Mało kto o tym wiedział. Majka Jeżowska była uwikłana w miłosny trójkąt
Choć od lat kojarzona jest głównie z kolorowym wizerunkiem i radosnymi przebojami dla najmłodszych, życie prywatne Majki Jeżowskiej kryje historię godną najlepszego scenariusza filmowego. Mało kto pamięta, że u progu wielkiej kariery artystka stała się bohaterką jednego z najgłośniejszych skandali obyczajowych w polskim show-biznesie. Kulisy jej relacji z Januszem Komanem oraz bolesny konflikt z ikoną polskiej piosenki, Krystyną Prońko, przez dekady budziły ogromne emocje. Dziś, po latach milczenia, prawda o tym słynnym „miłosnym trójkącie” rzuca zupełnie nowe światło na postać uwielbianej wokalistki.
- Kariera Majki Jeżowskiej
- Przyjaźń z Krystyną Prońko
- On nie kochał żadnej z nich
Kariera Majki Jeżowskiej
Majka Jeżowska to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu pokoleniu Polaków. Choć dziś nazywana jest „największą przyjaciółką wszystkich dzieci”, jej początki wcale nie zwiastowały kariery w nurcie dziecięcym. Absolwentka Wydziału Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach od samego początku imponowała niezwykłym głosem oraz niespożytą energią, która stała się jej znakiem rozpoznawczym. Jej debiutanckie występy na festiwalach w Opolu w latach 70. pokazały, że polska scena zyskała artystkę kompletną – przebojową, nowoczesną i potrafiącą odnaleźć się w nurcie pop-rockowym.
Wizerunek Majki Jeżowskiej w mediach ewoluował przez lata, ale zawsze opierał się na autentyczności. To właśnie ona jako pierwsza w Polsce udowodniła, że piosenka dla dzieci może być realizowana z profesjonalizmem godnym największych światowych produkcji. Jej hity, takie jak „Wszystkie dzieci nasze są”, czy „A ja wolę moją mamę”, stały się hymnami całych pokoleń. Artystka nigdy nie bała się także eksperymentować z modą – jej kolorowe, często ekstrawaganckie stroje i charakterystyczna burza włosów sprawiły, że stała się ikoną stylu, która mimo upływu lat nie traci zainteresowania.
Ostatnie lata to prawdziwy renesans popularności Majki Jeżowskiej. Gwiazda udowodniła, że potrafi wyjść poza ramy „piosenki dziecięcej”, co potwierdził jej brawurowy występ na Pol’and’Rock Festival, gdzie porwała tłumy młodzieży rockowymi aranżacjami swoich utworów. Jej udział w popularnych programach telewizyjnych, w tym w „Tańcu z Gwiazdami”, pokazał Polakom jej nową twarz – kobiety dojrzałej, niezwykle sprawnej i pełnej pasji, która nie boi się wyzwań. Majka stała się symbolem nowej kobiecej energii, udowadniając, że metryka to tylko liczba, a prawdziwa radość życia i charyzma nie mają daty ważności.

Przyjaźń z Krystyną Prońko
Relacja Majki Jeżowskiej z Krystyną Prońko to jedna z najbardziej fascynujących i skomplikowanych historii przyjaźni w polskim świecie artystycznym. Wszystko zaczęło się w murach katowickiej Akademii Muzycznej, gdzie Krystyna Prońko, będąca już wówczas uznaną gwiazdą i autorytetem w świecie jazzu i soulu, dostrzegła niezwykły talent młodszej koleżanki. Prońko nie była jedynie mentorką i nauczycielką śpiewu dla Jeżowskiej, gdyż szybko stały się sobie bardzo bliskie na gruncie prywatnym. To właśnie Krystyna, zafascynowana głosem i energią Majki, wprowadzała ją w wielki świat muzyki, pomagając stawiać jej pierwsze kroki na estradzie i dzieląc się cennym doświadczeniem zawodowym.
Co połączyło te dwie, na pozór tak różne kobiety? Przede wszystkim bezgraniczna miłość do muzyki i wzajemny szacunek dla swoich talentów. Majka Jeżowska wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że imponował jej profesjonalizm Krystyny, jej dystans do świata oraz niesamowita charyzma. Z kolei Prońko widziała w Majce świeżość i niezwykły potencjał, którego polska scena muzyczna wówczas bardzo potrzebowała. Ich przyjaźń była oparta na szczerych rozmowach o życiu, wspólnych podróżach i wspieraniu się w trudnych momentach, które w realiach PRL-u nie omijały żadnego artysty. Były dla siebie powierniczkami, a ich więź wydawała się nierozerwalna, oparta na solidnych fundamentach kobiecej solidarności.
