Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Siniaki zdradziły koszmar w Lęborku. Ekspertka: „Dzieci do 3. roku życia giną najczęściej"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 29.01.2026 14:41

Siniaki zdradziły koszmar w Lęborku. Ekspertka: „Dzieci do 3. roku życia giną najczęściej"

Siniaki zdradziły koszmar w Lęborku. Ekspertka: „Dzieci do 3. roku życia giną najczęściej"
Policja, fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

W powiecie lęborskim doszło do wstrząsającego przypadku przemocy wobec małego dziecka. 19-letnia matka i jej 22-letni konkubent usłyszeli zarzuty znęcania się nad niespełna półtoraroczną dziewczynką. Para została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące, a dziecko trafiło pod opiekę rodziny zastępczej. Porozmawiała z nami w tej sprawie Dr Anna Krawczak, starsza specjalistka ds. standardów ochrony dzieci z fundacji “Dajemy Dzieciom Siłę”.

  • Siniaki na twarzy dziecka zauważyła podczas rutynowej wizyty pracownica ośrodka pomocy społecznej
  • 22-latek miał uderzać dziecko otwartą dłonią w głowę i ciało oraz uniemożliwiać odpoczynek głośnym zachowaniem
  • Podejrzani tłumaczyli obrażenia upadkiem z łóżeczka i nauką chodzenia – wyjaśnienia nie zostały uznane za wiarygodne

Jak doszło do odkrycia przemocy?

Wszystko zaczęło się od rutynowej wizyty pracownicy ośrodka pomocy społecznej w mieszkaniu na terenie powiatu lęborskiego. W piątek przed południem urzędniczka zauważyła na twarzy dziecka widoczne siniaki.

Partner matki tłumaczył, że dziewczynka upadła z łóżeczka i poobijała się podczas nauki chodzenia. Wyjaśnienia nie przekonały doświadczonej pracownicy socjalnej – kobieta natychmiast powiadomiła policję, podejrzewając przemoc domową.

Policjanci zastali w mieszkaniu tylko 19-letnią matkę. 22-latek opuścił lokal przed ich przyjazdem. Funkcjonariusze zabezpieczyli dowody i szybko ustalili miejsce pobytu mężczyzny – został zatrzymany jeszcze tego samego dnia po południu.

Prokuratura postawiła 22-latkowi zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad dzieckiem. Mężczyzna miał wielokrotnie uderzać dziewczynkę otwartą dłonią w głowę i inne części ciała. Dodatkowo uniemożliwiał jej odpoczynek poprzez głośne zachowanie.

19-letnia matka usłyszała zarzut znęcania się przez zaniechanie – nie podejmowała żadnych działań, by chronić córkę przed krzywdą. Oboje odpowiadają za znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na wiek.

Za taki czyn kodeks karny przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd Rejonowy w Lęborku uznał, że istnieje wysokie ryzyko mataczenia, dlatego zastosował najsurowszy środek zapobiegawczy – tymczasowy areszt na 3 miesiące.

Siniaki zdradziły koszmar w Lęborku. Ekspertka: „Dzieci do 3. roku życia giną najczęściej"
Policjant, fot. Canva

Jakie wsparcie powinno otrzymać teraz dziecko?

Najpilniejsze w tym wszystkim są obecnie dalsze losy dziecka. Jak mu teraz najlepiej pomóc? Wypowiedzi w tej sprawie udzieliła nam dr Anna Krawczak:

- Z informacji dostępnych w serwisach newsowych, które opisywały tę historię, wynika, że dziecko zostało zabezpieczone i umieszczone w rodzinie zastępczej. Z mojej aktualnej wiedzy wynika, że nadal tam przebywa. W przypadku tak małego dziecka trudno mówić o wsparciu prawnym w klasycznym rozumieniu, ponieważ półroczne dziecko nie ma zdolności do czynności prawnych. Należy więc zakładać, że w tej sprawie będzie toczyło się postępowanie karne.

