Kolejna niezwykle brutalna zemsta ponoszących dotkliwe porażki w wojnie Rosjan. W nocy z soboty na niedzielę wojska Władimira Putina ponownie ostrzelały Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy, wystrzeliwując co najmniej dziesięć rakiet. Lokalne władze podają, że zginęło siedemnaście osób, ale bilans pozostaje otwarty. Jest też wielu rannych.Położone nad Dnieprem Zaporoże jeszcze do niedawna pozostawało jednym z najbardziej zaludnionych miast Ukrainy. Wszystko jednak zmieniło się wraz z wybuchem wojny z Rosją, kiedy to z miasta, w obawie o własne życie, uciekła znaczna część ludności.Byli jednak i tacy śmiałkowie, którzy zdecydowali się na pozostanie w rodzinnych domach, godząc się z nieprzewidywalnym losem lub wierząc w szybki i spektakularny sukces ukraińskich wojsk. Ten wydaje się coraz bliższy, ale wraz z kolejnymi dobrymi dla wolnego świata doniesieniami, nadchodzą też i te tragiczne.
Pojawiły się zaskakujące informacje z rosyjskiej stolicy. Według ukraińskiego wywiadu, w Moskwie rozpoczęły się "liczne aresztowania żołnierzy". Ruch w centrum miasta miał zostać zablokowany, choć informacje te nie są potwierdzone.Bunt w rosyjskiej armii? Zdaje się, że tego typu doniesienia, po porannych informacjach dotyczących eksplozji na Moście Krymskim wprawiłyby w znakomity nastrój niejednego obserwatora. Jak podaje ukraiński wywiad wojskowy HUR, w sobotę po południu miało dojść do aresztowań pośród rosyjskich żołnierzy. Zdaniem Ukraińców, do miasta wkroczyły pododdziały dywizji operacyjnej Dzierżyńskiego, czyli tzw. „elita” gwardii rosyjskiej.
Wszyscy wspierający ukraińską suwerenność zapewne mieli dzisiejszego poranka uśmiech na twarzy. Most Krymski zapłonął. Potężna eksplozja, poruszającej się mostem ciężarówki, uszkodziła częściowo konstrukcję strategicznej przeprawy dla rosyjskich wojsk oraz wszystkich odwiedzających, okupowany od 2014 Krym. W reakcji na poranne wydarzenia Władimir Putin wydał polecenia co do dalszych kroków Federacji Rosyjskiej.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach. W kierunku Ukrainy padły oskarżenia ze strony Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego Federacji Rosyjskiej, oskarżył stronę ukraińską o celowe podpalenie mostu. Władimir Putin zażądał, aby utworzono specjalną komisję rządową, która ma zbadać i ustalić dokładnie przyczyn oraz przebieg porannych wydarzeń.
Ogromny pożar strawił część Mostu Krymskiego, będącego symbolem rosyjskiego ucisku. Cysterna przewożona przez pociąg nagle eksplodowała, wywołując wielką kulę ognia, po której część jezdni runęła do wody, zaś sama konstrukcja mostu została poważnie uszkodzona. Sprawę skomentował doradca prezydenta Ukrainy, Mychajło Podolak. Specjalne śledztwo nakazał Władimir Putin, zaś w sieci zawrzało od komentarzy mówiących o "fajerwerkach" z okazji wczorajszych urodzin prezydenta Rosji.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.
Z okazji Dnia Nauczyciela, Władimir Putin Rosyjski spotkał się z pracownikami rosyjskiej oświaty. W czasie wideokonferencji twierdził, że jest zaskoczony wynikami fikcyjnych referendów w Ukrainie. Z ust dyktatora padło absurdalne stwierdzenie, że darzy Ukraińców i ich kulturę "ogromnym szacunkiem".Zdaniem wielu obserwatorów, Władimir Putin zachowuje się w ostatnim czasie nieobliczalnie, co niestety nie jest dobrym prognostykiem, szczególnie w kontekście rzucanych przez dyktatora gróźb co do użycia broni jądrowej. Na opublikowane nagraniu, władca Rosji wypowiada zaskakujące słowa na temat szacunku co do Ukraińców. Co dokładnie powiedział Putin?
Cztery rosyjskie myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną Polski i Szwecji. Włoska armia, której samoloty stacjonują w Malborku, poinformowała, że "w celu przechwycenia czterech rosyjskich myśliwców" poderwane zostały myśliwce Eurofighter.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.Rosyjskie samoloty najpierw naruszyły polską, a następnie szwedzką przestrzeń powietrzną "zanim zostały zmuszone do powrotu nad terytorium Kaliningradu". To kolejny tego typu incydent, do którego doszło w ostatnich dniach.
