Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > USA wpadły w pułapkę? Iran „celowo wyskalował konflikt”. Ekspert: "Możemy zapłacić za błąd Trumpa"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 06.03.2026 12:26

USA wpadły w pułapkę? Iran „celowo wyskalował konflikt”. Ekspert: "Możemy zapłacić za błąd Trumpa"

USA wpadły w pułapkę? Iran „celowo wyskalował konflikt”. Ekspert: "Możemy zapłacić za błąd Trumpa"
Wypowiedź prezydenta USA, fot.EastNews

Stany Zjednoczone stoją w obliczu bezprecedensowego rozciągnięcia swoich zasobów militarnych. Równoległe zaangażowanie w pomoc Ukrainie, odstraszanie Chin na Indo-Pacyfiku oraz aktywne operacje na Bliskim Wschodzie stawiają pod znakiem zapytania amerykańską przepustowość logistyczną. Nawet 60 proc. Amerykanów nie popiera tych ruchów. Decyzje Trumpa to dla Polski i wschodniej flanki NATO to nie jest już tylko teoretyczny problem akademicki, ale twarda rzeczywistość, która wymusza rewizję dotychczasowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Skomentował to dla nas analityk Wojciech Kittel z kanału Strategy&Future.

  • Drenaż amerykańskich magazynów osiągnął poziom, który realnie zagraża płynności i tempu ewentualnego wsparcia dla Europy w razie nagłego kryzysu
  • Strategia Iranu opiera się na celowym rozpraszaniu zasobów USA poprzez wymuszanie asymetrycznych działań obronnych na całym Bliskim Wschodzie
  • Brak jasnego celu politycznego Stanów Zjednoczonych wobec Teheranu prawdopodobnie skłoni Waszyngton do działań destabilizacyjnych wewnątrz Iranu (np. poprzez aktywizację Kurdów)

Drenaż amerykańskich magazynów a rzeczywistość produkcyjna

Amerykańska Baza Przemysłu Obronnego (Defense Industrial Base) jest obecnie poddawana największej presji logistycznej od czasu zakończenia zimnej wojny. Konieczność jednoczesnego uzupełniania braków po miliardowych transferach sprzętu dla Kijowa oraz utrzymywania stałej gotowości bojowej na Pacyfiku sprawia, że otwarcie kolejnego frontu dalece wykracza poza bieżące moce produkcyjne Pentagonu. Analityk Wojciech Kittel nie ma złudzeń co do skali tego problemu:

- Takie ryzyko zawsze istnieje i należy je traktować jako realne wyzwanie strategiczne, którym trzeba aktywnie zarządzać poprzez budowanie własnego - polskiego - odstraszania. Kluczowym elementem jest tutaj kwestia drenażu amerykańskich magazynów zbrojeniowych. W ostatnich latach USA jednocześnie dostarczały te systemy na Ukrainę, prowadziły operacje na Bliskim Wschodzie oraz przegrupowują swój potencjał na Indo-Pacyfik ku Chinom. To naturalnie prowadzi do rozciągnięcia ich zdolności wojskowych i produkcyjnych. Proszę zauważyć w samej produkcji F-35, które produkowane są dla siedemnastu krajów, zdolności produkcyjne po zapowiedziach zwiększenia produkcji przez Lockheed Martin wynosić mają 20 sztuk rocznie.

Irańska strategia rozproszenia i paradoks siły USA

Kryzys na Bliskim Wschodzie nie jest wyłącznie lokalnym punktem zapalnym. Jest to precyzyjnie zaprojektowana kampania wymierzona w niszczenie amerykańskiej logistyki i zasobów. Teheran z powodzeniem stosuje taktykę zmuszania sił zachodnich do używania wielomilionowych efektorów do neutralizacji masowo produkowanych bezzałogowców. Mechanizm ten szczegółowo wyjaśnia Wojciech Kittel:

- W przypadku Bliskiego Wschodu Iran celowo wyskalował konflikt w taki sposób, aby rozproszyć amerykańskie zdolności przez ataki na cały region. Ataki Shahedami na instalacje energetyczne, porty czy lotniska pokazują, że infrastruktura wydobycia i transportu węglowodorów pozostają wrażliwymi celami. Z punktu widzenia Waszyngtonu oznacza to konieczność utrzymywania rozbudowanej architektury obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w regionie, aby podtrzymać swoją wiarygodność jako gwaranta bezpieczeństwa państw arabskich. Za tą przecież, państwa arabskie w zeszłym roku zobowiązały się zapłacić w postaci łącznych ponad bilionowych inwestycjach w USA.

