Trump zablokuje Nobla dla Zełenskiego? Prof. Baluk zdradza kulisy
W połowie stycznia 2026 roku doktor Dag Øistein Endsjø, profesor religioznawstwa z Uniwersytetu w Oslo, oficjalnie zgłosił prezydenta Wołodymyra Zełenskiego oraz naród ukraiński do Pokojowej Nagrody Nobla. Choć zbrojny opór Kijowa wobec rosyjskiej inwazji trwa od lat, tegoroczna nominacja wykracza poza ocenę samych działań wojennych, dotykając skomplikowanej geopolityki i dyplomatycznych napięć na linii Kijów-Waszyngton. Ocenę szans ukraińskiej kandydatury w aktualnych realiach politycznych sprawdził dla nas profesor Walenty Baluk, politolog, ekspert do spraw stosunków międzynarodowych oraz polityki wschodniej.
- Nominacja z Oslo nie dotyczy wyłącznie Wołodymyra Zełenskiego, ale obejmuje cały naród ukraiński, co stanowi jej najsilniejszy filar argumentacyjny
- Zmiana optyki administracji Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych generuje ryzyko dla wizerunku prezydenta Ukrainy na arenie międzynarodowej, podsycając oskarżenia o korupcję
- Norweski Komitet Noblowski stoi przed dyplomatycznym dylematem, ponieważ jednym z nominowanych do tegorocznej nagrody jest również amerykański prezydent Donald Trump
Kto i dlaczego zgłosił ukraińską kandydaturę?
W styczniu 2026 roku profesor religioznawstwa z Uniwersytetu w Oslo, doktor Dag Øistein Endsjø, złożył wniosek do Norweskiego Komitetu Noblowskiego. Zgłoszenie to po raz kolejny wyraźnie łączy przywództwo polityczne z bezpośrednim wysiłkiem społeczeństwa. Taki układ kładzie nacisk na zbiorowe poświęcenie całego kraju, a nie tylko na pojedynczą jednostkę polityczną kierującą państwem.
Oceniając motywacje stojące za tegorocznym wnioskiem, profesor Walenty Baluk nie ma wątpliwości co do jego legitymizacji i wskazuje na szerszy kontekst obrony fundamentów cywilizacyjnych:
– Oczywiście zgłoszenie kandydatury prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego przez badacza, naukowca i religioznawcę z Uniwersytetu w Oslo jest zasadne. Szczególnie należy wziąć pod uwagę to, że w tym zgłoszeniu mamy nie tylko kandydaturę Wołodymyra Zełenskiego, ale także do Nagrody Nobla zgłoszono naród Ukrainy, która walczy z najeźdźcą i agresorem. Walczy nie tylko o zachowanie państwa ukraińskiego i swojej tożsamości narodowej, ale także o wartości europejskie i wartości świata demokratycznego, co zostało podkreślone w tym zgłoszeniu. Należy wziąć pod uwagę, że Ukraina walczy o sprawiedliwy pokój – nie tylko dla swojego kraju, ale także dla bezpiecznej Europy, w tym Europy Środkowo-Wschodniej. To są argumenty, które przemawiają za tym, żeby Ukraina otrzymała Nagrodę Nobla.
Zmiana układu sił w USA a wizerunek ukraińskiego przywódcy
Rok 2026 to czas sprawowania władzy przez nową administrację w Waszyngtonie, co bezpośrednio przekłada się na globalną percepcję ukraińskich władz. Republikańska polityka zagraniczna pod przewodnictwem Donalda Trumpa opiera się na innym podejściu do kwestii wschodnioeuropejskich niż miało to miejsce za kadencji Joe Bidena. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się narracje osłabiające wizerunek prezydenta walczącego państwa. Jak zauważa profesor Walenty Baluk, ten dysonans poznawczy jest wyraźny i wpływa na ocenę samej kandydatury:
– Trzeba wyraźnie powiedzieć, że nagroda należy się Ukrainie, może nawet nie tyle samemu Wołodymyrowi Zełenskiemu. Biorąc pod uwagę zmianę podejścia do Ukrainy i osobiście do prezydenta Zełenskiego ze strony Stanów Zjednoczonych i administracji Donalda Trumpa, pojawiają się – słuszne bądź niesłuszne – zarzuty i oskarżenia, że prezydent wspiera korupcję. Są też próby stawiania na równi ofiary i agresora, czyli Władimira Putina jako zbrodniarza wojennego oraz prezydenta Zełenskiego jako przywódcy kraju, który przeciwstawia się tej agresji.
Sytuację znacząco komplikuje fakt, że obaj politycy rywalizują o to samo wyróżnienie. Relacje na linii Kijów-Waszyngton pozostają kluczowe dla ciągłości dostaw uzbrojenia i stabilności makroekonomicznej na wschodzie. Profesor Baluk precyzyjnie diagnozuje potencjalne konsekwencje wyboru dokonanego przez członków komisji w Oslo:
– Należy pamiętać, że Donald Trump również jest jednym z nominowanych. Powstaje zatem pytanie, czy Komitet Noblowski będzie chciał się znaleźć między młotem a kowadłem. Jeśli przyzna Nagrodę Nobla prezydentowi Zełenskiemu, jak zareaguje Donald Trump? Czy nie wpłynie to negatywnie na wciąż walczącą Ukrainę? To kolejny argument – mamy wojnę, która się nie zakończyła, a zatem pokoju jeszcze nie ma.
Zełenski miał większe szanse w poprzednich latach?
Historia nagród przyznawanych przez Norweski Komitet Noblowski pokazuje, że okno możliwości dla liderów politycznych bywa wąskie i jest powiązane z momentem szczytowego zainteresowania opinii międzynarodowej. Zgodnie z badaniami prowadzonymi przez analityków z Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo (PRIO), najwyższe szanse w przewidywaniach ukraiński lider notował bezpośrednio po uderzeniu rosyjskich wojsk w lutym 2022 roku. Odnosząc się do tego zjawiska i oceniając wagę obecnej, zbiorowej nominacji, ekspert puentuje:
– Oczywiście Ukraina i prezydent Zełenski zasługują na to wyróżnienie, ale przede wszystkim to bohatersko walczący naród ukraiński zasługuje na Nagrodę Nobla, ponieważ de facto walczy o pokój, wartości europejskie i swój los. Jeżeli rozpatrujemy Wołodymyra Zełenskiego w oderwaniu od narodu ukraińskiego – miał on większe szanse w 2022, 2023 czy 2024 roku, ale wtedy Komitet się nie zdecydował. Jeśli w tym momencie zdecyduje się na kandydaturę Zełenskiego, to w mojej ocenie przeważy nie tyle on sam jako prezydent, ale właśnie ten "dodatek" narodu Ukrainy: narodu walczącego o pokój, walczącego z rosyjską agresją o wartości europejskie i wartości świata demokratycznego.
Ostateczna decyzja, z którą zmierzy się komitet z Oslo jesienią tego roku, będzie musiała połączyć uznanie dla etycznego wymiaru ukraińskiego oporu z kalkulacją twardych konsekwencji geopolitycznych. Wybór ten będzie rzutował nie tylko na symboliczny status Kijowa, ale również na toczącą się w kuluarach grę interesów z największym amerykańskim sojusznikiem.
Źródło: Goniec.pl