Artystki wspólnie spędzały czas nie tylko na próbach czy w studiach nagraniowych, ale również dzieliły się ze sobą prywatnymi momentami, co sprawiło, że stały się dla siebie niemal jak rodzina. Ta bliskość stała się jednak z czasem źródłem największego dramatu, gdy w życiu obu kobiet pojawił się mężczyzna, który wystawił ich przyjaźń na najcięższą z możliwych prób, doprowadzając do bolesnego rozłamu tej relacji.

On nie kochał żadnej z nich
Kością niezgody w relacji piosenkarek stał się Janusz Koman, wybitny kompozytor i aranżer, a prywatnie ówczesny wieloletni partner Krystyny Prońko. Majka Jeżowska, będąc blisko z Krystyną, często gościła w ich domu, stając się świadkiem kryzysu w ich związku. Gdy relacja Prońko i Komana się rozpadła, młoda i wrażliwa Majka po jakimś czasie stała się dla kompozytora czymś więcej. Z czasem ich relacja przerodziła się w głębsze uczucie, co doprowadziło do wybuchu obyczajowego skandalu. Środowisko artystyczne było wstrząśnięte – zarzucano Jeżowskiej, że „odbiła” mężczyznę swojej mentorce i przyjaciółce, co artystka po latach wielokrotnie prostowała, tłumacząc, że związała się z Januszem, gdy ten był już wolnym człowiekiem.
- Jeśli mogę Magdo, za twoim pośrednictwem, wytłumaczyć, nie wiem po raz który, po raz tysięczny może..., że nie ukradłam męża Krysi Prońko – zapewniała w wywiadzie u Magdy Mołek.
- Krysia Prońko nigdy nie wyszła za mąż – to po pierwsze. Choćby z tego względu już nie powinni tak mówić. Po drugie, to było w zupełnie innym czasie. Ja poznałam Janusza po wielu, wielu latach, jak oni już dawno nie byli ze sobą – tłumaczyła dziennikarce.
Konsekwencje tego uczucia były jednak przykre dla obu kobiet. Mimo, że zszokowana romansem Majki, Krystyna Prońko odradzała przyjaciółce związek z jej byłą miłością, ta odczytała jej rady jako kobiecą zazdrość. Przez wiele lat artystki nie utrzymywały więc ze sobą żadnego kontaktu, a ich konflikt stał się swego czasu głośny w polskim show-biznesie.
Majka Jeżowska wyszła za mąż za Janusza Komana i urodziła mu syna, Wojciecha, jednak małżeństwo to nie należało do udanych. Związek z kompozytorem był bowiem naznaczony trudnymi momentami, a sam Koman miał trudny charakter. Przełom nastąpił gdy muzyk pewnego razu podniósł rękę na wokalistkę tak, że ta wylądowała w szpitalu, co też ostatecznie doprowadziło do ich rozstania. To właśnie wtedy zmartwiona Krystyna Prońko nagle skontaktowała się z Majką Jeżowską, co doprowadziło do ich rozejmu. Wówczas obie kobiety zrozumiały gorzką prawdę, że mężczyzna, o którego się poróżniły tak naprawdę „nie kochał żadnej z nich”.
Czas uleczył rany, a wspólne doświadczenia z Januszem Komanem stały się paradoksalnie pomostem do pojednania. Symbolem zgody artystek stał się kultowy utwór „On nie kochał nas”, który obie wokalistki wykonały wspólnie na festiwalu w Opolu w 1986 roku. Piosenka ta była publicznym rozliczeniem z przeszłością i wyrazem kobiecej solidarności. Tekst utworu w sposób inteligentny i wzruszający opowiada o tym, jak obie kobiety dały się zwieść temu samemu człowiekowi, tracąc przy tym siebie nawzajem, co wyraźnie oddaje poniższy jego fragment:
„Przyjaciółko mego serca, wróć
on nie był wart
by przez niego niewidzialny mur
tak dzielił nas.”