- Ponieważ dziecko jest osobą pokrzywdzoną, powinno być reprezentowane przez swojego przedstawiciela. Jednocześnie oczywiste jest, że z półrocznym dzieckiem żaden pełnomocnik ani przedstawiciel procesowy nie będzie prowadził wywiadu czy rozmów. W praktyce funkcję pomocniczą będą więc pełnić osoby sprawujące bieżącą opiekę nad dzieckiem, czyli rodzice zastępczy.

- Jeżeli chodzi o wsparcie psychologiczne, w przypadku tak małych dzieci nie prowadzi się bezpośredniej pracy terapeutycznej z dzieckiem. Praca odbywa się poprzez opiekunów, ponieważ kluczowe jest zapewnienie dziecku poczucia stabilizacji, wprowadzenie rutyny oraz stworzenie warunków bezpieczeństwa, bliskości i zaspokojenia jego potrzeb, również emocjonalnych. Tak małe dziecko nie jest więc klientem indywidualnym – oddziaływania terapeutyczne realizowane są poprzez opiekunów, niezależnie od tego, czy są to rodzice biologiczni, czy zastępczy. W tym przypadku będą to najprawdopodobniej rodzice zastępczy.

- Istotne jest również to, aby sama rodzina zastępcza otrzymała wsparcie psychologiczne, między innymi w zakresie opieki nad dzieckiem, które doświadczyło traumy relacyjnej oraz krzywdzenia ze strony osób najbliższych. Nawet jeśli jest to rodzina doświadczona i posiada już odpowiednią wiedzę, ważne może być pogłębienie umiejętności rozpoznawania sygnałów wysyłanych przez dziecko, takich jak pobudzenie, napięcie, strach czy lęk. 

- Możliwe jest bowiem, że w przyszłości pojawi się konieczność odróżniania typowych zachowań rozwojowych, na przykład buntu dwulatka, od reakcji wynikających z lęku, flashbacków czy objawów dysocjacyjnych. Dlatego największa dbałość i wsparcie powinny zostać skierowane właśnie do opiekunów dziecka, tak aby mieli oni świadomość, z jakimi doświadczeniami dziecko się mierzy i w jaki sposób mogą je jak najlepiej, z perspektywy jego dobra, wspierać.
 

Czy system w Polsce dobrze radzi sobie z wykrywaniem przemocy wobec dzieci?

Dr Anna Krawczak egzemplifikuje, czy system działa prawidłowo:

- Trudno odpowiedzieć na to pytanie na poziomie ogólnym, ponieważ – jak widać – w Lęborku poradził sobie bardzo dobrze i, czytając te doniesienia, byłam pod dużym wrażeniem. Czułam po prostu satysfakcję, że pracownica socjalna prawidłowo zidentyfikowała symptomy na twarzy dziecka. Obszar buzi małego dziecka jest takim miejscem, na którym – poza kośćmi czołowymi, czyli na czole – mogą pojawić się guzy lub siniaki, na przykład wtedy, gdy dziecko upadnie. To są dzieci chodzące, raczkujące, jeszcze nie do końca sprawne i nieporadne. 

- Takie siniaki zazwyczaj nas nie niepokoją. Jeżeli jednak pojawiają się zasinienia wokół buzi, wokół ust, zasinienia wokół oczu, tak zwane siniaki okularowe, albo siniaki na policzkach, to mechanizm urazu – oczywiście – zawsze może mieć jakieś przypadkowe wytłumaczenie. Dziecko może na przykład przespać się na kancie stołu, ale jeżeli bierzemy pod uwagę cały kontekst, a ta pracownica socjalna miała do niego dostęp, bo znała historię rodziny i wiedziała, z jakiego powodu w ogóle przychodziła do tej rodziny, znała historię ojca i historię matki, to zapewne wszystkie te czynniki ryzyka połączyła. Wyszło jej, że jest mało prawdopodobne, aby te siniaki powstały w sposób, jaki podawał ojciec dziecka czy partner matki. 

- I bardzo słusznie zapaliły jej się czerwone lampki, również dlatego, że dzieci do trzeciego roku życia są najbardziej wrażliwą grupą, jeśli chodzi o urazy oraz zagrożenie krzywdzeniem z ryzykiem śmiertelnym – fachowo określa się to jako krzywdzenie ze skutkiem śmiertelnym. Wynika to z faktu, że tak małe dzieci są niemobilne, a więc nie są w stanie uciec przed sprawcą, w przeciwieństwie do dzieci starszych. Są to też dzieci, które mogą prezentować trudne zachowania: płaczą, krzyczą, nie komunikują się jeszcze dobrze z otoczeniem. 

- U rodziców, którzy sami mają deficyty, różnego rodzaju dysfunkcje, może to prowadzić do wybuchów agresji albo do przewlekłej dekompensacji, której skutkiem bywa wyładowywanie się na dziecku. Z tego powodu są one szczególnie zagrożone. Po trzecie, są to dzieci znacznie bardziej kruche niż dzieci starsze: mają niezarośnięte ciemiączka i delikatniejszy kościec. U dziecka dwunastoletniego nie zdiagnozujemy zespołu dziecka potrząsanego, natomiast małe dziecko jest o wiele łatwiej w ten sposób uszkodzić i taki zespół możemy już diagnozować. Nie mówię, że w tym konkretnym przypadku, ale ogólnie – w kontekście charakterystyki małych dzieci. Dodatkowo są to dzieci, które nie podlegają żadnemu nadzorowi instytucjonalnemu. Nie są przedszkolakami ani uczniami, którzy regularnie pojawiają się w placówkach, gdzie kadra im się przygląda.

- Nawet jeżeli dziecko szkolne ma absencję, ktoś to odnotuje i zapyta o przyczynę. Natomiast tak małe dzieci, jak półtoraroczne, w pewnym sensie „uciekają” nadzorowi systemu, bo nie mamy możliwości ich obserwowania. Są zamknięte w czterech ścianach domu. W związku z tym czujność wobec tak małych dzieci i dopytywanie o to, co im się stało, dlaczego są w takiej kondycji i skąd wzięły się te siniaki, świadczy o tym, że ta konkretna pracownica socjalna bardzo dobrze sobie z tym poradziła. W tym przypadku nie mamy więc problemu. Wiemy jednak, że w Polsce każdego roku około 30 dzieci – a zapewne więcej, bo są to dane niedoszacowane – traci życie w wyniku krzywdzenia. W większości są to dzieci poniżej trzeciego roku życia.

"Jest to wiedza, którą pracownicy powinni posiadać"

I dalej: 

- Czasami jest tak, że z tymi dziećmi faktycznie nie było kontaktu instytucjonalnego, ale zdarza się też, że były oglądane przez kuratorów, asystentów rodziny czy pracowników socjalnych. To, co dzieci prezentowały, nie było jednak odczytywane jako sygnały przemocy. Niedawno ukazała się informacja prasowa dotycząca dziewczynki – Zuzi z Torunia.

- W tamtej sprawie oskarżono kuratorkę o zignorowanie sygnałów krzywdzenia dziecka. Została ona skutecznie uniewinniona, dlatego pojawiła się informacja prasowa, która dla wielu osób była oburzająca, bo wyrok wydawał się niezrozumiały. W tym przypadku dziecko miało siniaki okularowe, które nie zostały zgłoszone przez kuratorkę. Ta dziewczynka również była poniżej trzeciego roku życia.

- Mechanizm powstawania siniaków okularowych jest taki, że albo mamy do czynienia z chorobą organiczną – i wtedy rodzic może to udokumentować – albo jest to skutek silnego uderzenia w potylicę, co powoduje wybroczyny pod oczami. Żeby móc się zaniepokoić, trzeba o tym wiedzieć. Jest to wiedza, którą osoby pracujące w terenie, takie jak pracownicy socjalni czy kuratorzy, powinny posiadać. Tam jej zabrakło, tutaj – najwyraźniej – była, skoro sygnał wzbudził czujność. I bardzo słusznie.

- Odpowiadając na to bardzo ogólne pytanie, mogę powiedzieć, że to zależy — bywa bardzo różnie. Na pewno poziom wiedzy wśród pracowników terenowych nie jest wyrównany, co wyraźnie widać. Szkolenia z identyfikacji krzywdzenia dzieci są bardzo potrzebne i bardzo ważne właśnie po to, aby pracownicy umieli reagować na sygnały, które naprawdę powinny ich zaniepokoić, tak jak w tym przypadku.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji