Prawica chroniła giełdy krypto? Kazimierz Krupa o kulisach gigantycznych oszustw finansowych
Handel na nieuregulowanym rynku kryptoaktywów wiąże się z gigantycznym ryzykiem utraty dorobku życia, często przybierając formę zorganizowanego procederu przestępczego. Mimo licznych sygnałów ostrzegawczych, czołowi politycy obozu prawicy przez lata skutecznie blokowali niezbędne regulacje tego szkodliwego zjawiska. W “Rozmowie Gońca” rozmawialiśmy na ten temat z analitykiem finansowym Kazimierzem Krupą.
Iluzja i niebezpieczeństwo wirtualnego kapitału
Inwestowanie na giełdach kryptowalutowych opiera się na skrajnie ryzykownych założeniach, całkowicie pozbawionych instytucjonalnego i państwowego zabezpieczenia. W przeciwieństwie do tradycyjnego pieniądza, za którym stoją realne gospodarki, handel cyfrowymi tokenami jest wyłącznie wirtualną umową, nierzadko przypominającą zwykłą bańkę spekulacyjną. Brak systemowych gwarantów sprawia, że w momencie chęci wypłaty gotówki, wirtualne miliony wyparowują w ciągu zaledwie jednego dnia, zostawiając "inwestorów" z gigantycznymi długami.
– Każdy kraj bierze odpowiedzialność za emitowaną sumę pieniądza, a tutaj nie ma żadnej odpowiedzialności – diagnozuje Kazimierz Krupa w “Rozmowie Gońca”. Środowisko to w niczym nie przypomina bezpiecznych rynków finansowych. Bazuje raczej na chciwości i nieświadomości użytkowników. – Trzeba uświadomić ludziom, że to mało powiedziane, iż jest to ruletka. Można to wręcz porównać do hazardu, bo to zdecydowanie jest hazard – dodaje ekspert.
Zuchwałe kradzieże na wielką skalę
Masowe przypadki "gubienia" portfeli sprzętowych i zagadkowego znikania całych zarządów spółek obnażają przestępcze oblicze branży krypto. Kiedy nowy prezes giełdy rozkłada ręce i tłumaczy, że jego poprzednik przepadł bez śladu, nie przekazując haseł do funduszy klientów, mamy do czynienia z wielomilionowym, klasycznym oszustwem. Znaczna część platform działa po prostu jak nowoczesny schemat Ponziego, w którym kapitał, zebrany ogromnym nakładem agresywnego marketingu, w pewnym momencie zapada się pod ziemię.
– To łańcuszek świętego Antoniego, gdzie zniknął początek razem z poprzednim prezesem. O ile wcześniej miało to jeszcze jakieś niezwykle ryzykowne podstawy, to teraz jest już czystym przestępstwem – podkreśla Krupa w rozmowie z Gońcem.
Jak wskazuje, budowanie piramid ze świadomością, że roszczenia nie zostaną zaspokojone, jest zuchwałym łamaniem prawa. – Zbiera pieniądze, okrada ludzi z założeniem, że ich nie wypłaci, bo nie ma pokrycia. To czyste przestępstwo wyłudzenia – wylicza analityk. Jego ocena jest w tej kwestii bezlitosna: – To nie jest błąd, to jest zbrodnia. Kryptoaktywa to w ogóle sprawa ryzykowna.
Polityczny parasol dla podejrzanego biznesu
Bierność organów państwa wobec rosnącej skali wyłudzeń jest tym bardziej bulwersująca, że z rynkiem kryptoaktywów powiązana była gęsta sieć polityków Zjednoczonej Prawicy. Działania na szczytach władzy, takie jak choćby wetowanie ustaw mających regulować tę przestrzeń (rzekomo w obawie przed "przeregulowaniem"), zapewniały sektorowi nieskrępowaną swobodę. Kontrowersje wzbudzał również szeroki strumień przelewów płynących z giełd bezpośrednio na konta fundacji związanych ze Zbigniewem Ziobrą oraz Przemysławem Wiplerem.
Wizerunkowe absurdy branży sięgnęły zenitu, gdy na rynku działały podmioty powołujące się na autorytety religijne, mimo że równolegle wiązały się z nimi poważne podejrzenia o pranie rosyjskiego kapitału.
– Zonda Crypto imienia Jana Pawła II to nawet dla mnie za dużo. Dla silnie wierzącego katolika wydaje się to przekroczeniem wszelkich granic. To jeden wielki kant z bardzo wyraźnym wątkiem rosyjskim – zaznacza rozmówca Gońca.
Zdumiewający brak interwencji ze strony takich podmiotów jak Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) sprawił, że rynek ten działał niemal bezkarnie pod okiem najważniejszych decydentów w państwie. – Nie wiem, czy można powiedzieć, że przekupiły polityków, ale w każdym razie ich kupiły. Wykorzystały ich braki intelektualne do ochrony swoich interesów, chociaż ci nawet nie rozumieli, czym są kryptowaluty – konstatuje bez owijania w bawełnę Krupa.
Pilna potrzeba instytucjonalnego dozoru
Eksperci są zgodni, że obecny stan prawny to otwarta furtka dla kolejnych katastrof finansowych. Brak natychmiastowych rozwiązań stanowić będzie jedynie ciche przyzwolenie państwa na drenowanie portfeli obywateli.
– Trzeba ten rynek uregulować, żeby KNF czy inne powołane do tego instytucje miały na to baczenie. Inaczej będą powstawały kolejne piramidy finansowe. Już jest druga, bardzo podobna, która obraca setkami milionów i też nie wypłaca środków swoim klientom – przestrzega ekspert na zakończenie rozmowy.