Władimir Putin rzekomo skierował "nuklearny pociąg" na granicę z Ukrainą. Jak donosi "The Times", przywódca rosyjski w ten sposób chce okazać gotowość do znacznej eskalacji niesprawiedliwego konfliktu na ziemi Ukraińskiej. Uważa się, że NATO ostrzegło swoich członków o niepokojących ruchach na terenie Rosji. Media społecznościowe obiegło nagranie dużego pociągu transportowego w ruchu. Dziennik "The Times, powołując się na opinię polskiego eksperta, Konrada Muzykę, podaje, że skład podlega 12. Dyrektoriatowi Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, odpowiedzialnemu za pociski nuklearne - ich przechowywanie, konserwację, transport i wydawanie jednostkom.
Wieczorne wydanie "Wiadomości" TVP za sprawą materiału na temat Władimira Putina przypadło do gustu nawet zagorzałym krytykom programu. Pozytywnie została oceniona nawet praca "paskowego", odpowiedzialnego za mocne i trafne słowa opisującego rosyjskiego prezydenta.Na temat "Wiadomości" TVP powiedziano wiele. Jawne popieranie rządzących, brak obiektywizmu, agresywna krytyka opozycji, to tylko niektóre zarzuty wobec twórców głównego programu informacyjnego polskiej telewizji publicznej. Program na przestrzeni ostatnich lat stał się obiektem drwin i dużej niechęci polskich widzów. Tym razem, dzięki materiałowi poświęconemu nielegalnej aneksji okupowanych terytoriów ukraińskich przez Federację Rosyjską, słowa uznania padły nawet ze strony zwyczajowych krytyków "Wiadomości".
- Ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski rekomenduje Polakom przebywającym na terytorium Federacji Rosyjskiej powrót do kraju - podaje IAR. Dyplomata od kilku dni przebywa na rosyjskim Dalekim Wschodzie, gdzie spotyka się z Polonią.Przed kilkoma dniami Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalny komunikat, w którym odradzało Polakom wszelkich podróży do Federacji Rosyjskiej. Apel ten ma związek z trwającym konfliktem w Ukrainie i uznaniem Rosji przez Polskę za państwo nieprzyjazne.
Władimir Putin ma być poważnie chory. Doniesienia o pogarszającym się stanie zdrowia dyktatora pojawiają się w mediach od kilku miesięcy. Nawet sceptykom trudno przegapić opuchliznę i wyraźne zmęczenie na jego twarzy. Ukraiński wywiad donosi, że prezydent Federacji Rosyjskiej doraźnie korzysta z usług przynajmniej trzech sobowtórów.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.Władimir Putin w najbliższy piątek będzie obchodził 70. urodziny. Można podejrzewać, że dojrzały już wiek ma odzwierciedlenie w kondycji psychicznej i fizycznej dyktatora. Media regularnie dzielą się spostrzeżeniami na temat mankamentów w jego wyglądzie. Patrząc na wystąpienia publiczne, trudno nie zauważyć opuchlizny na twarzy i dłoniach prezydenta Federacji Rosyjskiej. Nie zabrakło głosów, że jest ona spowodowana terapią sterydową.
Kreml ruszył z kampanią, która ma wywołać panikę u Polaków. Pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP Stanisław Żaryn ogłosił w sobotę alert dezinformacyjny w związku z kłamliwymi informacjami, jakoby polski rząd przygotowywał się do ucieczki z kraju.- W mediach społecznościowych identyfikowana jest kampania mająca na celu wytworzenie paniki wśród Polaków - alarmuje minister w Kancelarii Premiera. To kolejne działanie Kremla, który atakuje Polskę, jako kraj czynnie wspierający walczącą Ukrainę.
Władimir Putin w piątek 30 września podpisał umowy przyłączające obwód chersoński i zaporoski oraz Doniecką i Ługańską Republikę Ludową do Rosji. Działania dyktatora spotkały się ze sprzeciwem polskiego rządu. Głos zabrali między innymi Andrzej Duda, rzecznik rządu Piotr Müller i szef gabinetu prezydenta RP Paweł Szrot.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach. Dziś na Kremlu odbyła się oficjalna "ceremonia", podczas której Władimir Putin ogłosił wyniki pseudoreferendów, które odbyły się w minionych dniach. Dyktator przekonywał, że "mieszkańcy dokonali jednoznacznego wyboru" i wyraził nadzieję, że zgromadzenie federalne poprze aneksję ukraińskich terytoriów.
Władimir Putin anektował kolejne regiony Ukrainy. W piątek 30 września, podczas specjalnej "ceremonii" podpisał umowy przyłączające obwód chersoński i zaporoski oraz Doniecką i Ługańską Republikę Ludową do Rosji. Osoby zebrane na sali, a także sam dyktator, uczcili to okrzykami "Rossija!".Władimir Putin wygłosił oburzające przemówienie, w którym od samego początku nawiązywał do wyników pseudoreferendów przeprowadzonych na okupowanych terenach Ukrainy, przekonując, że "mieszkańcy dokonali jednoznacznego wyboru". Wyraził również nadzieję, że zgromadzenie federalne poprze aneksję ukraińskich terytoriów.
