Zderzenie trzech pojazdów. Policjanci zatrzymali prawo jazdy kierowcy BMW
Groźnie wyglądające zdarzenie na drodze ekspresowej S1 w Mysłowicach. W czwartek, 9 lipca, doszło tam do zderzenia trzech samochodów jadących w kierunku Warszawy. Według wstępnych ustaleń policji za wypadek odpowiada kierowca BMW, który trafił do szpitala z obrażeniami. Funkcjonariusze zatrzymali mu również prawo jazdy.
Kierowca BMW doprowadził do zderzenia trzech aut. Utrudnienia na S1 w kierunku Warszawy
Do zdarzenia doszło w czwartek, 9 lipca, na 548,8 kilometrze drogi ekspresowej S1 w Mysłowicach, na jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy. Jak podaje policja w wypadku uczestniczyły trzy samochody osobowe. Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz służby ratunkowe, a kierowcy musieli liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Lewy pas ruchu został całkowicie zablokowany, co spowodowało spowolnienie ruchu na jednym z ważniejszych odcinków trasy.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, kierujący BMW nie zachował odpowiedniej odległości od pojazdu jadącego przed nim, w efekcie uderzył w jego tył. Samochód, który został uderzony jako pierwszy, wjechał następnie w kolejny pojazd. Na miejscu trwają czynności policjantów, którzy zabezpieczają miejsce zdarzenia oraz ustalają jego dokładny przebieg. Kierowcom przejeżdżającym przez ten odcinek drogi zalecano zachowanie szczególnej ostrożności i przygotowanie się na opóźnienia.

Kierowca odniósł obrażenia. Policja zatrzymała mu prawo jazdy
Jak przekazał asp. Łukasz Paździora oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach, którego cytuje Dziennik Zachodni zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja drogowa. Wynika to z faktu, że jedyną osobą, która odniosła obrażenia, był sprawca zdarzenia. Mężczyzna doznał urazów głowy, klatki piersiowej oraz nóg. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przetransportował go do szpitala.
Rzecznik mysłowickiej policji przekazał również szczegóły dotyczące okoliczności zdarzenia.
Z ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy wynika, że prawdopodobną przyczyną było niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu oraz niedostateczna ostrożność. Kierujący najechał na tył samochodu jadącego przed nim, co wywołało efekt domina - uderzone auto siłą rozpędu wjechało w kolejny, trzeci pojazd” – przekazał asp. Łukasz Paździora cytowany przez Dziennik Zachodni.
Policja prowadzi dalsze czynności, które mają ostatecznie wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia i potwierdzić jego przebieg.
Do sądu trafi wniosek o ukaranie. Policja nie potwierdza wpływu środków odurzających
Konsekwencje dla kierowcy BMW nie zakończyły się na obrażeniach odniesionych w kolizji. Jak informuje Dziennik Zachodni policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy, a sprawa zostanie skierowana do sądu. Funkcjonariusze przygotowują wniosek o jego ukaranie, który będzie dotyczył okoliczności doprowadzenia do zdarzenia drogowego. O dalszych konsekwencjach wobec kierującego zdecyduje sąd po przeanalizowaniu materiału zgromadzonego przez policję.
Jednocześnie asp. Łukasz Paździora przekazał, że na obecnym etapie postępowania nie ma żadnych informacji wskazujących na to, aby kierowca znajdował się pod wpływem środków odurzających lub substancji psychoaktywnych. Oznacza to, że według dotychczasowych ustaleń przyczyną zdarzenia było przede wszystkim niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu oraz niedostateczna ostrożność podczas jazdy. Policja przypomina, że właśnie takie zachowania należą do najczęstszych przyczyn najechań na tył pojazdu, szczególnie na drogach szybkiego ruchu, gdzie nawet chwila nieuwagi może doprowadzić do poważnych konsekwencji dla wszystkich uczestników ruchu.