Policja we Wrocławiu pilnie poszukuje mężczyzny, który 11 listopada dopuścił się czynów karalnych. Mundurowi w związku z poszukiwaniami opublikowali portret pamięciowy podejrzanego i apelują o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc w tej sprawie.
Policja z województwa świętokrzyskiego poszukuje mężczyzny podejrzanego o udział w kradzieży metodą na tzw. policjanta. Do przestępstwa miało dojść pod koniec października br. w Kielcach. Za zgodą prokuratora, funkcjonariusze opublikowali w sieci zdjęcia potencjalnego złodzieja. Wszyscy posiadający jakiekolwiek informacje na jego temat, proszeni są o kontakt ze śledczymi.
Poszukiwania Grzegorza Borysa trwały niemal 18 dni. W trakcie obławy, służby odnalazły na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego telefon, który nieoficjalnie miał należeć do 44-lata. Początkowo nie ujawniano więcej informacji w tej sprawie, jednak teraz wiadomo już, do kogo dokładnie należał aparat. Na jaw wyszły wstrząsające fakty.
W poniedziałek 6 listopada policja poinformowała o odnalezieniu ciała Grzegorza Borysa. Mężczyzna podejrzewany o zabójstwo swojego 6-letniego syna był poszukiwany od 18 dni. Przeprowadzono sekcję zwłok 44-latka. Kiedy można spodziewać się pogrzebu? Prokuratura wyjaśnia.
Grzegorz Borys został odnaleziony martwy w poniedziałek 6 listopada po trwającej ponad 18 dni akcji poszukiwawczej. Ciało mężczyzny wyłowiono ze zbiornika wodnego Lepusz. Prokuratura przekazała, że przyczyną śmierci było utonięcie. W mediach pojawia się jednak mnóstwo spekulacji. - On nie miał planu na przeżycie - uważa w rozmowie z Newsweekiem Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego.
Grzegorz Borys został odnaleziony martwy przez służby 6 listopada w poniedziałek. Ciało poszukiwanego od 20 października mężczyzny wyłowiono ze zbiornika wodnego Lepusz, niedaleko miejsca, gdzie doszło do tragedii. Prokuratura podała wyniki sekcji zwłok, jednak te budzą kontrowersje wśród wielu ludzi. Dlaczego?
Grzegorz Borys nie żyje. Według przedstawionych przez prokuraturę informacji, mężczyzna utonął w zbiorniku Lepusz, choć na jego ciele ujawniono też rany charakterystyczne dla osoby chcącej popełnić samobójstwo. W wersję tę nie wierzy jednak znany kryminolog dr Paweł Moczydłowski. - Cała sprawa śmierdzi - uważa.
Grzegorz Borys nie jest już najbardziej poszukiwaną osobą w Polsce. Ciało 44-latka znaleziono w zbiorniku wodnym Lepusz po 18 dniach szeroko zakrojonej obławy. Mimo tego, sprawa nie jest zamknięta, a co więcej, pojawiają się w niej nowe znaki zapytania dotyczące okoliczności śmierci żołnierza. Na temat możliwych scenariuszy wypowiedział się niekwestionowany ekspert i były policjant Dariusz Loranty.
To już koniec trwających ponad dwa tygodnie poszukiwań Grzegorza Borysa. Zwłoki mężczyzny odnalezione zostały w poniedziałek (6 listopada) w zbiorniku wodnym Lepusz nieopodal gdyńskiego Fikakowa. Teraz z kolei dziennikarze Wirtualnej Polski nieoficjalnie przekazują nowe, zaskakujące informacje dotyczące potencjalnej przyczyny śmierci 44-latka. Czy potwierdzi się jedna z hipotez, mówiąca o samobójstwie?
W poniedziałkowe przedpołudnie po trwających 17 dni poszukiwaniach policja odnalazła ciało Grzegorza Borysa podejrzewanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna Krótko po tym do mediów wyciekły zdjęcia ciała, co zrodziło szereg domysłów co do czasu jego śmierci. Eksperci sugerują jednak, że w tym przypadku pozory z fotografii mogą być mylące.
Grzegorz Borys nie żyje. Ciało poszukiwanego od 20 października 44-latka wyłowiono ze zbiornika wodnego na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w poniedziałek 6 listopada. W rozmowie z Wirtualną Polską pracę służb podczas trwających poszukiwań skomentował doświadczony policjant Aleksander Ławreszuk, były naczelnik w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.
Grzegorz Borys został odnaleziony martwy w poniedziałek 6 listopada nad ranem. Służby wyłowiły ciało 44-latka ze zbiornika wodnego Lepusz, znajdującego się na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. W sieci pojawiły się drastyczne i nieocenzurowane zdjęcia zwłok mężczyzny, które opublikował trójmiejski portal. Internauci nie kryli oburzenia.
W poniedziałek 6 listopada Polskę obiegła informacja o odnalezieniu ciała poszukiwanego od 20 października Grzegorza Borysa. Mężczyzna podejrzewany był o zabójstwo swojego 6-letniego syna. Mieszkańcy dzielnicy Fikakowo w Gdyni przyznają w rozmowie z PAP, że w końcu odetchnęli z ulgą.
Prokuratura w Gdańsku poinformowała w poniedziałek 6 listopada, że zwłoki mężczyzny wyłowione przez płetwonurków ze zbiornika wodnego Lepusz niedaleko Źródła Marii w Gdyni należą do poszukiwanego od 20 października Grzegorza Borysa. "Fakt" ujawnił - powołując się na anonimowego informatora - kto uczestniczył w identyfikacji zwłok.
