Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Trump wywiera presję na NATO. Gen. Komornicki: "Kompletne awanturnictwo"
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 13.04.2026 10:51

Trump wywiera presję na NATO. Gen. Komornicki: "Kompletne awanturnictwo"

Trump wywiera presję na NATO. Gen. Komornicki: "Kompletne awanturnictwo"
Fot. East News, Canva

Niedawny konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, w którym potężna machina wojskowa Stanów Zjednoczonych i Izraela starła się z Iranem, stanowi dziś kluczowy temat debat o globalnym bezpieczeństwie. Choć zachodni decydenci próbowali kreować narrację o pełnym triumfie, wypracowany rozejm obnaża głęboki kryzys amerykańskiej strategii. Co gorsza, w obliczu militarnego i wizerunkowego fiaska, Waszyngton próbuje przerzucić odpowiedzialność na państwa europejskie, ryzykując wciągnięcie Sojuszu Północnoatlantyckiego w niesprowokowaną wojnę. 

O prawdziwym bilansie tego konfliktu oraz wyzwaniach dla Europy rozmawiamy w programie “Punkty Zapalne” z generałem dywizji w stanie spoczynku Leonem Komornickim, byłym zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Iluzja zwycięstwa i polityczny triumf Teheranu

Zakończenie aktywnych operacji zbrojnych wcale nie oznacza definitywnego sukcesu potęg zachodnich, a sytuacja w tym zapalnym regionie świata pozostaje skrajnie niestabilna. Z perspektywy militarnej doszło jedynie do przerwania ognia na warunkach sformułowanych w dużej mierze przez stronę, która – według początkowych założeń planistów – miała ponieść druzgocącą porażkę. Jak mówi w rozmowie z Gońcem gen. Komornicki taki obrót spraw rzuca zupełnie nowe światło na ostateczny bilans zysków i strat zachodnich mocarstw.

– O wygranej decyduje akt bezwzględnej, bezwarunkowej kapitulacji pokonanego. To jest fakt, który dokumentuje zwycięstwo – przypomina generał Leon Komornicki.

Kreowanie wizji historycznego triumfu z pominięciem zabezpieczenia terenu stanowi wyłącznie konstrukcję propagandową, zatajającą prawdziwy obraz rzeczywistości przed własną opinią publiczną. Fundamentalne obwody państwowe przeciwnika przetrwały bowiem skoncentrowane uderzenie.

– Państwo irańskie i jego system polityczny pozostają w takim samym kształcie jak przed wybuchem konfliktu. Władza nie uległa osłabieniu, lecz wręcz wzmocnieniu, a system obronny zdał egzamin – mówi Gońcowi ekspert.  – Iran wyszedł z tej wojny zwycięsko pod względem politycznym, choć został osłabiony militarnie.

Prymat technologii nad rozumem

Gigantyczne koszty całej operacji obnażyły drastyczny brak dalekosiężnej wizji. Kampania, która w zaledwie kilka tygodni pochłonęła dziesiątki miliardów dolarów, doprowadziła do wyczerpania znacznej części strategicznych rezerw pocisków manewrujących. Główne cele polityczne polityczne, w tym zmiana władzy, nie zostały zrealizowane. To dowód na fundamentalny błąd amerykańskiej administracji, polegający na ślepym zaufaniu w miażdżącą przewagę ogniową przy jednoczesnym zignorowaniu szerszego kontekstu.

– W operacji na Bliskim Wschodzie dominowała bezrozumna technika. To było działanie oparte na sile bez rozumu, swoistej sile na sterydach – ocenia w rozmowie z Gońcem były wiceszef Sztabu Generalnego WP. – Mamy tu do czynienia z kompletnym awanturnictwem polityczno-wojskowym, skrajnym woluntaryzmem, który prowadzi prosto do katastrofy.

Potwierdzeniem tego strategicznego błędu stały się zakulisowe dymisje w najwyższych strukturach dowodzenia armii amerykańskiej. Odwołanie generałów odpowiedzialnych za przebieg interwencji brutalnie weryfikuje oficjalny przekaz o rzekomym sukcesie zbrojnym.

Obronny fundament NATO w obliczu awantur

Wobec operacyjnego potrzasku i wyczerpania zasobów, strona amerykańska zaczęła wywierać rosnące naciski na państwa Starego Kontynentu, domagając się ich militarnego zaangażowania. Ta niespójna i agresywna polityka rodzi poważne obawy o pierwotny charakter Sojuszu Północnoatlantyckiego. Strategiczne decyzje o ataku zapadały w hermetycznych kręgach w Waszyngtonie i Tel Awiwie, celowo izolując europejskich sojuszników od planowania, a dziś obarcza się ich obowiązkiem gaszenia bliskowschodniego pożaru.

– NATO jest paktem obronnym, a artykuł piąty działa wtedy, gdy nieprzyjaciel zaatakuje sojusznika. Tutaj sytuacja była całkowicie odwrotna – punktuje w “Punktach Zapalnych” generał Komornicki, wskazując na prawne i moralne luki w argumentacji sojuszników zza oceanu.

Zamiast partnerstwa, mamy tu do czynienia z próbą rozmycia odpowiedzialności za wywołany chaos. Wciąganie europejskich armii do zewnętrznej, niesprowokowanej wojny całkowicie rozbija spójność zachodnich struktur bezpieczeństwa i naraża nasze państwa na niezawiniony odwet.

Europa jako mediator, nie posłuszny wasal

Skrajnie asymetryczne relacje, w których partykularne interesy USA traktowane są jako cel nadrzędny całego Zachodu, stają się dla państw Unii Europejskiej nie do przyjęcia. Kontynent europejski posiada olbrzymi potencjał instytucjonalny i gospodarczy, przez co absolutnie nie może dawać się sprowadzać do podrzędnej roli w relacjach transatlantyckich.

– Europa jest poważnym partnerem, a nie wasalem, którego można poganiać batem i kazać mu robić porządek w regionie tylko dlatego, że komuś innemu brakuje już pomysłu na wyjście z kryzysu – podsumowuje stanowczo Komornicki.

Bezkrytyczne posłuszeństwo wobec wojennej retoryki obcych decydentów byłoby jednoznacznym podkopaniem dyplomatycznej wiarygodności państw europejskich na świecie. W obliczu ryzyka kolejnej eskalacji napięć historyczną misją Starego Kontynentu nie jest ślepe popieranie zbrojnych wariantów obcych państw, lecz twarda, bezkompromisowa mediacja dążąca do trwałego pokoju.

Źródło: Goniec
 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji