o możliwości zajęcia majątku osoby uciekającej przed wymiarem sprawiedliwości przygotował – co może zaskakiwać – właśnie Zbigniew Ziobro, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Parlament je przyjął, weszły w życie i dziś mogą być wobec niego stosowane – mówi Gońcowi senator Kwiatkowski.
Zdaniem naszego rozmówcy to symboliczny moment: narzędzia władzy, które miały służyć politycznej demonstracji siły, zaczynają działać zgodnie z ich pierwotnym celem.
Nawrocki, „Dragon” i granice kompromitacji
Senator nie szczędzi ostrych słów także pod adresem Karola Nawrockiego. Spotkanie na Jasnej Górze z osobami ze środowiska pseudokibiców – w tym z mężczyzną znanym jako „Dragon” – uważa za kompromitujące, zwłaszcza w kontekście przeszłej funkcji prezesa IPN.
– Ten słynny „Dragon” rzeczywiście okazał się smokiem, który wywiózł prezydenta Nawrockiego w bardzo odległe rejony jego przeszłości: bójek, środowiska pseudokibiców. To wystawia jak najgorsze świadectwo – mówi Gońcowi.
Kwiatkowski podkreśla, że nie chodzi o zwykłych kibiców.
– Ja się łapię za głowę. Nie chcę być dumny ze środowiska tak zwanych kiboli. To nie są zwykli kibice – policja wielokrotnie mówiła, że środowiska pseudokibiców są często miejscem działalności zorganizowanych grup przestępczych, także handlu narkotykami.
Największy ciężar tej sprawy wynika jednak z roli, jaką Nawrocki pełnił w państwie.
– To jest były prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Ustawa mówi wprost, że prezes IPN stoi na straży pamięci sześciu milionów obywateli polskich zamordowanych przez nazistów. A dziś ten sam człowiek wita się z osobą propagującą nazizm. Tego po ludzku nie da się wytłumaczyć.
Polska 2050: „kabaret” zamiast procedur
Równie krytycznie Kwiatkowski ocenia chaos w Polsce 2050, zwłaszcza po ujawnieniu, że linki do wewnętrznych głosowań były publicznie udostępniane.
– To już naprawdę przypomina kabaret. Mówiono o ingerencji obcych sił, ale żadnych służb tu nie było. Posłowie sami pokazywali, jak głosują, de facto ujawniając, jak można współuczestniczyć w tym procesie.
Senator nie oszczędza też marszałka Sejmu.
– Marszałek Hołownia ma wyraźnie gorszy okres. Sam spotykał się nocą, w ukryciu, z Jarosławem Kaczyńskim i chciał, by to nigdy nie wyszło na jaw. A zdradą nazywa spotkanie swojego europosła z premierem rządu, który Polska 2050 współtworzy – uważa Kwiatkowski.
Bosak i Collegium Humanum
Na koniec Kwiatkowski odnosi się do sprawy studiów Krzysztofa Bosaka na Collegium Humanum i informacji o wniosku o stypendium socjalne.
– To rzeczywiście sytuacja kuriozalna. Chcielibyśmy poznać uzasadnienie wniosku o stypendium socjalne. Przypomnę, że o takie wsparcie ubiegają się osoby w trudnej sytuacji materialnej.
Zdaniem senatora brak jasnych wyjaśnień w tej sprawie podważa wiarygodność polityków, którzy lubią występować w roli moralnych recenzentów innych.
Źródło: Goniec