Grzegorz Borys nie żyje - taką informację 6 listopada oficjalnie przekazała prokuratura. To koniec poszukiwań 44-letniego żołnierza, podejrzewanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna. Co było przyczyną jego śmierci? Pojawiły się pierwsze nieoficjalne przypuszczenia.
Poszukiwania Grzegorza Borysa zakończone, to już pewne. Prokuratura w Gdańsku tuż po godzinie 13 w poniedziałek 6 listopada opublikowała oficjalny komunikat na temat tożsamości osoby znalezionej na terenie mokradeł nieopodal zbiornika Lepusz.
W sprawie znalezienia zwłok niedaleko domu Grzegorza Borysa głos zabrała policja. Komisarz Karina Kamińska potwierdza, że znaleziono zwłoki, ale konieczne jest przeprowadzenie konkretnych badań. Policjantka ujawniła, dlaczego śledczy wrócili na teren, gdzie ujawniono ciało 44-letniego żołnierza. Wiadomo również, gdzie dokładnie się znajdowało.
Nieoficjalne: znaleziono ciało Grzegorza Borysa. Do informacji na temat przełomu w poszukiwaniach 44-latka dotarła Gazeta Wyborcza.
Poszukiwania Grzegorza Borysa trwają. Ceniony ekspert, biorący udział w głośnych sprawach zaginięć, zabrał głos na temat tego, jak wygląda praca na terenie lasu Trójmiejskiego Pąku Krajobrazowego. Maciej Rokus mówi wprost, że gdyby on był osobą decyzyjną, to do akcji zaangażowałby konkretną grupę specjalistów. Wyjaśnił dlaczego.
Poszukiwania Kajetana Stanocha zakończone. Od 14 sierpnia rodzina nie wiedziała, gdzie znajduje się 24-letni mężczyzna. Ślad prowadził nad jezioro Wolfgangsee w Austrii. Do pomocy zaangażowanego najlepszego płetwonurka w Polsce. W sobotę (04.11) przekazał on najgorsze z możliwych wiadomości.
Krzysztof Rutkowski po raz kolejny zabiera głos w sprawie poszukiwań Grzegorza Borysa. Niedawno właściciel biura detektywistycznego informował, że jest na tropie 44-latka, który miał robić zakupy w lokalnym sklepie. Później padła deklaracja dotycząca nieudolności policji i wejścia do lasu, gdzie prowadzona jest akcja. Krzysztof Rutkowski wyjaśnia, co miał na myśli.
Krzysztof Rutkowski wydaje się być coraz bardziej zmobilizowany, by odnaleźć Grzegorza Borysa. Detektyw-celebryta najpierw zaproponował nagrodę pieniężną, a później zapowiedział również, że “centralnie wjeżdża do lasu”. Choć on sam nie stroni od krytycznych opinii na temat działań służb, jego akcje także spotkały się z negatywną oceną. Bez ogródek wypowiedział się o nich były policjant Andrzej Mroczek.
Grzegorz Borys wciąż pozostaje nieuchwytny. Służby, co prawda, prowadzą intensywne poszukiwania, jednak nie są w stanie określić nawet, czy 44-latek w ogóle żyje. Na temat sprawności ich działań wypowiedziało się w mediach już wiele osób, także tych, które nie szczędziły organom ścigania gorzkich słów. Teraz milczenie przerwał emerytowany policjant Maciej Karczyński. Jego słowa pozwalają spojrzeć na sprawę z zupełnie nowej perspektywy.
Sąsiedzi Grzegorza Borysa zabrali głos w sprawie poszukiwań 44-latka, który do niedawna mieszkał na ich osiedlu. Mieszkańcy Gdyni nie mają dobrego zdania na temat akcji prowadzonej przez służby. - Mam wrażenie, że policja i żandarmeria nie doceniły Borysa - stwierdziła pani Anna.
Po dwóch tygodniach poszukiwań Grzegorza Borysa służby poinformowały o zawężeniu obszaru działań do 2 hektarów. Zdaniem policji, 44-latek znajduje się właśnie na tym terenie, dlatego wszystkie siły zostały rzucone na rejon zbiornika wodnego Lepusz. Czy to oznacza, że wkrótce usłyszymy przełomowe informacje o odnalezieniu mężczyzny? Niestety, eksperci nie mają dobrych wieści.
Warszawscy policjanci proszą o pomoc w ustaleniu personaliów mężczyzny, który podejrzewany jest o usiłowanie zabójstwa. Do zdarzenia miało dojść w Śródmieściu w Warszawie w nocy z 27 na 28 września. Napastnik zaatakował przypadkową osobę. Opublikowano jego wizerunek.
Poszukiwania Grzegorza Borysa cały czas trwają. Mężczyzna podejrzewany o zabójstwo 6-letniego syna ukrywa się przed organami ścigania już dwa tygodnie. Służby poinformowały w piątek 3 listopada, że podjęto decyzję o zawężeniu terenu poszukiwań do 2 hektarów. Policja bierze pod uwagę różne hipotezy. "Nie wykluczamy, że nie żyje" - mówi rzeczniczka policji.
Poszukiwania 44-letniego Grzegorza Borysa trwają od 20 października. Mężczyzna podejrzewany o zabójstwo swojego 6-letniego syna Aleksandra cały czas pozostaje nieuchwytny. Policja właśnie przekazała najnowszy komunikat. Teren poszukiwań Borysa zostaje znacznie zawężony. Nastąpi przełom?