Pseudoreferenda w Ukrainie. Komisje wyborcze ustanowione na okupowanych terytoriach Ukrainy opublikowały wstępne dane o zakończonych pseudoreferendach. Mieszkańcy mieli głosować za przyłączeniem się do Rosji. Wcześniej w sieci pojawiły się nagrania ujawniające, że w miejscach, gdzie odbywają się nielegalne "głosowania", urzędują "komisje" w asyście uzbrojonych osób.Władze okupacyjne w zajętych częściowo przez wojska rosyjskie obwodach donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim utrzymują, że od piątku prowadzą pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Mają one potrwać do wtorku 27 września.
Dmitrij Miedwiediew, zastępca szefa Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, przekonuje, że Rosja ma "niezbywalne prawa do działań obronnych". Były prezydent jest przekonany, że Zachód nie podjąłby żadnych kroków, gdyby Rosja użyła broni atomowej w Ukrainie, bo "nie ma zamiaru ginąć w nuklearnej apokalipsie". To jego kolejna groźba.Dmitrij Miedwiediew utrzymuje, że Federacja Rosyjska ma prawo użyć broni jądrowej zgodnie z obowiązującą doktryną. Zdaniem polityka jego kraj "nie może dopuścić pojawienia się atomowego arsenału w pobliżu swoich granic". Groźby opublikował na Telegramie.
Strona ukraińska przekazała informację o znalezieniu kolejnego masowego grobu na odzyskanych terenach. Tym razem około 100 ciał zostało pogrzebanych na fermie drobiu niedaleko Kozaczej Łopani pod granicą z Rosją. Identyfikację utrudniają trwające w okolicy ostrzały artyleryjskie.
Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec, podzielił się wstrząsającymi zdjęciami oraz informacjami z przejętych z rąk rosyjskich okupowanych terenów obwodu charkowskiego. Jak podał przedstawiciel Kijowa do tej pory odnaleziono ponad tysiąc ciał, z których część została poddana torturom.
Donald Tusk wystąpił na zorganizowanej w Poczdamie gali M100 Media Awards, gdzie wygłosił laudację na cześć narodu ukraińskiego. Były premier w stanowczych słowach skrytykował część zachodnich polityków, w tym tych niemieckich, za ich "bezczynność" w obliczu wojny w Ukrainie i oświadczył, iż "nie ma dla nas innego wyboru niż jednoznaczne zaangażowanie się" po stronie okupowanego przez rosyjską armię kraju. Jego przemówienie zostało szeroko skomentowane w sieci.W czwartek wieczorem w Poczdamie bezapelacyjnie triumfował cały naród ukraiński. Nasi wschodni sąsiedzi zostali w tym roku uhonorowani nagrodą M100 Media Award za to, że "z heroiczną odwagą i niezłomną wolą od miesięcy bronią się przed brutalną inwazją Rosji".W imieniu wszystkich obywateli okupowanego przez Rosjan od lutego kraju statuetkę odebrał brat mera Kijowa, Wołodymyr Kliczko, który dziękował ze sceny ambasador USA w Niemczech Amy Gutmann za wsparcie USA w walce z putinowskim reżimem oraz narodowi polskiemu za pomoc od pierwszych dni agresji. W imieniu Polaków wyrazy wdzięczności odebrał zaproszony przez Kliczkę na uroczystość Donald Tusk, który także zabrał głos.
Urzędnicy Kancelarii Premiera zaliczyli potężną wpadkę, publikując komunikat na temat wizyty Mateusza Morawieckiego w Kijowie. W zamieszczonym na Twitterze wpisie pomylono bowiem prezydenta i premiera Ukrainy, błędnie ich oznaczając. Post został szybko skasowany, ale nie zniknął z sieci dzięki refleksowi internautów, którzy nie zostawili na jego autorach suchej nitki.Komentując jeden z ostatnich wpisów Kancelarii Premiera dotyczący wizyty Mateusza Morawieckiego w Ukrianie na usta ciśnie się tylko jedno słowo: nieładnie. Polski rząd, a zwłaszcza jego głowa, wciąż powtarza o niezachwianej więzi między naszymi krajami, niezwykle ciepłych relacjach i kwitnącej przyjaźni, a tu taka wpadka.Urzędnicy Kancelarii Premiera po raz kolejny nie popisali się profesjonalizmem i wykopali dołek pod własnym szefem. Podczas gdy ten odsłaniał w kijowskiej Alei Odwagi swoją tablicę i podbudowywał nadszarpnięte ego słuchając prezydenta Zełenskiego określającego go mianem "przyjaciela", ci odwdzięczyli się naszemu sojusznikowi, dokonując jego degradacji.
W ukraińskim Czortkowie w obwodzie tarnopolskim odsłonięto w niedzielę obelisk ku czci Marii i Lecha Kaczyńskich. Uroczystość odbyła się w dniu 500. rocznicy nadania miejscowości praw miejskich przez króla Zygmunta I Starego. W jej trakcie odczytano listy napisane przez prezydentów Andrzeja Dudę i Wołodymyra Zełenskiego oraz premiera i prezesa PiS.Ukraina nie zapomina o wielkiej sympatii i trosce, jaką przez lata darzyli ją polegli w katastrofie smoleńskiej ś.p. prezydent Lech Kaczyński oraz jego małżonka ś.p. Maria Kaczyńska.Zaledwie niecałe dwa miesiące po tragedii Tu-154, 27 maja 2010 r., w Odessie odbyła się uroczystość nadania imienia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ulicy, a także odsłonięto pamiątkową tablicę. Podobnie stało się też kilka lat później w Żytomierzu. Wczoraj zaś para prezydencka doczekała się obelisku w historycznym Czortkowie.
Podczas wizyty w Kijowie, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch poinformował o prowadzonych pracach nad nowym traktatem zacieśniającym wzajemne stosunki polsko-ukraińskie. Doradca Andrzeja Dudy podkreślił również, iż Polska konsekwentnie nie zmienia swojego stanowiska w sprawie pomocy wschodniemu sąsiadowi.
W opublikowanym komunikacie Enerhoatom przestrzegł przed możliwym skażeniem radiologicznym. W wyniku nieustających rosyjskich ataków bezpieczeństwo Zaporoskiej Elektrowni Atomowej jest ekstremalnie zagrożone.
Wojna w Ukrainie trwa od kilku miesięcy. Każdego dnia wielu mieszkańców tego kraju traci życie w tragicznych okolicznościach. Tymczasem żona rzecznika prasowego Kremla Dmitrija Pieskowa imprezuje w Europie. Światło dzienne ujrzało nagranie z Grecji.Tatiana Nawka, żona Dmitrija Pieskowa, opublikowała nagranie z imprezy na swoim profilu na Instagramie. - Rozbijanie talerzy jest częścią greckiego szaleństwa nocnego - napisała. Przed przyjazdem do Grecji spędzała urlop w Turcji.
W zamachu, do którego doszło wczoraj w godzinach nocnych, życie straciła córka Aleksandra Dugina, nazywanego "mózgiem Putina". Rosjanin jest głównym rewelatorem kremlowskiej propagandy wojennej. Strona ukraińska oficjalnie zaprzecza jakoby miałby mieć co wspólnego ze śmiercią Darii Duginy.
- Rosjanie zwiększają na Morzu Czarnym liczbę okrętów przenoszących rakiety Kalibr - poinformowało ukraińskie dowództwo operacyjne Południe. Doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Mychajło Podolak uważa, że może mieć to związek z planami nasilenia ataków na Ukrainę w Dniu Niepodległości, czyli w środę 24 sierpnia.- Zgrupowanie okrętów wroga zwiększono do dwóch dużych okrętów desantowych oraz pięciu okrętów przenoszących rakiety, na których pokładzie znajduje się ponad 30 rakiet typu Kalibr - precyzuje dowództwo operacyjne Południe w najnowszym komunikacie.
Grupa plażowiczów bawiąca w nadmorskim kurorcie Zatoka w Odessie, zdetonowała umieszczoną tam minę wodną. W wyniku eksplozji życie straciło dwóch mężczyzn. Plaża była obwarowana ostrzeżeniami, które wypoczywający zignorowali. To nie pierwszy przypadek, kiedy mina wodna odbiera życie w taki sposób.
Płonie rosyjska baza wojskowa Nowofedorowka na Krymie. Według relacji agencji Reutera świadkowie słyszeli eksplozje. Nieoficjalnie mówi się o tym, że to ukraińska strona przeprowadziła atak na bazę. Jeśli tak, byłaby to pierwsza próba odbicia okupowanego Krymu. Półwysep Krymski został zajęty przez Rosjan w 2014 roku i od tego czasu znajduje się pod okupacją. Rosyjska strona uznaje ten teren jako całkowicie swój, ale jako wyraz sprzeciwu, wiele państw zachodnich nie uznawało tej deklaracji i stawiało Krym oficjalnie w granicach Ukrainy.
Jak donoszą ukraińskie media, na terenie okupowanej Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w Enerhodarze doszło do "zdarzenia", w wyniku którego rannych zostało dziewięciu rosyjskich żołnierzy. Według informacji przekazanych przez mera miasta Dmytro Orłowa są również ofiary śmiertelne.