Amerykańskie zaangażowanie w obronę przestrzeni powietrznej Bliskiego Wschodu ujawnia głębszy, strukturalny deficyt strategii mocarstwowej. Ostatnie działania zbrojne, takie jak wymierzona w irańskie systemy operacja lotnicza Midnight Hammer w 2025 roku, obiektywnie potwierdzają technologiczną i taktyczną przewagę lotnictwa USA. Brakuje w tym jednak konkretnego planu na długofalowe zakończenie kryzysu. Diagnoza postawiona w komentarzu dla naszego portalu obnaża tę słabość:

- Dlatego obecne operacje na Bliskim Wschodzie pokazują pewien paradoks. Z jednej strony widać imponującą zdolność USA do przeprowadzania precyzyjnych, punktowych uderzeń. Z drugiej strony ujawnia się problem z jasnym zdefiniowaniem celu politycznego tych działań. Obalenie władz w Teheranie – zwłaszcza w sytuacji, gdy konflikt paradoksalnie konsoliduje irański obóz władzy – wydaje się mało prawdopodobne. W rezultacie pojawiają się sygnały, że Waszyngton może raczej dążyć do destabilizowania sytuacji wewnętrznej Iranu, starając się wywołać chaos, odciążając amerykańskie zaangażowanie i przenosząc zagrożenie dla Iranu na ląd między innymi poprzez aktywizacje Kurdów.

Takie podejście – minimalizacja kosztów bezpośrednich poprzez wewnętrzne destabilizowanie przeciwnika – to próba odzyskania elastyczności. Dopóki jednak okręty US Navy i baterie przeciwlotnicze US Army muszą fizycznie stanowić parasol nad instalacjami arabskich sojuszników, amerykańska gotowość bojowa pozostaje zamrożona tysiące kilometrów od Europy.

Wschodnia flanka NATO w obliczu amerykańskiego niedoboru

Z perspektywy Warszawy rachunek amerykańskiego zaangażowania na świecie jest powodem do chłodnych kalkulacji. Gdy najnowocześniejsze zasoby bojowe patrolują Zatokę Perską, równocześnie osłaniając Polskę w incydentach z udziałem rosyjskich dronów przenikających przez granicę NATO, struktury te działają na granicy swoich maksymalnych możliwości naprężenia. Analityk Strategy&Future wprost łączy te odległe teatry działań:

- Tu pojawia się bezpośredni punkt styczny ze wschodnią flanką NATO, czy raczej wschodnim frontem. W warunkach wojny hybrydowej oraz potencjalnej eskalacji militarnej w Europie kluczowe znaczenie mają amerykańskie zdolności produkcyjne – zarówno w zakresie środków ofensywnych, jak i defensywnych. Jeśli te zdolności są jednocześnie obciążone konfliktami na Bliskim Wschodzie i wsparciem dla Ukrainy, naturalnie rodzi to pytania o skalę i tempo ewentualnego wsparcia dla Europy w przypadku nagłego kryzysu.

Odpowiedzią na tak postawiony problem nie mogą być uspokajające komunikaty polityczne, lecz zdolność do samodzielnego działania kinetycznego. Fizyka i matematyka przemysłu zbrojeniowego są nieubłagane – wyczerpanie zapasów rakiet i części zamiennych na innych kontynentach wprost przekłada się na wydłużenie czasu reakcji we wschodniej Polsce w decydującej, pierwszej fazie potencjalnego uderzenia. Konkluzja Wojciecha Kittela jest w tym aspekcie bezlitosna:

- W szerszym ujęciu zarówno wschodnia flanka NATO, jak i region Zatoki Perskiej stają się w rzeczywistości testem dla amerykańskiej wiarygodności jako gwaranta bezpieczeństwa oraz test zdolności przemysłowych USA do produkcji wystarczającej liczby systemów uzbrojenia, aby móc prowadzić i wspierać operacje na kilku teatrach jednocześnie. Dzisiaj amerykanie tego nie mają, stąd drenaż magazynów.

Biorąc pod uwagę asymetryczne taktyki "osi autokracji" oraz obecne limity amerykańskiego kompleksu zbrojeniowego, scenariusz paraliżu przepustowości logistycznej w Waszyngtonie jest wysoce prawdopodobny. Polska doktryna obronna nie może opierać się na założeniu bezwarunkowej i natychmiastowej odsieczy zza oceanu. Musi bezwzględnie priorytetyzować budowę narodowych, twardych zdolności uderzeniowych, które będą w stanie przetrwać i odpowiedzieć ogniem w izolacji od spóźnionych dostaw sojuszniczych.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji