Tragiczny wypadek na S8. Interweniuje LPR, ranne dziecko
Groźny wypadek na trasie S8 pod Warszawą. W miejscowości Wolica w powiecie pruszkowskim samochód osobowy marki Peugeot uderzył w barierki energochłonne. Pojazdem podróżowała kobieta i troje dzieci. Najpoważniej ranne zostało jedno z dzieci. Na miejscu lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Dramatyczny wypadek na S8 pod Warszawą
Do zdarzenia doszło w sobotę, 23 maja, po godzinie 19:00 na trasie S8 w miejscowości Wolica niedaleko Pruszkowa. Samochód osobowy marki Peugeot poruszał się jezdnią w kierunku Nadarzyna, gdy nagle doszło do utraty panowania nad pojazdem i uderzenia w barierki energochłonne. Już pierwsze zgłoszenie przekazane służbom wskazywało, że sytuacja jest bardzo poważna — informowano bowiem, że z samochodu wypadło dziecko.
Na miejsce skierowano straż pożarną, policję, zespoły ratownictwa medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Strażacy dojeżdżali do miejsca wypadku z dwóch stron trasy. Jak ustalono, autem podróżowała kobieta oraz troje dzieci. Najciężej ranny został 7-letni chłopiec, który podczas uderzenia miał wypaść przez tylną szybę pojazdu. Dziecko zostało przetransportowane do szpitala śmigłowcem LPR. Kierująca oraz pozostała dwójka dzieci trafili do szpitali karetkami naziemnymi.

Lądowanie śmigłowca LPR i utrudnienia na trasie
Akcja ratunkowa prowadzona na trasie S8 spowodowała poważne utrudnienia dla kierowców. Na czas działań służb całkowicie zamknięto jezdnię w kierunku Nadarzyna. To właśnie na niej lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał ranne dziecko do szpitala.
Jak informował portal Miejski Reporter, ruch na przeciwległej jezdni w kierunku Warszawy był czasowo wstrzymywany na czas operacji lotniczej. Dodatkowo strażacy zablokowali dwa z czterech pasów ruchu. Kierowcy musieli liczyć się z dużymi korkami i utrudnieniami w rejonie Wolicy oraz pobliskich Janek.
Po zakończeniu działań ratunkowych i pracy policjantów około godziny 20:30 przywrócono ruch w kierunku Warszawy oraz częściowo odblokowano jezdnię prowadzącą do Nadarzyna. Na miejscu przez długi czas pracowali funkcjonariusze zabezpieczający ślady i ustalający dokładny przebieg zdarzenia.
Wstępne ustalenia policji. Kierująca miała odwrócić się do dzieci
Policjanci wyjaśniają obecnie wszystkie okoliczności wypadku. Wstępne ustalenia przekazane przez portal Miejski Reporter wskazują jednak, że do tragedii mogło dojść w chwili, gdy kierująca Peugeotem odwróciła się podczas jazdy w stronę podróżujących z nią dzieci.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierująca Peugeotem w trakcie jazdy obróciła się w kierunku podróżujących z nią dzieci. Co najmniej jedno z nich miało podróżować bez odpowiedniego zabezpieczenia. W tym momencie auto zjechało na lewo, "złapało” lewe pobocze i wpadło w poślizg. Następnie pojazd tyłem uderzył w barierki energochłonne po prawej stronie jezdni. Siła uderzenia była tak duża, że jedno z dzieci zostało wyrzucone poza pojazd przez tylną szybę z lewej strony samochodu — podał portal Miejski Reporter.
Śledczy będą ustalać m.in., czy dzieci były prawidłowo zabezpieczone podczas podróży oraz z jaką prędkością poruszał się pojazd. Na ten moment służby nie przekazały nowych informacji dotyczących stanu zdrowia rannych uczestników wypadku.