Kto ma dziecko, ten wie, że kilkuletniego malca z trudem upilnować. O tym, że pociechy są niezwykle ciekawe świata i nie boją się go odkrywać przekonali się rodzice brzdąca, którzy uczestniczyli we mszy świętej w kościele w Strykowie. Podczas gdy pogrążeni w modlitwie dorośli zanosili swoje prośby do Boga, odważny chłopczyk wkroczył na ołtarz i skradł serca klęczących na nim księży. Kapłani wykazali się niezwykłą troską i zrozumieniem, czego nie można powiedzieć o niektórych komentujących zdarzenie wiernych.Chwila nieuwagi wystarczy, by "żywe srebro" zniknęło z oczu rodziców i podążyło własną, nieprzetartą wcześniej ścieżką. Czasem kończy się to tragedią, a czasem znajduje swój szczęśliwy finał, który wspomina się w rodzinie przez lata jako jedną z historii z cyklu "A pamiętasz jak...?".Wszędobylskie i dociekliwe smyki potrafią być nieraz nie lada utrapieniem dla dorosłego, którego wyobraźnia nie sięga tak daleko, jak wyobraźnia jego pociechy. Pomimo wszelkich zmartwień, pod koniec dnia i tak zawsze dochodzimy do wniosku, że bez tych małych istot świat z pewnością nie byłby równie kolorowy.
Księża i biskupi szukający odpowiedzi na pytanie, dlaczego Polacy coraz rzadziej deklarują przynależność do Kościoła Katolickiego i coraz mniej wiernych pojawia się na mszach, powinni zapoznać się z wyznaniem jednej z panien młodych. Kobieta tuż przed ślubem usłyszała od kapłana jedno żądanie. Powiedzieć, że było ono absurdalne to jak nie powiedzieć nic.Panna młoda nie spodziewała się, że ksiądz, który miał być świadkiem dowodu wielkiej miłości i ślubowania przed obliczem Boga, zdecyduje się wszystko zrujnować. Niesmak pozostał do dziś.Panna młoda w rozmowie z portalem kobieta.gazeta.pl opowiedziała o swoich przeżyciach. Idealny dzień przyćmiony został przez księdza. Duchowny stwierdził, że to, czy przyszłe małżeństwo powie sobie sakramentalne "tak" zależy od... ocen kobiety z czasów szkolnych.
Ksiądz Tomasz Białoń opublikował na wpis, który wywołał skrajne emocje. Duchowny stwierdził, że Polacy nie wiedzą, jak zwracać się do księży. - Nasza "katolicka" Ojczyzna - stwierdził gorzko. Opowiedział o swoich doświadczeniach w Polsce i za granicą.Pozornie niewinny wpis wywołał prawdziwą burzę. Ksiądz postanowił "poskarżyć się" na zachowanie Polaków, którzy rzekomo nie wiedzą, jak należy rozmawiać z osobą duchowną. Zdaniem księdza Tomasza Białonia praktycznie tylko w Polsce spotyka się on ze złym tytułowaniem osoby duchownej. Za granicą problem ma nie istnieć. Krótki wpis opublikowany na Twitterze rozpoczął ogromną dyskusję.
Maj to miesiąc, który spędza sen z powiek rodzinom wszystkich przystępujących wówczas do I Komunii Świętej. Wśród podarunków wręczanych z tej okazji od lat królują drogie sprzęty elektroniczne czy biżuteria. Popularny na TikToku ksiądz Sebastian Picur twierdzi jednak, że jest inny, o wiele lepszy pomysł na idealny prezent dla dziecka. Problem w tym, że jego rady z pewnością nie zadowolą większości 9-latków.Pierwsza Komunia Święta powinna być wydarzeniem przede wszystkim ważnym ze względu na swój duchowy wymiar. To pierwszy tak świadomy sakrament w życiu młodego chrześcijanina, który od tej pory jeszcze pełniej uczestniczyć może we wspólnocie Kościoła.Niestety, bardzo często, zwłaszcza w ostatnich latach, święto te zupełnie odbiega od swego pierwotnego celu. Nic w tym zresztą dziwnego. Trudno oczekiwać, że nasze dziecko z pełnym zrozumieniem i świadomością podejdzie do wydarzenia, zupełnie pomijając związany z nim nieodłącznie aspekt materialny.Wręczane z tej okazji prezenty potrafią całkowicie przesłonić sens uroczystości, i to zarówno najmłodszym, jak i ich rodzinom, które dwoją się i troją, by zaspokoić apetyty 9-latków. A te, wraz z rozwojem techniki i postępem, stale rosną.
Nie żyje ksiądz Krzysztofa Gidziński, wikariusz parafii pw. św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie. Ciało 55-letniego duchowego zostało znalezione w miniony wtorek w jego pokoju, a oficjalną przyczyną zgonu była śmierć przez powieszenie. Sprawą zajmuje się już lokalna prokuratura. We wtorek 24 maja w 55. roku życia i 29. roku kapłaństwa zmarł ks. Krzysztof Gidziński, wikariusz parafii pw. św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie. Wiele wskazuje na to, że w tym przypadku doszło do śmierci przez powieszenie.W środę, 25 maja br. przeprowadzona została szczegółowa sekcja zwłok, która wyjaśniła dokładne przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Wstępne ustalenia biegłych mogą wskazywać na samobójstwo duchownego. Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", okoliczności śmierci 55-letniego księdza nie są do końca jasne. Prokuratura Rejonowa w Kartuzach rozpoczęła w tej sprawie śledztwo z art. 151 kodeksu karnego: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".Ksiądz Krzysztof Gidziński urodził się 18 stycznia 1967 roku w Gdańsku. Święcenia kapłańskie przyjął 22 maja 1993 r. z rąk abp. Tadeusza Gocłowskiego w miejscowej bazylice Mariackiej. Swoją posługę kapłańską sprawował przez 29 lat. W trakcie tych lat pełnił funkcję wikariusza w parafiach: Podwyższenia Krzyża Świętego w Gdańsku-Chełmie, Świętej Rodziny w Gdyni-Grabówku, św. Michała Archanioła w Sopocie, św. Maksymiliana Kolbego w Gdańsku-Suchaninie, św. Ignacego Loyoli w Gdańsku-Starych Szkotach, św. Stanisława BM w Gdańsku-Wrzeszczu, św. Kazimierza w Gdańsku-Zaspie, Ducha Świętego i św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Gdyni-Obłużu oraz św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie.Uroczystości pogrzebowe księdza Krzysztofa Gidzińskiego odbędą się w piątek 27 maja br. o godz. 10.00 w kościele parafialnym w Leźnie. Pochówek nastąpi na cmentarzu katolickim w Sopocie, bezpośrednio po mszy świętej.
Do niezwykle nietypowej, a zarazem przykrej sytuacji doszło w Świeciu (woj. kujawsko-pomorskie). Pani Olga wykupiła miejsce na cmentarzu, jednak po jakimś czasie okazało się, że obok ktoś postawił grobowiec i zajął część jej miejsca. Niestety, ale rozmowa z tamtejszym proboszczem była dla kobiety tak stresująca, że trafiła do szpitala. Ta niestandardowa historia rodem z filmów o czarnym humorze rozpoczęła się 11 lat temu, kiedy to pani Olga Łoboda ze Świecia wykupiła sobie miejsce na tamtejszym cmentarzu. Kobieta zapłaciła za nie 800 złotych, które zostało rozłożone na cztery raty. Gdy wiosną przybyła na cmentarz bardzo się zdziwiła, bo tuż obok stał już ogromny grobowiec. - Zabierał część mojego miejsca, które opłaciłam i które pielęgnowałam, wyrywając chwasty, od wielu lat - podkreśliła pani Olga, która była niezwykle zdenerwowana zaistniałą sytuacją. Jak się okazało, postawiony grobowiec zajmował cały odstęp, który jest przewidziany w świetle obowiązującego prawa. Poszkodowana kobieta podkreśla, że gdy będzie chciała postawić nagrobek o szerokości 1 metra, nie będzie fizycznej możliwości, by pomiędzy nimi przejść. Warto podkreślić, że aktualne przepisy przewidują przejście o szerokości co najmniej pół metra.Wzburzona kobieta bez najmniejszego zawahania zdecydowała się na stanowcze działania. Udała się do biura parafialnego, by spotkać się z księdzem, który zarządza cmentarzem. W swoich zeznaniach wyznała, że ksiądz wikary był niezwykle nieuprzejmy. - Drzwi były otwarte, więc zapukałam i weszłam do środka, ale wysoki ksiądz wikary wypchnął mnie - przekazała pani Olga w rozmowie z portalem Nowe Świecie. Dodała, że gdyby nie asekuracja córki, która udała się załatwić sprawę razem z mamą, mogłoby dojść do tragedii. Podkreśliła również, że młody wikary wyjaśnił, że w tej sprawie trzeba rozmawiać z proboszczem.
Pierwsza Komunia św. to wielkie wydarzenie w życiu każdego młodego katolika. Nie każdy jednak z przyjemnością po latach wspomina swoją pierwszą spowiedź. Tak jest w przypadku pani Katarzyny, która w rozmowie z serwisem kobieta.wp.pl przyznała, że spotkała się wówczas z przedziwną reakcją księdza. Gdy jako 8-letnia dziewczynka z duszą na ramieniu wyznała mu grzech, ten zaczął na nią krzyczeć.Maj to tradycyjny czas, gdy celebrowane są Pierwsze Komunie Święte. Uroczystość tę poprzedza pierwsza spowiedź, która dla wielu dzieci jest niezwykle stresująca. Wiele z tych nieprzyjemnych emocji wywołują niestety sami księża, którzy nie zawsze potrafią zachować się w odpowiedni sposób.
Niebezpieczne zdarzenie podczas mszy świętej z udziałem księdza. Kapłan odprawiający nabożeństwo w kościele w gminie Wołów na Dolnym Śląsku nagle zaczął zachowywać się w nietypowy sposób. Na szczęście na miejscu był policjant po służbie, który domyślił się, że może mieć do czynienia z niedotlenieniem i udzielił duchownemu pomocy.Do zdarzenia doszło w niedzielę 15 maja w jeden z miejscowości na Dolnym Śląsku. Ksiadz, który odprawiał cotygodniowe nabożeństwo zaniepokoił wiernych swoim zachowaniem, gdyż nagle zaczął mówić w coraz wolniejszym tempie i coraz mniej wyraźnie.
Były wyszkowski wikariusz został aresztowany pod zarzutem pedofilii. Ksiądz Łukasz R. usłyszał zarzuty przestępstw seksualnych na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia. Sąd w Ostrołęce zdecydował o tymczasowym aresztowaniu duchownego na 3 miesiące.Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce poinformowała, że śledztwo w sprawie podejrzanego księdza zostało wszczęte w sierpniu ubiegłego roku. Podstawą było zawiadomienie delegata jednego z biskupów ds. ochrony dzieci i młodzieży, w którym przedstawiono jasne dowody.Przytoczone okoliczności wskazywały, że ksiądz mógł dopuścić się czynów pedofilskich.- W toku postępowania ustalono, że kapłan, który był katechetą, wykorzystywał seksualnie chłopca. Do pierwszych czynów pedofilskich doszło ponad 10 lat temu - przekazała ostrołęcka prokuratura.Do zatrzymania duchownego doszło pod koniec kwietnia bieżącego roku. Podejrzany usłyszał zarzuty przestępstw seksualnych na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia. Tamtejszy sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec księdza karę trzymiesięcznego aresztu. Warto podkreślić, że zarzucane podejrzanemu przestępstwa grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na charakter sprawy i dobro pokrzywdzonego prokuratura nie udziela szczegółowych informacji o postępowaniu.Ks. Łukasz R. pochodzi spod Długosiodła. Posługę w parafii św. Rodziny w Wyszkowie pełnił w latach 2010-2014. Ostatnio pracował w Zambrowie.Do sprawy odniósł się rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Łomży ks. Jan Krupka. - W odniesieniu do poruszanej w ostatnim czasie w mediach sprawy ks. Łukasza R., Kuria Diecezjalna w Łomży informuje, że po wpłynięciu w lipcu 2021 r. oskarżenia wobec tego kapłana o czyny przestępcze względem osoby małoletniej, zostały wszczęte procedury przewidziane we właściwych dokumentach Kościoła - można przeczytać na stronie diecezji.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Rosyjska propaganda zmienia narrację. Głównym "wrogiem" nie jest już UkrainaPentagon: Rosja użyła specjalnej broni w UkrainieMatura WOS 2022. Arkusze maturalne z lat ubiegłych, przekonaj się czy zdaszŹródło: Nowy Wyszkowiak
W wielkopolskim Blizanowie dokonano porażającego odkrycia. W kościele znaleziono ciało, które prawdopodobnie należy do 58-letniego proboszcza. Z nieoficjalnych informacji wynika, że odebrał sobie życie. Na miejscu pracują policjanci pod nadzorem prokuratora.Prokurator Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, potwierdził, że do ujawnienia zwłok mężczyzny w miejscowości pod Kaliszem doszło we wtorek 10 maja. Prawdopodobnie to ciało miejscowego kapłana.
Pewna kobieta opowiedziała historię, która miała miejsce podczas jej bierzmowania. Ksiądz nie chciał zgodzić się na imię, które wybrała i zareagował w nietypowy sposób. - Duchowny dostał piany i powiedział, że to nie imię świętej, ale grzesznicy - przekazała. Swoją historią podzieliła się na łamach portalu edziecko.plNie ulega wątpliwości, że chrzest, komunia, jak i bierzmowanie to jedne z najważniejszych sakramentów, które są przyjmowane przez katolików. Zgodnie z obowiązującą tradycją, to właśnie to ostatnie wydarzenie, jest tuż obok chrztu uważane za drugi sakrament inicjacji chrześcijańskiej. Jego głównym celem jest umocnienie wiary, a przede wszystkim silniejsze związanie się ze wspólnotą kościoła.Nierzadko tuż przed uroczystościami dochodzi do pewnym komplikacji. Niektórzy księża nie zgadzają się na imiona, które bierzmowani chcą przyjąć podczas uroczystości. Taki stan rzeczy idealnie odzwierciedla sytuacja, która została opisana przez pewną kobietę. Duchowny nie chciał wyrazić zgody na przyjęcie wybranego przez nią imienia.
Ksiądz Wojciech Drozdowicz znów pozytywnie zaskoczył wiernych. Na nagraniu opublikowanym na Facebooku widać, jak duchowny podczas mszy wyciąga głośnik i śpiewa ukraińską pieśń patriotyczną. Zachęcał, aby parafianie przyłączyli się do niego.Do niecodziennego zdarzenia doszło w parafii pw. bł. Edwarda Detkensa na warszawskich Bielanach. Ksiądz Wojciech Drozdowicz jest tam proboszczem.
Do niebywałych scen doszło w małopolskiej parafii Stanisława Męczennika w Stanisławiu Dolnym. W czasie niedzielnej mszy, benedyktyn z Tyńca głosił, że wojnę w Ukrainie wywołali Amerykanie, a teraz chcąc zwalić winę na Rosjan. Podczas swojego kazania, ksiądz Jacek poruszył również temat kobiet, dzieci, a także wygłosił kilka kontrowersyjnych tez dotyczących Jezusa.Do nietypowego zdarzenia doszło w minioną niedzielę 27 marca w kościele w Stanisławiu Dolnym (woj. małopolskie). Podczas jednej z mszy, benedyktyn wizytujący tamtejszą parafie wygłosił wiele kontrowersyjnych tez m.in. dotyczących wojny na terenie Ukrainy. Duchowny w czasie swojego kazania mówił m.in. o tym, że polskie kobiety powinny uważać na Ukrainki, ponieważ te zaczną uwodzić i odbijać im mężów. Dodał również, że "Jezus kocha tylko wierzących, a innych ludzi wypluwa". Według informacji przekazanych przez "Gazetę Krakowską" wiele osób z oburzeniem opuściło kościół.
Do nietypowej, zarazem kuriozalnej sytuacji doszło w jednej z gnieźnieńskich parafii. Ksiądz zdecydował się przyjąć potrzebujących Ukraińców pod swój dach, jednak wcześniej postawił konkretne wymagania. Warunki, jakie postawił, są po prostu absurdalne.Dramatyczna sytuacja na terenie Ukrainy zmusiła sporą liczbę obywateli tego kraju do ucieczki przed wojną oraz jej tragicznymi skutkami. Wielu z nich trafiło do naszego kraju, gdzie otrzymali niezbędną pomoc oferowaną przez miliony Polaków. Jak się okazuje, niektóre osoby zdecydowały się na bezczelną selekcję uchodźców, informując, że pomogą jedynie tym wybranym. Idealnym przykładem może być ksiądz jednej z gnieźnieńskich parafii, który postawił ciekawe warunki, zanim kogokolwiek przyjmie pod swój dach.
Sprawę opisała jako pierwsza "Gazeta Wyborcza". Podczas niedzielnej mszy św. w poznańskim kościele św. Anny znajdującym się przy ul. Matejki, ks. Tadeusz Magas zapytał stojące przy ołtarzu dzieci, skąd dowiedziały się o inwazji na Ukrainę. Jedna odpowiedź bardzo mu się nie spodobała. Duchowny od razu zareagował, ale odpór jego działaniom dali również modlący się w świątyni wierni. Ksiądz nie miał sobie jednak nic do zarzucenia.
Trudno uwierzyć w to, co stało się podczas uroczystości chrzcielnej. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak ksiądz udziela sakramentu maleńkiemu dziecku w chrzcielnicy. Nagle doszło do nieoczekiwanego zdarzenia, maluch nie mógł wytrzymać. Podobna wpadka mogła zdarzyć się każdemu, ale w takich okolicznościach aż trudno było w to uwierzyć. Rodzice przez moment byli wystraszeni nie na żarty.
Wierni zgromadzeni we włoskim kościele nie wierzyli w to, co słyszą. Ksiądz proboszcz w czasie mszy świętej publicznie wyznał miłość kobiecie i poinformował, że planuje zrezygnować z posługi kapłańskiej, ponieważ wiąże się ona z celibatem. Ksiądz Riccardo Ceccobelli jest proboszczem parafii San Felice di Massa Martana w Perugii. Duchowny już niedługo jednak zrzuci sutannę, o czym poinformował swoich parafian w czasie jednej z mszy świętych. Wszystko przez miłość do kobiety.
Polski ksiądz przeprowadził w szkole podstawowej kartkówkę podczas lekcji religii. Zadał uczniom trzy proste pytania. Odpowiedź, jaką otrzymał na jedno z nich, zaskoczyła go do głębi. Kapłan nie spodziewał się, że może otrzymać tak zadziwiającą odpowiedź. Postanowił podzielić się nią w mediach społecznościowych. Kartkówka na lekcji religii O. Grzegorz Kramer to popularny polski zakonnik. Nie stroni od zabierania głosu w mediach - wydaje książki, pisze artykuły i jest obecny zarówno na Facebooku, Instagramie jak i na Twitterze. Oprócz wspomnianej działalności, ksiądz prowadzi również zajęcia z religii dla uczniów jednej ze szkół podstawowych. Choć spełnia się w swoim zawodzie, nigdy nie spodziewał się, że jest tak bardzo doceniany przez dzieci. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kapłan postanowił podzielić się z internautami historią, która rozegrała się na jednej z ostatnich prowadzonych przez niego lekcji. Jak twierdzi, nigdy nie przeprowadza kartkówek, ale ten jeden jedyny raz postanowił spróbować nowego doświadczenia. Ksiądz polecił swoim wychowankom "wyjąć karteczki" i zlecił udzielenie odpowiedzi na trzy, w jego przekonaniu, bardzo proste pytania. Po jakimś czasie zebrał od uczniów kartkówki i zajął się ich sprawdzaniem. Niezwykła odpowiedź Jedna z odpowiedzi wzruszyła o. Grzegorza Kramera do głębi. Kapłan zdecydował się zrobić zdjęcie kartkówki i opublikować je w swoich mediach społecznościowych. Opatrzył je również wymownym komentarzem. - A ja myślałem, że takie rzeczy tylko w memach - napisał. Na zdjęciu widzimy odręczne pismo dziecka, które przy cyfrze "1." wskazującej na numer zadania napisało wielkimi literami "LUBIE CIE", a swoją wypowiedź ozdobiło kilkoma serduszkami. Internauci, podobnie jak o. Kramer, byli zaskoczeni tak oszałamiającą odpowiedzią ucznia z lekcji religii. W komentarzach pod postem księdza zaroiło się od humorystycznych wpisów. - A to była prawidłowa odpowiedź na pierwsze pytanie? - śmiał się jeden z komentujących. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:14 lutego Tomasz Kammel złożył życzenia Izabelli Krzan. Zaskakujący zbieg okolicznościNie żyje Isabel Torres. Aktorka grała w popularnym serialu HBOJustyna Żyła oskarżona przez Marcelinę Ziętek. Skoczek postanowił wziąć sprawy w swoje ręceJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: goniec.pl
Proboszcz parafii w Borkach Nizińskich postanowił odprawić mszę, mimo że powinien przebywać na kwarantannie. Na widok policjantów zaczął uciekać, a teraz unika przesłuchania. Grozi mu grzywna rzędu nawet 30 tys. zł.To nie pierwszy raz, gdy kościelni hierarchowie bagatelizują pandemię. O tym, w jak kontrowersyjny sposób do wiernych przemawiał znany poznański ksiądz pisaliśmy w tym artykule.
Były ksiądz postanowił przerwać milczenie i opowiedział, dlaczego zrezygnował z kapłaństwa. Był zły na siebie i Kościół za absurdalnie wysoki poziom obłudy. - Co roku wzdychałem do innej parafianki. W seminarium uczyli nas, że to normalne - powiedział Marcin Adamiec, który w przeszłości nosił koloratkę. Zdradził, że księża... chodzą na wspólne randki.Szczery wywiad byłego księdza zszokuje wielu wiernych Kościoła katolickiego. Marcin Adamiec postanowił opowiedzieć, o życiu w stanie kapłaństwa. Zderzenie rzeczywistości z ideałami założonymi na początku posługi zmusiły go do odejścia."Jeśli nie odejdę z kapłaństwa, to albo zapiję się na śmierć, albo umrę ze smutku, albo się zabije" napisał Marcin Adamiec na okładce swojej książki "Zniknięty ksiądz". Mężczyzna postanowił ujawnić prawdę na temat sporej części Kościoła, hierarchom się to nie spodoba.
Zarzut kilkukrotnego gwałtu na młodej kobiecie postawiony został księdzu Sebastianowi M. z Łosic. Duszpasterz został już zatrzymany przez policję. Prokuratura zebrała twarde dowody obciążające księdza. Kuria komentuje całe zdarzenie w wyjątkowo stonowany sposób.Ksiądz Sebastian M. odpowie za swoje czyny sprzed kilku lat. Prokuratura zebrała wystarczająco dużo dowodów, by móc postawić poważne zarzuty dotyczące kilkukrotnego gwałtu.Policja zatrzymała księdza Sebastiana M. 20 stycznia na terenie parafii Łosice. Do przestępstwa seksualnego w stosunku do młodej kobiety miało jednak dojść na poprzedniej placówce duszpasterza.
Święta Bożego Narodzenia są już tylko przyjemnym wspomnieniem. Wielu Polaków zastanawia się, jak długo można trzymać w domu ozdoby świąteczne i choinkę. Okazuje się, że ostateczny termin mija już w najbliższą środę.Choć Boże Narodzenie już dawno za nami, w wielu domach wciąż można znaleźć zjawiskowe choinki, rozświetlone balkony i wielobarwne stroiki świąteczne. Popularny na TikToku ksiądz Sebastian Picur przypomniał, że termin mija 2 lutego.
