Ząbki: Służby badają sprawę zmarłego dwulatka. Jeden szczegół niepokoi
2-letni chłopiec utonął w oczku wodnym na terenie prywatnej posesji w Ząbkach (woj. mazowieckie), gdzie działał klub malucha. Dziecko zostało znalezione w wodzie w środę 20 maja i mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się go uratować. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
Tragedia w żłobku w Ząbkach – 2-letnie dziecko utonęło w oczku wodnym
Dramat rozegrał się w środę 20 maja na terenie prywatnej posesji w Ząbkach w województwie mazowieckim, gdzie funkcjonował klub malucha. W godzinach popołudniowych doszło tam do sytuacji, która zakończyła się śmiercią małego dziecka. 2-letni chłopiec został znaleziony w przydomowym oczku wodnym znajdującym się na terenie tej samej posesji.
Osoby przebywające w placówce jako pierwsze zauważyły dziecko w wodzie i natychmiast podjęły działania ratunkowe. Chłopca wyciągnięto i rozpoczęto reanimację jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Mimo szybkiej reakcji oraz dalszych prób ratowania życia prowadzonych przez ratowników, nie udało się przywrócić funkcji życiowych dziecka.

Oczko wodne przy posesji i furtka pod lupą śledczych
Z informacji wynika, że żłobek działał w bezpośrednim sąsiedztwie prywatnego domu, na jednej wspólnej posesji. Właśnie przy tej części zabudowań znajdowało się oczko wodne, w którym doszło do tragedii. Zbiornik wodny był położony bardzo blisko budynków, a dostęp do niego miał być ograniczony furtką oddzielającą strefę mieszkalną od części, w której przebywały dzieci.
Śledczy badają teraz, w jaki sposób 2-letni chłopiec zdołał przedostać się w okolice zbiornika. Jedną z branych pod uwagę wersji jest to, że furtka mogła zostać niedokładnie zamknięta lub w ogóle pozostawiona otwarta. To właśnie ta kwestia jest obecnie jednym z kluczowych elementów prowadzonego postępowania i odtworzenia przebiegu zdarzeń.

Śledztwo prokuratury po śmierci dziecka i zatrzymanie opiekunek
W związku z tragicznym zdarzeniem zatrzymano dwie opiekunki pracujące w żłobku, w wieku 48 i 53 lat, które w chwili wypadku sprawowały bezpośrednią opiekę nad dziećmi. Na tym etapie postępowania nie postawiono im jeszcze zarzutów, a ich rola w całym zdarzeniu jest przedmiotem dalszych czynności wyjaśniających.
Prokuratura Rejonowa w Wołominie wszczęła śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, czyli czynu z artykułu 155 Kodeksu karnego. Za taki czyn grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Jednocześnie zaplanowano sekcję zwłok 2-latka na środę 21 maja, która ma pomóc w ustaleniu dokładnej przyczyny zgonu oraz okoliczności, w jakich doszło do tragedii.
