Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Polska prawica wchodzi w orbitę MAGA. Co oznacza sojusz Kaczyńskiego, Nawrockiego i Orbana?
Radosław Gruca
Radosław Gruca 01.04.2026 14:49

Polska prawica wchodzi w orbitę MAGA. Co oznacza sojusz Kaczyńskiego, Nawrockiego i Orbana?

Polska prawica wchodzi w orbitę MAGA. Co oznacza sojusz Kaczyńskiego, Nawrockiego i Orbana?
Fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP

To, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku dni, nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności. Karol Nawrocki na głównej scenie CPAC w Dallas. Tomasz Sakiewicz przemawiający tuż przed prezydentem do kilku tysięcy zwolenników ruchu MAGA. Jarosław Kaczyński udzielający wywiadu prorządowemu węgierskiemu tygodnikowi „Mandiner" i mówiący o „sile, która zmieni Europę". Wszystkie te wydarzenia rozegrały się w jednym długim weekendzie i razem tworzą spójny obraz - obraz świadomego wejścia części polskiej prawicy w orbitę europejskiego odpowiednika MAGA.

  • CPAC Polska w Rzeszowie odegrało kluczową rolę w kampanii prezydenckiej Nawrockiego, a kolejna edycja zapowiedziana jest już na wrzesień 2026
  • Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że Kaczyński działa niezgodnie z polskim interesem narodowym; premier Donald Tusk użył słów „polityczna kolaboracja z Ławrowem i Putinem"
  • Orban — polityk blokujący fundusze dla Ukrainy i, według ujawnionych informacji, przekazujący Rosji kulisy unijnych obrad — jest centralną postacią tego sojuszu

Sakiewicz i Rachoń na scenie CPAC. Republika jako partner, nie kibic

Konferencja CPAC 2026 w Dallas przyciągnęła zarówno polityków krajowych, jak i zagranicznych. Polski prezydent Karol Nawrocki był najwyższym rangą międzynarodowym gościem konferencji. Jego wystąpienie poprzedziły przemówienia Michała Rachonia i Tomasza Sakiewicza z TV Republika oraz założyciela CPAC Matta Schlappa. To nie był przypadkowy układ programowy. Umieszczenie dziennikarzy Republiki bezpośrednio przed głową państwa, na tej samej scenie co senator Ted Cruz czy sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr., jest jasnym sygnałem instytucjonalnym: TV Republika jest oficjalnym polskim partnerem ruchu MAGA.

Tuż przed Nawrockim na scenie pojawił się duet z Republiki. Sakiewicz mówił o tym, że CPAC gościł w Polsce i będzie tam wracał. Warto zatrzymać się przy tej sekwencji. To nie Kancelaria Prezydenta zapowiadała CPAC Polska — zrobił to prezes telewizji. Sakiewicz zaprosił na wrześniową edycję CPAC w Polsce, mówiąc że „to będzie duże spotkanie wielu narodów, ale w dużej mierze konserwatystów polskich i amerykańskich, którzy chcą kooperować, wspólnie walczyć o wolność".

Nie jest to rola komentatora ani sympatyka. To rola organizatora i architekta sieci. Sakiewicz działa jako operator łączący polską prawicę z amerykańską infrastrukturą konserwatywną — i robi to z rozmachem, który trudno wytłumaczyć samą tylko ideologiczną sympatią. Pytanie o finansowanie TV Republika i jej plany ekspansji, które sam Sakiewicz sygnalizował w Dallas, pozostaje otwarte.

Rzeszów 2025 — jak CPAC zmieniło wynik wyborów prezydenckich?

Żeby zrozumieć, czym jest CPAC Polska dziś, trzeba wrócić do maja 2025 roku. Wcześniejsza konferencja CPAC Polska odbyła się w Rzeszowie na kilka dni przed zeszłorocznymi wyborami prezydenckimi — 27 maja 2025 roku. Nawrocki był tam jeszcze kandydatem. To na tej konferencji po raz pierwszy pojawił się jako polityk z międzynarodowym zapleczem, a nie tylko kandydat partyjny z sondażowym deficytem.

Mechanizm był prosty: CPAC dostarczył wizerunku, Republika dostarczyła zasięgu, a błogosławieństwo Donalda Trumpa — wyrażone publicznie słowami „You will win" — dostarczyło legitymizacji, której żaden inny kandydat nie mógł kupić ani zorganizować na własną rękę. Schlapp wprowadził Nawrockiego na CPAC w Dallas słowami, że jest „jednym z unikatowych wojowników o wolność w Europie". Ta narracja nie narodziła się w Dallas w 2026 roku — budowano ją co najmniej od Rzeszowa.

W kampanii prezydenckiej Sakiewicz, Rachoń i Olechowski rozegrali swoją rolę precyzyjnie: rzeszowska konwencja CPAC stworzyła kontrast między Nawrockim jako politykiem klasy międzynarodowej a resztą stawki. Kiedy Szymon Hołownia storpedował plan Platformy Obywatelskiej zakładający pojedynek Trzaskowskiego z Nawrockim w Końskich, a CPAC dał Nawrockiemu zaplecze wizerunkowe, układ się zamknął. Wynik z 1 czerwca 2025 roku był konsekwencją tej logiki.

Kaczyński przekracza Rubikon — wywiad dla „Mandinera"

Jednak najważniejszym wydarzeniem tego weekendu nie był CPAC w Dallas, lecz wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla prorządowego węgierskiego tygodnika „Mandiner", wyemitowany w niedzielę 30 marca. Kaczyński stwierdził:

- Wygrana Fideszu i Viktora Orbana byłaby bardzo ważna dla Węgier, ale i dla Europy. Wpisałaby się w przewidywany przez niektórych cykl wydarzeń, wielką zmianę, razem z naszym powrotem do władzy w Polsce i wygraną prawicy we Francji. Mogłaby powstać siła, która zmieniłaby Europę.

To zdanie jest programowe. Kaczyński nie mówił o sympatii do węgierskiego sąsiada — nakreślił architekturę polityczną: Orban na Węgrzech, PiS w Polsce, prawica we Francji (a przez nią Marine Le Pen, której partia korzystała z pożyczek z rosyjskich banków) jako zalążek nowego bloku zdolnego do przebudowy Unii Europejskiej. Sama Giorgia Meloni, którą Kaczyński wymienił jako czwartą nogę tego sojuszu, wykazuje w praktyce znacznie więcej autonomii wobec agendy proputinowskiej prawicy, niż mogłoby to wynikać z tej wizji.

Kaczyński mówił również, że coraz więcej decyzji zapada nie w stolicach państw członkowskich, lecz w Brukseli albo Berlinie, i ostro zaatakował przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen oraz lidera Europejskiej Partii Ludowej Manfreda Webera, przypisując im działania na rzecz wzmacniania niemieckiego wpływu w Europie. To klasyczny element narryki dezintegracyjnej: zamiast reformy Unii — jej delegitymizacja.

Kaczyński stwierdził też, że „Węgry zmuszone są do utrzymywania relacji z Rosją ze względu na sytuację energetyczną, choć Polska podąża w kierunku przeciwnym". To zdanie brzmi jak obrona, ale jest de facto normalizacją prorosyjskiej postawy Orbana w oczach polskich wyborców.

Węgry 12 kwietnia. Dlaczego to wybory ważne dla całej Europy?

Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia 2026 roku i ich stawka jest nieporównywalna z poprzednimi edycjami. Węgry pod rządami Orbana wielokrotnie blokowały lub opóźniały kluczowe inicjatywy wspólnotowe, zwłaszcza dotyczące wsparcia dla Ukrainy czy polityki sankcyjnej wobec Rosji. Orbán dwukrotnie zawetował pakiet pożyczkowy w wysokości 90 miliardów euro od Unii Europejskiej dla Ukrainy.

Do tego dochodzi wymiar szpiegowski. Premier Donald Tusk poinformował, że szef MSZ Węgier Peter Szijjarto regularnie przekazywał swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi relacje na żywo z prowadzonych unijnych rozmów. Na tym tle poparcie Kaczyńskiego i Nawrockiego dla Orbana nabiera zupełnie innego wymiaru.

Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że Orban blokuje wypłatę 2 miliardów złotych na Fundusz Modernizacji Wojska Polskiego, blokuje dwudziesty pakiet sankcji na Rosję i „jest najbardziej skorumpowanym i najbardziej prorosyjskim politykiem w Europie". Premier Tusk określił zaś aktywne poparcie PiS i prezydenta Nawrockiego dla Orbana jako „polityczną kolaborację także z Ławrowem i Putinem".

Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu. Rozbieżność między nimi jest tak duża, że wynik 12 kwietnia będzie sam w sobie testem na wiarygodność węgierskich instytucji wyborczych.

Jeśli Orban przegra — projekt „siły, która zmieni Europę" traci swój węgierski filar, zanim jeszcze zdąży nabrać kształtu. Jeśli wygra, Kaczyński będzie mógł powiedzieć, że cykl się zaczął. Polscy wyborcy powinni o tym wiedzieć przed wyborami parlamentarnymi 2027 roku.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji