Do ogromnego dramatu doszło dzisiaj na jednym z przejść dla pieszych na ul. Grottgera w Rzeszowie. W usiłującą przejść na drugą stronę ulicy staruszkę wjechał samochód ciężarowy. W wyniku zderzenia kobieta znalazła się pod kołami pojazdu i poniosła śmierć na miejscu. Sprawę bada policja pod nadzorem prokuratury.
Wypadek na trasie Przydarłów-Trzebórz (woj. zachodniopomorskie), okazał się mieć niezwykle dramatyczny finał. Samochód osobowy zderzył się z ciężarówką. Niestety, ale w wyniku tego zdarzenia, życia stracił kierujący mniejszym pojazdem. Zdjęcia z miejsca tragicznego wypadku dosłownie mrożą krew w żyłach. Fatalny incydent drogowy miał miejsce w środę 26 października na jednej z zachodniopomorskich tras. W godzinach porannych na jednej z dróg w okolicach miejscowości Pyrzyce doszło do zderzenia samochodu ciężarowego z czarnym pick-upem. W wyniku zdarzenia, życie stracił kierowca mniejszego pojazdu. - Rano doszło do wypadku drogowego pomiędzy Przydarłowem a Trzeborzem. Samochód osobowy zderzył się z samochodem ciężarowym - poinformowali strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pyrzycach.
Jerzy Stuhr ma kłopoty, kierujący skuterem zostanie jeszcze raz zbadany przez biegłych. Jak dowiedziało się nieoficjalnie Radio Zet, wnioskuje o to prokuratura prowadząca sprawę. Śledczy analizują, czy aktorowi, któremu zarzuca się prowadzenia auta w stanie nietrzeźwości, nie można postawić poważniejszych zarzutów. W tym przypadku Jerzy Stuhr mógłby trafić do więzienia nawet na 5 lat.Jerzy Stuhr, a w zasadzie jego domniemany wybryk odbiły się szerokim echem w całym kraju, ale prokuratura nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Nie jest wykluczone, iż śledczy chcą zmienić zarzuty, a te rozpatrywane przez prokuraturę grożą nawet pięcioma latami więzienia.Do nieoficjalnych wiadomości na temat planów prokuratury dotarli dziennikarze Radia Zet. - Prokuratura analizuje możliwość postawienia aktorowi Jerzemu Stuhrowi poważniejszych zarzutów niż tylko jazda samochodem w stanie nietrzeźwości - czytamy.
Generał Roman Polko brał udział w groźnie wyglądającym wypadku na autostradzie A1. Portal klobucka.pl opublikował zdjęcia z miejsca zdarzenia. Widać na nim, że samochód wojskowego jest doszczętnie zniszczony. Gen. Polko zabrał głos, a policja ustaliła prawdopodobną przyczynę wypadku.Gen. Roman Polko brał udział w wypadku na autostradzie A1. Założyciel jednostki GROM jechał trasą w kierunku Katowic, gdy na 446 kilometrze (9. słupek) doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia.Samochód doświadczonego i cenionego wojskowego wygląda po zderzeniu z ciężarówką dramatycznie. Przednia szyba wypadła, a przód auta jest całkowicie zmiażdżony. Nawet dach pojazdu, którym kierował gen. Polko, nosi widoczne ślady po zderzeniu. Co się stało?
Warmińsko-mazurskie. W gminie Miłki nieopodal Giżycka doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. Kierowca alfy romeo po zakończonym manewrze wyprzedzania zjechał na swój pas i wpadł do przydrożnego rowu. Następnie samochód z dużą siłą uderzył w drzewo, po czym rozpadł się na dwie części.- Siła uderzenia była tak duża, że rozerwało samochód na dwie części, a elementy karoserii były rozrzucone w promieniu 50 metrów - donoszą funkcjonariusze Ochotniczej Straży Pożarnej w Miłkach we wpisie opublikowanym na Facebooku.
Słupsk. Na Starym Cmentarzu doszło do wypadku, w wyniku którego ucierpiała 5-letnia dziewczynka. Dziecko, które przebywało na terenie nekropolii w towarzystwie babci, zostało przygniecione przez płytę nagrobną. Obecnie jest hospitalizowane.Do zdarzenia na słupskim cmentarzu doszło w niedzielę 23 października około godziny 14. Na miejscu najpierw pojawili się policjanci. Dziewczynka została wydobyta spod płyty nagrobnej jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.
