Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Zarobiłam na dom na kamerkach, mąż zgotował mi piekło. Ludmiła Wojdak o pracy i wychodzeniu z toksycznej relacji
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 03.02.2026 11:42

Zarobiłam na dom na kamerkach, mąż zgotował mi piekło. Ludmiła Wojdak o pracy i wychodzeniu z toksycznej relacji

Zarobiłam na dom na kamerkach, mąż zgotował mi piekło. Ludmiła Wojdak o pracy i wychodzeniu z toksycznej relacji
Fot. screen/YouTube

Ludmiła Wojdak – mistrzyni Bikini Fitness, performerka, absolwentka sztuk pięknych – opowiada o życiu na styku sztuki, cielesności i przemocy domowej. Jej droga zawodowa prowadziła od zagranicznych seks-czatów i klubów nocnych po plany filmowe Patryka Vegi i sukcesy sportowe. Równolegle przez 15 lat trwała w małżeństwie z uzależnionym od narkotyków narcyzem. Związek zakończył się samobójczą śmiercią męża.

  • Jako studentka na początku lat 2000. zarabiała na zagranicznych czatach wideo pieniądze, które pozwoliły jej wybudować dom
  • Przez 15 lat była w toksycznym związku, w którym doświadczała przemocy psychicznej i ekonomicznej
  • Dziś pracuje jako aktorka epizodystka i odnosi sukcesy w sporcie sylwetkowym

Dom za pieniądze z kamerek

Ludmiła Wojdak jest magistrem sztuk graficznych, absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Studiowała ochronę dóbr kultury i grafikę. Zawodowo poszła jednak w inną stronę – z konieczności, nie z planu.

Na początku lat 2000., jako studentka, szukała sposobu na szybki zarobek. Jej matka straciła pracę, sytuacja finansowa w domu była trudna. W gazecie znalazła ogłoszenie amerykańskiej firmy, która szukała uśmiechniętych dziewczyn do rozmów wideo i oferowała naukę języka angielskiego. Internet był wtedy nowym światem, a świadomość zagrożeń – minimalna.

Praca na tzw. kamerkach szybko okazała się lukratywna. W najlepszych miesiącach Wojdak zarabiała równowartość dzisiejszych kilkudziesięciu tysięcy złotych.

– To było 20 lat temu. Zarabiałam około 20 tysięcy złotych miesięcznie. Za te pieniądze postawiłam dom. To był majątek – mówi.

Choć praca miała erotyczny charakter, Wojdak podkreśla, że często była to bardziej rozmowa niż seksualna gra. Po drugiej stronie ekranu siedzieli głównie samotni mężczyźni.

– Czasami miałam wrażenie, że jestem terapeutką. Fantazje brały się z braków: z braku bliskości, rozmowy, relacji – tłumaczy.

Klub nocny: scena i zaplecze

Około 2010 roku, gdy jej córka miała rok, Wojdak zaczęła pracę jako tancerka w klubach nocnych. Początkowo taniec na rurze miał być przygotowaniem do roli aktorskiej. Szybko okazało się jednak, że ma do tego predyspozycje i może na tym zarabiać.

Występy traktowała jak formę sztuki – dbała o choreografię, estetykę, dystans. Finanse były jednak skrajnie nieregularne: jednej nocy można było zarobić kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, innej – nic.

Pieniądze nie poprawiały sytuacji domowej. Jej mąż większość dochodów przeznaczał na alkohol i narkotyki, które Wojdak ironicznie nazywa „ciekawostkami przyrodniczymi”.

Próbowała też pracy po drugiej stronie barykady – jako menadżerka klubu Hustler na warszawskim Nowym Świecie. Łączenie roli tancerki i przełożonej okazało się niemożliwe.

– Nie da się zarządzać dziewczynami, kiedy zarabiasz dokładnie tak samo jak one. Do tego dochodzi alkohol, napięcia, konflikty – mówi.

Małżeństwo z narcyzem

Przez 15 lat Ludmiła Wojdak żyła w związku z Grzegorzem, projektantem biżuterii dla motocyklistów. Kreował się na artystę i outsidera, który gardzi pieniędzmi, choć chętnie z nich korzystał. Po narodzinach córki relacja zaczęła się gwałtownie pogarszać.

Mąż był uzależniony od alkoholu i narkotyków, przejawiał cechy narcystyczne. Był chorobliwie zazdrosny o dziecko, które traktował jak rywalkę o uwagę żony. Stosował przemoc psychiczną, manipulował córką, podważał autorytet Wojdak jako matki.

– Prawie mnie pobił na oczach dziecka. Opowiadał córce, że mama jest diabełkiem, który wygląda jak aniołek, a tatuś jest aniołkiem, który wygląda jak diabełek – relacjonuje.

Przełom nastąpił po interwencji policji i rodzinnej rozmowie z braćmi Wojdak. Złożyła pozew rozwodowy, oferując mężowi rezygnację z orzekania o winie pod warunkiem rocznego leczenia w ośrodku zamkniętym. Nie podjął terapii. We wrześniu 2021 roku popełnił samobójstwo.

Śmierć męża była dla Wojdak i jej córki wydarzeniem tragicznym, ale – jak przyznaje – przyniosła też ulgę.

– Poczułam, że koszmar się skończył. Wiem, jak to brzmi, ale to było rozwiązanie wszystkich moich problemów. Mogłam wreszcie żyć bez strachu i ciągłego sabotażu – mówi.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji