Spięcie Mai Chwalińskiej z dziennikarzem. Dosadna reakcja tenisistki, "jeszcze nie skończyłam"
Maja Chwalińska po powrocie do Polski spotkała się z dziennikarzami, by podsumować historyczny występ w Roland Garros. Konferencja prasowa przebiegała w swobodnej atmosferze, jednak w pewnym momencie doszło do sytuacji, która natychmiast zwróciła uwagę obecnych na sali. Gdy jeden z reporterów przerwał jej wypowiedź, finalistka paryskiego turnieju postanowiła stanowczo zareagować.
Pierwsze spotkanie z mediami po powrocie do kraju. Chwalińska mówiła o ogromnej zmianie
Poniedziałkowa konferencja prasowa była pierwszą okazją dla Mai Chwalińskiej do szerszego podsumowania wydarzeń, które w ciągu kilku tygodni całkowicie odmieniły jej życie. Finalistka Roland Garros wróciła do Polski po historycznym występie w Paryżu i od razu znalazła się w centrum zainteresowania mediów oraz kibiców. Już na początku spotkania podziękowała wszystkim osobom, które wspierały ją podczas turnieju. Wspominała członków swojego sztabu, najbliższych, sponsorów oraz instytucje zaangażowane w rozwój jej kariery, w tym Polski Związek Tenisowy.
Tenisistka przyznała również, że dopiero po powrocie do kraju zaczęła dostrzegać skalę zainteresowania, jakie wywołał jej sukces. Jak tłumaczyła, podczas pobytu w Paryżu była całkowicie skoncentrowana na kolejnych meczach i nie miała czasu śledzić reakcji kibiców czy mediów. Dopiero po przylocie do Warszawy przekonała się, jak ogromnym wydarzeniem dla polskich fanów tenisa okazała się jej droga do finału French Open.
Podczas konferencji nie zabrakło także pytań o życie po wielkim sukcesie, plany na najbliższe tygodnie czy nagłą popularność. Chwalińska sprawiała wrażenie bardzo swobodnej, często się uśmiechała i odpowiadała z dużym dystansem. Jednocześnie nie ukrywała, że zainteresowanie jej osobą jest czymś zupełnie nowym.
"Jeszcze nie skończyłam”. Maja Chwalińska przerwana w połowie wypowiedzi
Jednym z głośniejszych momentów konferencji była sytuacja, do której doszło podczas rozmowy o popularności tenisistki w mediach społecznościowych. Jeden z dziennikarzy zwrócił uwagę na ogromny wzrost liczby obserwujących jej profile i zapytał, jak radzi sobie z tak nagłym zainteresowaniem internautów.
Maju, czy Twój telefon płonął? Jak patrzyłem, przed startem turnieju miałaś kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy followersów, a teraz już chyba pół miliona, więc to też szaleństwo w sieci — zapytał reporter.
Chwalińska zaczęła odpowiadać, że stara się nie skupiać na mediach społecznościowych i zachować zdrowy dystans do internetowego zamieszania.
No właśnie ja nie jestem za bardzo w tych mediach, szczerze mówiąc, bo myślę, że bym zwariowała… — mówiła.
Nie zdążyła jednak dokończyć swojej myśli. W tym momencie inny dziennikarz wszedł jej w słowo, próbując zadać kolejne pytanie. Tenisistka natychmiast zareagowała na sytuację.
Jeszcze nie skończyłam, ale no okej. No dobra. (...) Może pan spokojnie — odpowiedziała.
Reporter szybko przeprosił za przerwanie wypowiedzi, a Chwalińska ucięła temat krótkim: — "Nie, już ok”. Choć sytuacja trwała zaledwie chwilę, była jednym z najbardziej zapamiętanych momentów całej konferencji i pokazała, że 24-latka potrafi spokojnie, ale stanowczo zadbać o możliwość dokończenia swojej wypowiedzi.

Wyjątkowy powrót bohaterki Roland Garros. Na lotnisku czekały tłumy
Powrót Mai Chwalińskiej do Polski miał wyjątkową oprawę. Samolot z finalistką Roland Garros na pokładzie wylądował na Lotnisku Chopina w Warszawie w poniedziałkowy poranek. Już wcześniej Polskie Linie Lotnicze LOT postanowiły wyróżnić tenisistkę, nadając lotowi z Paryża specjalny znak wywoławczy "LOTMAJA”. Nietypowa nazwa szybko przyciągnęła uwagę kibiców i osób śledzących ruch lotniczy.
Po przylocie na zawodniczkę czekało wielu fanów, którzy chcieli osobiście pogratulować jej historycznego osiągnięcia. Chwalińska zdecydowała się skorzystać z normalnego wyjścia z terminala, dzięki czemu mogła spotkać się z kibicami. Otrzymała kwiaty od przedstawicieli Polskiego Związku Tenisowego, rozdawała autografy i przez kilka minut rozmawiała z fanami.
Takie powitanie było najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmieniła się pozycja tenisistki w ciągu zaledwie kilku tygodni. Jeszcze przed Roland Garros pozostawała zawodniczką spoza ścisłej światowej czołówki. Dziś jest finalistką jednego z najważniejszych turniejów tenisowych świata, a jej sukces śledziły miliony kibiców w Polsce i za granicą.