Samolot runął na ziemię. Na pokładzie był znany milioner
Do tragicznej katastrofy lotniczej doszło w Ameryce Środkowej. Niewielki prywatny samolot rozbił się w zalesionym terenie na południu Gwatemali, a na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Niestety szybko okazało się, że nikt z pasażerów nie przeżył wypadku. Wśród ofiar jest znany norweski milioner oraz jego ciężarna żona, którzy podróżowali razem z dwiema innymi osobami. Na pokładzie znajdowały się łącznie cztery osoby. Okoliczności tragedii wciąż nie są jasne – sprawę badają służby, które analizują przebieg lotu i możliwe przyczyny katastrofy.
- Samolot rozbił się w Gwatemali. Na pokładzie były cztery osoby
- Milioner i jego ciężarna żona nie żyją
- Życie pełne kontrowersji. Milioner miał poważne problemy finansowe
Samolot rozbił się w Gwatemali. Na pokładzie były cztery osoby
Do katastrofy doszło w sobotę 15 marca w departamencie San Marcos na południu Gwatemali. Niewielki prywatny samolot rozbił się na zalesionym terenie. Na pokładzie znajdowały się cztery osoby – wszystkie zginęły na miejscu. Wśród ofiar był norweski milioner Harald Stian Undrum oraz jego 26-letnia żona Judith Mazariegos, która była w szóstym miesiącu ciąży.
Służby ratunkowe dotarły na miejsce wypadku po otrzymaniu zgłoszenia o katastrofie. Maszyna spadła w trudno dostępnym terenie, co utrudniało akcję ratunkową i identyfikację ofiar. Podczas przeszukiwania rzeczy znalezionych na miejscu tragedii odnaleziono dokumenty, które potwierdziły tożsamość pary.
Oprócz milionera i jego żony na pokładzie znajdowali się jeszcze dwaj inni mężczyźni – lekarz oraz lokalny piłkarz, który według ustaleń miał pilotować samolot. Wszyscy zginęli na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Na razie nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną katastrofy. Śledczy analizują okoliczności zdarzenia, w tym stan techniczny maszyny oraz warunki lotu.
Tragedia wstrząsnęła zarówno lokalną społecznością w Gwatemali, jak i opinią publiczną w Norwegii. Informacje o śmierci Undruma szybko obiegły zagraniczne media. Rodzina żony milionera potwierdziła jego śmierć w rozmowie z norweskim dziennikiem „Dagbladet”.
Milioner i jego ciężarna żona nie żyją
Jedną z ofiar katastrofy był 53-letni Harald Stian Undrum. Mężczyzna był spadkobiercą rodziny związanej z koncernem medialnym Schibsted – jednym z największych graczy na rynku prasowym w Norwegii. Firma powstała dzięki drukarzowi Christianowi Schibstedowi, a z czasem stała się właścicielem znanych tytułów, m.in. „VG” i „Aftenposten”.
Undrum urodził się w Londynie i został adoptowany przez rodzinę spadkobierców Schibsteda mieszkającą w Norwegii. Dorastał na Snarøyi niedaleko Oslo. Choć pochodził z zamożnego środowiska, jego życie nie było wolne od problemów i kontrowersji. Przez lata pojawiał się w mediach w związku z różnymi sprawami finansowymi.
Towarzysząca mu w podróży żona Judith Mazariegos pochodziła z Gwatemali. Kobieta była w szóstym miesiącu ciąży. Para spodziewała się dziecka i planowała wspólną przyszłość.
Dziś zaczynamy tworzyć naszą rodzinę bez lęku, bez wątpliwości i z odwagą, by kochać inaczej
–pisała w jednym z ostatnich postów w mediach społecznościowych kobieta
Te słowa nabrały tragicznego znaczenia po wypadku. Katastrofa przerwała życie nie tylko małżeństwa, ale także ich nienarodzonego dziecka.
Życie pełne kontrowersji. Milioner miał poważne problemy finansowe
Harald Stian Undrum przez lata znajdował się w centrum głośnych spraw finansowych. Według doniesień medialnych był zamieszany w kilka afer związanych z podatkami oraz zobowiązaniami finansowymi. W 2005 roku został skazany za "nieumyślne paserstwo”, ponieważ był poręczycielem kredytu w jednej z kontrowersyjnych spraw.
Sam Undrum twierdził później, że właśnie ta sprawa w znacznym stopniu zrujnowała jego życie i reputację. W kolejnych latach jego sytuacja finansowa ulegała zmianom. Często musiał mierzyć się z problemami finansowymi i sporami z urzędem skarbowym.
W pewnym momencie mężczyzna wyprowadził się do Hiszpanii, gdzie mieszkał ze swoją pierwszą żoną i trójką dzieci. Jego majątek w 2022 roku szacowano na około 60 milionów koron norweskich, później sytuacja finansowa ponownie się skomplikowała.
W ubiegłym roku norweski urząd skarbowy pozwał go na kwotę przekraczającą 18 milionów koron. Zabezpieczeniem objęto kilka jego nieruchomości. Sam milioner twierdził w mediach społecznościowych, że w praktyce był już bankrutem i walczył o zachowanie resztek majątku.
Śledczy wciąż badają przyczyny katastrofy w Gwatemali. Na razie nie wiadomo, czy do tragedii doprowadziła awaria techniczna, błąd pilota czy inne czynniki.