Nowe światło na tragedię w Ustce. Ekspertka mówi wprost: "To zmienia ocenę tej tragedii”
W poniedziałkowy wieczór w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w Ustce doszło do dramatycznych wydarzeń. 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa nagle zaatakował członków swojej rodziny. W wyniku ataku śmierć poniosła jego 4-letnia córka, a pięć osób – w tym sam napastnik – odniosło rany kłute. Co mogło być motywem funkcjonariusza? Mamy komentarz eksperta.
- Sprawcą jest 44-letni Piotr K. - pirotechnik z 23-letnim stażem służby
- Zmarła 4-letnia dziewczynka. Przyczyną zgonu były rany kłute klatki piersiowej.
- Do ataku doszło ok. godz. 21:30 podczas rodzinnego pobytu na urlopie u teściów
Niespodziewana tragedia
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy wieczór w Ustce, gdzie rodzina spędzała czas na urlopie u teściów. Według zeznań pokrzywdzonych – w tym teściów napastnika – wieczór przebiegał spokojnie.
W pewnym momencie 44-latek wstał od stołu, udał się do kuchni, po czym wrócił z niebezpiecznym narzędziem. Atak nastąpił nagle i bez uprzedzenia. Mężczyzna zaatakował żonę, teściów, 4-letnią córkę oraz syna. Intensywność ataku była bardzo duża – według prokuratora jeden ze świadków wskazał, że głównym celem była żona, ale rany odniósł każdy z obecnych.
Policja otrzymała zgłoszenie ok. 21:30. Funkcjonariusze po wejściu do mieszkania obezwładnili agresora, który wcześniej ranił też siebie samego.

Kim jest sprawca? Doświadczony pirotechnik
Piotr K. służył w formacjach ochronnych od 23 lat – najpierw w BOR, później w Służbie Ochrony Państwa. Posiadał stopień majora, pracował jako pirotechnik w zarządzie pirotechnicznym w Warszawie.
Mężczyzna brał udział w misjach zagranicznych – w Iraku i Afganistanie – za co został odznaczony przez prezydenta RP. W czerwcu 2013 r. poślubił mieszkankę Ustki, z którą miał dwoje dzieci. Ostatnie badania psychologiczne przeszedł w październiku 2025 r. i został dopuszczony do dalszej służby.
Sąsiedzi i koledzy z jednostki opisują go jako spokojnego człowieka. Po tragedii Służba Ochrony Państwa natychmiast zawiesiła funkcjonariusza i rozpoczęła procedurę wydalenia ze służby.
Ofiary i stan poszkodowanych
Najcięższą stratę poniosła 4-letnia dziewczynka – mimo reanimacji nie udało się jej uratować. Przyczyną zgonu były rany kłute klatki piersiowej – potwierdziła to sekcja zwłok.
Pozostałe ofiary to:
- żona napastnika – nadal w szpitalu w Słupsku,
- teściowa – hospitalizowana w Słupsku,
- teść – po opatrzeniu ran wypisany ze szpitala,
- syn – doznał powierzchownych ran.
Wszyscy dorośli poszkodowani przebywali w szpitalach w Lęborku, Sławnie i Słupsku. Stan żony i teściowej nadal jest monitorowany.
Komentarz suicydologa. Jakie były motywy sprawcy?
Lucyna Kicińska, ekspertka Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, wiceprezeska Fundacji Życie Warte Jest Rozmowy, udzieliła nam komentarza w tej sprawie. Wskazała, że dotychczasowe doniesienia wskazują na możliwość samobójstwa poagresyjnego:
- Dotychczasowe doniesienia pokazują, że nie mamy do czynienia z samobójstwem rozszerzonym, lecz z samobójstwem poagresyjnym. Są to dwa różne zjawiska. W kontekście informacji, którymi na ten moment dysponujemy, zasadne wydaje się skupienie właśnie na samobójstwie poagresyjnym. W suicydologii samobójstwo rozszerzone oznacza sytuację, w której osoba doświadczająca nasilonych myśli samobójczych stanowi bardzo istotny element systemu rodzinnego.
- Przykładowo jest jedynym opiekunem dzieci albo osób starszych. W związku z tym ma świadomość lub wyobrażenie, że po odebraniu sobie życia osoby od niej zależne nie będą w stanie samodzielnie funkcjonować lub przeżyć. Z tego powodu decyduje się na zabójstwo tych osób, a następnie na samobójstwo, które jest elementem planu związanego z ostrą fazą kryzysu samobójczego.
- Samobójstwo poagresyjne to natomiast sytuacja, w której osoba dopuszcza się aktu przemocy — usiłowania zabójstwa lub zabójstwa — wobec swoich bliskich pod wpływem silnych emocji, takich jak złość, rozczarowanie, poczucie skrzywdzenia czy niesprawiedliwości. Dopiero po dokonaniu tych czynów podejmuje próbę samobójczą, najczęściej w celu uniknięcia odpowiedzialności, zwykle karnej, za swoje działania.
- Bazując na tym, co obecnie wiemy o wydarzeniach w Ustce, możemy przypuszczać, że była to próba samobójcza o charakterze poagresyjnym. Wskazuje na to duży poziom agresji — pojawiają się doniesienia o kłótni lub awanturze, w trakcie której doszło do usiłowania zabójstwa lub ciężkiego uszkodzenia ciała członków rodziny. Następnie, w momencie pojawienia się policji i służb, została podjęta próba samobójcza, prawdopodobnie w celu uniknięcia odpowiedzialności albo w związku z uświadomieniem sobie konsekwencji własnych działań — czego w stanie silnego wzburzenia i agresji sprawca mógł wcześniej nie dostrzegać.
Źródło: Goniec.pl