Katastrofa szybowca na Śląsku. W niedzielę w miejscowości Kościelec (powiat częstochowski) rozbił się lekki samolot z dwoma osobami na pokładzie. Maszyna spadła do lasu, a w wyniku tragicznego zdarzenia śmierć ponieśli dwaj pasażerowie. - Dziś kilkanaście minut po godzinie 12:00, w miejscowości Rudniki doszło do tragicznego w skutkach wypadku lotniczego. Rozbił się tam szybowiec typu FOX. Na miejscu pracuje osiem zastępów straży pożarnej. Strażacy wydobyli z wnętrza wraku dwa ciała, znajdujący się na miejscu zdarzenia lekarz stwierdził zgon - poinformowała Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie, w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Do dramatycznego wypadku doszło na drodze krajowej nr 50 na wysokości miejscowości Andrzejów Duranowski niedaleko Sochaczewa. W wyniku zderzenia samochodu ciężarowego z busem na miejscu zginęły dwie osoby. Trzecia zmarła po przewiezieniu do szpitala.
Do przerażającej katastrofy doszło na terenie Federacji Rosyjskiej. Wojskowy myśliwiec Su-30 spadł na jeden z domów w Irkucku. Informacje o tragedii przekazał gubernator obwodu irkuckiego Michaił Kobziew. Poinformował, że w jej wyniku życie straciło dwóch pilotów. Na Twitterze pojawiły się nagrania z miejsca katastrofy. Widać na nich skalę zniszczeń. Rosyjskie media poinformowały o porażającej katastrofie wojskowego myśliwca Su-30. - Wiadomo, że maszyna z wielką siłą spadła na dom mieszkalny przekazała "Nowaja Gazieta. Jewropa". Rosyjskie Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych donosi, że do tragedii doszło w czasie lotu testowego. Dokładnie nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną tego potwornego zdarzenia.- Zginęło dwóch pilotów, wśród ludności nie ma ofiar - napisano w oficjalnym raporcie.Informacje o incydencie przekazał również gubernator obwodu irkuckiego, Michaił Kobziew. Mężczyzna poinformował, że wojskowy Su-30 spadł na drewniany dom, w którym mieszkały dwie rodziny. Potwierdził również, że w wyniku wypadku nie ucierpiała żadna osoba postronna.
Tragiczne wieści z Warszawy. Doszło do śmiertelnego potrącenia na stacji metra Centrum. Jak powiedziała w rozmowie z Goniec.pl rzecznik warszawskiego metra, Anna Bartoń, przed godziną 19:00 doszło do próby samobójczej ze skutkiem śmiertelnym. - Przed godziną 19:00 mieliśmy próbę samobójczą ze skutkiem śmiertelnym. Na miejscu są służby i do końca pracy tych zespołów jeździmy w dwóch relacjach - od Kabat do Wilanowskiej i od stacji Dworzec Gdański do Młocin - oznajmiła w rozmowie z naszą redakcją rzeczniczka warszawskiego metra.
Kolejne tragiczne wieści z województwa wielkopolskiego. W jednej z kamienic w Poznaniu, przy ulicy Opolskiej znaleziono ciała dwójki starszych osób. Trwają prace śledczych, mające na celu ustalenie dokładnych przyczyn tragedii, jednak wiele wskazuje, że przyczyną zgonu odnalezionych osób było zatrucie dwutlenkiem węgla.Jak poinformował dyżurny Wielkopolskiej Komendy PSP w Poznaniu, prawdopodobnie przyczyną był niesprawny piecyk gazowy. Strażacy jednocześnie apelują, by w miejscach zamieszkania, gdzie jest gaz, zainstalować czujniki czadu. Tlenek węgla jest bezwonny i bezbarwny, a jednocześnie śmiertelnie trujący.
Do tragicznego wypadku doszło w sobotni poranek na drodze krajowej nr 11 między Piłą a Dobrzycą w Wielkopolsce. Jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne w wyniku zderzenia trzech pojazdów: osobowego, dostawczego i ciężarowego.
Pomorskie. W wyniku tragicznego wypadku, do jakiego doszło w miejscowości Grodziec, życie stracił 19-letni mężczyzna kierujący pojazdem. Samochód osobowy zjechał z drogi i z impetem uderzył w przydrożne drzewo. Pomimo podjętej akcji reanimacyjnej młody mieszkaniec Kisielic zmarł.
Krzysztof Hołowczyc, jak dowiedział się dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, miał poważny wypadek na leśnej drodze w okolicy Oleszna w województwie zachodniopomorskim. Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę, 16 października, w godzinach porannych.
Na Dworcu Wschodnim w Warszawie doszło do śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji i aż trudno uwierzyć, że w finalnym rozrachunku nikt nie zginął. Kierowca jednego z autokarów potrącił pieszego. Strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, by wydobyć poszkodowanego spod kół pojazdu. Policjanci nie mogli uwierzyć w wynik badania trzeźwości kierującego autobusem.Kierowca z Dworca Wschodniego naraził życie nie tylko swoje, ale również innych. Dantejskie sceny rozegrały się we wtorek 18 października. Wydaje się, że cudem jest, iż nikt nie umarł.Na Dworcu Wschodnim w Warszawie oprócz pociągów odjeżdżają również niemal niezliczone liczby autobusów. Za kierownicą jednego z nich znalazł się mężczyzna, który nie powinien był wsiadać za kółko.
Około godziny 1:30, na drodze powiatowej między Seligowem a Polesiem doszło do poważnego wypadku. Z niewyjaśnionych przyczyn kierowca ciężarówki wjechał w betonowy mur, po czym prowadzony przez niego pojazd wylądował w rowie. Mężczyzna w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem do szpitala. Do wypadku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o samochodzie ciężarowym, który między Seligowem a Polesiem uderzył w mur, a następnie wjechał do rowu i uderzył w drzewo.
Koszmarne informacje płyną z jednego z podkarpackich szpitali. Niestety, ale pomimo ogromnych wysiłków lekarzy, nie udało się uratować życia 40-letniej kobiety, która została ciężko ranna w czwartkowym wypadku w Chmielowie pod Tarnobrzegiem. Do placówki medycznej trafiła również jej 11-letnia córka. Według informacji przekazanych przez portal nowiny24.pl uczennica czwartej klasy podstawówki miała wystąpić na akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Niestety, ale do szkoły nie dotarła. Do porażającego incydentu drogowego doszło w miniony czwartek 13 października na jednym z odcinków drogi krajowej numer 9. W miejscowości Chmielów (gm. Nowa Dęba) zderzyły się samochód osobowy oraz ciężarówka.Wstępne ustalenia miejscowej policji wskazują, że 32-letni kierowca pojazdu ciężarowego z naczepą najechał na tył osobowego seata, który wjechał z drogi podporządkowanej na wiadukt.Siła uderzenia była tak duża, że samochód osobowy został zepchnięty na lewy pas drogi. Bilans zdarzenia dosłownie mrozi krew w żyłach. Do lokalnych placówek medycznych przetransportowano trzy osoby, które brały udział w tym dramatycznym zdarzeniu. Mowa o kobiecie kierującej samochodem osobowym, jej 11-letnia córce, a także 32-letnim kierowcy ciężarówki.
Niezwykle nietypowa, a zarazem bardzo groźna sytuacja miała miejsce w miniony czwartek, na jednej z ulic w Borku Strzelińskim pod Wrocławiem. Kierująca Daewoo doprowadziła do kolizji z Volkswagenem, a następnie z wielką siłą wjechała do jednego z okolicznych sklepów i "zaparkowała" pomiędzy regałami. Wiadomo, że 26-latka posiadała swoje prawo dopiero od niedawna. Chwile grozy przeżyła obsługa, a także klient jednego ze sklepów w Borku Strzelińskim (woj. dolnośląskie). W pewnym momencie przez witrynę wjechał rozpędzony samochód osobowy. Lokalna policja określiła zdarzenie drogowe mianem "niecodziennego". Wiadomo, że za kierownicą osobowego Daewoo Lanosa zasiadała 26-latka. Kobieta doprowadziła do kolizji z Volkswagenem, a następnie z impetem wjechała do pobliskiego sklepu. - Kierująca samochodem osobowym marki Daewoo znajdując się na łuku drogi, nie zachowała należytych środków ostrożności, w wyniku czego zjechała na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając tym samym do kolizji z prawidłowo poruszającym się pojazdem marki Volkswagen - poinformował asp. Łukasz Porębski z Komendy Powiatowej Policji w Strzelinie.
Dramatyczny incydent drogowy miał miejsce w poniedziałek 10 października na jednej z ulic Radomia. Lokalni policjanci zatrzymali po pościgu 19-letniego kierowcę BMW, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Niestety, ale jego brawura doprowadziła do zderzenia z radiowozem. Przeprowadzone badanie wykazało, że kierował pojazdem mając prawie promil alkoholu w organizmie i czynny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w miniony poniedziałek 10 października na terenie Radomia (woj. mazowieckie). Tuż po godzinie 19.00 mundurowi z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji, na jednej z ulic miasta, zauważyli osobowe BMW, którego kierujący nie zastosował się do znaków drogowych.Policjanci chcieli zatrzymać uciekiniera, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych policyjnego radiowozu, pomimo tego kierujący nie reagował na wydawane polecenia i rozpoczął brawurową ucieczkę.
Wielkopolska. Tragiczne wieści z Wymysłowa. W wypadku zginęła rowerzystka, która została potrącona przez ciężarówkę przed przejazdem kolejowym. Kobieta doznała rozległych obrażeń twarzoczaszki, w wyniku których poniosła śmierć na miejscu. Sprawę bada policja i prokuratura.Jak informuje gnieźnieńska policja, do wypadku doszło ok. godz. 13:30 na 149 km. drogi krajowej nr 15, na odcinku pomiędzy Gnieznem a Trzemesznem (woj. wielkopolskie). Funkcjonariusze otrzymali informację, że osoba jadąca na rowerze została potrącona przez samochód ciężarowy.
Jak poinformowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR), próba ratunku turystki, która spadła w przepaść w poniedziałek wieczorem, zakończyła się tragicznie. Ratowników zaalarmował partner ofiary, który stracił towarzyszkę z oczu w trakcie schodzenia z Rysów. To kolejna ofiara śmiertelna w Tatrach, w ostatnich dniach.- Niestety kolejna tragedia w Tatrach! O godzinie 3:00 nad ranem zakończyła się nocna wyprawa na Rysy, w której brało udział 21 ratowników TOPR - poinformowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Miniony tydzień zakończył się tragicznie dla rodziny siedmioletniego chłopca, którego na jednym z gliwickich osiedli potrącił samochód osobowy. Dziecko doznało poważnych obrażeń i zostało przetransportowane do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale mimo wysiłku lekarzy, jego życia nie udało się uratować. Okoliczności feralnego zdarzenia wyjaśnia policja.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.Informacje z Gliwic to kolejne dramatyczne doniesienia o śmiertelnym wypadku z udziałem dziecka, który wydarzył się w ubiegły weekend. Jak informowaliśmy, w sobotę do prawdziwej tragedii doszło w powiecie radomskim, gdzie pod koła samochodu prowadzonego przez swojego dziadka wpadł trzylatek. Dzień później istny koszmar rozegrał się na Śląsku.
Koszmarny wypadek na drodze krajowej nr 8 w miejscowości Horodnianka. W niedzielny poranek doszło tam do zderzenia busa z ciężarówką, w wyniku czego śmierć na miejscu poniósł kierowca jednego z pojazdów. Przez kilka godzin trasa była całkowicie zablokowana. Policja bada okoliczności zdarzenia.Dramatycznie rozpoczął się niedzielny poranek w miejscowości Horodnianka (woj. podlaskie) na drodze prowadzącej z Białegostoku do Augustowa. Tuż przed godziną 6 służby otrzymały niepokojące zgłoszenie o zderzeniu na dk 8 busa i samochodu ciężarowego. Skutki wypadku okazały się być tragiczne.
Tragiczne zdarzenie podczas ceremonii zaślubin w powiecie radomskim. W sobotę 8 października, na parkingu przed kościołem, w którym dojść miało do zawarcia małżeństwa, rozegrał się istny dramat z udziałem synka młodej pary. Trzyletni chłopiec został potrącony przez samochód prowadzony przez jego dziadka. W wyniku odniesionych obrażeń, dziecko zmarło.To miał być jeden z najpiękniejszych dni w życiu pary zakochanych z powiatu radomskiego. W sobotę 8 października grono najbliższych im osób zgromadziło się w kościele, by być świadkami podniosłego wydarzenia, czyli związania się przez nich węzłem małżeńskim. Wystarczyła jednak chwila, by sielanka przerodziła się w koszmar, który na zawsze pozostawił bolesny ślad w ich sercach.
Przerażający incydent na rzece Mołtawa w Gdańsku. W sobotnie popołudnie doszło do zderzenia dwóch jednostek pływających. W chwili obecnej trwa akcja ratunkowa - poinformował Wojciech Paczkowski z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w rozmowie z PAP. Na pokładzie znajdowało się aż 14 osób. Niestety, ale kilka z nich wpadło do wody.Sobotnie popołudnie w Gdańsku stało pod znakiem fatalnego incydentu, do którego doszło na Motławie w Gdańsku. Według informacji przekazanych przez Wojciecha Paczkowskiego z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, miało miejsce zderzenie dwóch jednostek pływających. - Kilka osób wpadło do wody. Na miejsce zostały wysłane łodzie ratownicze z Gdyni i Gdańska - poinformował Paczkowski.
W wyniku tragicznego wypadku życie stracił ojciec Dariusza Mioduskiego. Mężczyzna pomimo opuszczonych rogatek na przejeździe kolejowym wjechał wprost pod pędzący pociąg relacji Chojnice-Bydgoszcz Główna. Miał 81-lat.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.
W czwartkowy poranek, 6 października br. doszło do koszmarnego wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Rykowisko w województwie kujawsko-pomorskim. Nie żyje kierowca, samochodu, który wjechał pod pociąg osobowy relacji Gdańsk-Bydgoszcz.
We wsi Kostrza (woj. dolnośląskie) doszło do tragicznego wypadku w kamieniołomie. Blok Granitu osunął się na jednego z tamtejszych pracowników. Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pomimo przeprowadzonej reanimacji 30-letni mężczyzna zmarł.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.