Ksiądz Kazimierz Klaban z Elbląga od lat wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Kapłan wraz ze swoimi wiernymi przekazuje zebrane podczas mszy świętej pieniądze do puszki Orkiestry. Taka postawa wśród księży niestety nie jest powszechna, choć coraz więcej z nich przekonuje się do idei wydarzenia.Polski Kościół, choć mógłby odegrać ważną rolę w nakłanianiu Polaków do wspólnego wzięcia udziału w dobroczynnej akcji Jerzego Owsiaka, od jakiegoś czasu dystansuje się od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mimo tego, są w Polsce księża i parafie, które nie odbierają imprezy jako konkurencji dla Caritasu i chętnie przyłączają się do zbierania funduszy na szczytne cele. Jedną z pozytywnych postaci jest z pewnością ks. Kazimierz Klaban z Elbląga, który od 5 lat przeznacza pieniądze z tacy na zbiórkę WOŚP.
Szkoła Podstawowa im. Franciszka Tredera w Borzestowie pochwaliła się na Facebooku, że gościła księdza po kolędzie. Duchowny poświęcił szkołę już 28 raz. W sieci pojawiło się mnóstwo krytycznych głosów, więc placówka wyłączyła możliwość komentowania.Dyrekcja szkoły podkreśliła, że kolęda to już tradycja. - Spotyka się ona z akceptacją, a wręcz zadowoleniem rodziców, uczniów i pracowników szkoły - przyznała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Ksiądz Jerzy Burek z parafii pw. św. Floriana w Koprzywnicy (woj. świętokrzyskie) znalazł się na celowniku oszustów. Proboszcz uwierzył, że środki są zagrożone atakiem hakerskim i stracił 600 tys. zł. Sprawę bada policja i prokuratura.Przykład proboszcza dowodzi, że w kontaktach z nieznajomymi należy zachować wzmożoną czujność. Przed atakami nieustannie ostrzegają instytucje m.in. PKO BP. Więcej na temat ostatniej kampanii przestępców można przeczytać tutaj.
Do sieci trafiło zaskakujące nagranie z kolędy, która odbyła się w akademikach Politechniki Bydgoskiej im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich. Ksiądz nie spodziewał się, że w jednym ze studenckich pokoi znajdzie górę wysypujących się z worków puszek po piwach.Diecezjalny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego "Martyria" z Bydgoszczy zorganizował tegoroczną kolędę w akademikach Politechniki Bydgoskiej pod hasłem "Wake up". Jak tłumaczył inicjator akcji ks. Piotr Wachowski, jest ona odpowiedzią m.in. na przymusową izolację, wywołaną sytuacją pandemiczną na świecie. – Izolacja, złe samopoczucie, brak aktywności, osłabiły nie tylko odporność naszego organizmu, ale również psychiki i ducha. Dlatego, poprzez artystyczne zaangażowanie i radosną ewangelizację, chcemy zaprosić studentów do solidnego, pozbawionego marazmu i apatii, zaangażowania się w twórcze przeżywanie codzienności – tłumaczył ks. Wachowski, cytowany przez serwis eKAI.pl.
50-letni ksiądz z diecezji włocławskiej, w listopadzie 2021 roku został zatrzymany podczas jazdy pod wpływem alkoholu. Sprawa bulwersuje jeszcze bardziej, gdyż kapłan jest terapeutą uzależnień i duszpasterzem trzeźwości. Teraz ksiądz Paweł Ś. ma poważne kłopoty i grozi mu kara pozbawienia wolności.Do wypadku doszło 10 listopada 2021 roku w gminie Brześć Kujawski pod Włocławkiem. Jak poinformowali strażacy z OSP Sokołowo, którzy byli na miejscu zdarzenia, samochód osobowy prowadzony przez ks. Pawła Ś. nie dostosował prędkości do warunków jazdy, uderzył w bariery i dachował po wypadnięciu z drogi.
Sieć obiegło przezabawne nagranie z ceremonii ślubnej, która odbyła się w plenerze. Para młoda pragnęła wyznać sobie wieczną miłość w pięknym miejscu, jednak w trakcie uroczystości doszło do wielkiej wpadki. Film ze ślubu skomentował ks. Sebastian Picur, który aktywnie udziela się na TikToku. Młodzi zaplanowali swoją ceremonię ślubną z wielką starannością, przysięgę mieli złożyć przy plenerowym ołtarzu, który ustawiono na brzegu pięknego basenu. W trakcie przysięgi doszło jednak do niefortunnego zdarzenia, a nagranie wpadki obiegło sieć i szybko stało się hitem.