Patologia w najbardziej znanym szpitalu w Polsce. Będą musieli słono płacić. Sypią się kary
Czy darowizny na fundację otwierały drzwi do szybszych operacji? Wyniki kontroli NFZ w szpitalu MSWiA rzucają nowe, mroczne światło na mechanizm omijania kolejek przez pacjentów onkologicznych, potwierdzając doniesienia dziennikarzy śledczych Wirtualnej Polski oraz portalu zero.pl.
- Skala nieprawidłowości w listach oczekujących
- Mechanizm darowizn za nowoczesne leczenie
- Rola profesora i ścieżka prywatnych wizyt
- Kara finansowa i naruszenie praw pacjenta
Skala nieprawidłowości w listach oczekujących
Audyt przeprowadzony w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA przyniósł druzgocące wnioski dotyczące przejrzystości zarządzania pacjentami. Kontrolerzy przeanalizowali okres od stycznia 2022 r. do marca 2025 r., koncentrując się na klinice chirurgii. Wyniki są jednoznaczne: w ponad 97 procentach skontrolowanych przypadków (2178 z 2244) doszło do rażącego naruszenia zasad prowadzenia list oczekujących. Nieprawidłowości dotyczyły głównie chorych na raka trzustki, czyli osób w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.
Narodowy Fundusz Zdrowia odrzucił argumentację dyrekcji placówki, wskazując na całkowity brak dokumentacji medycznej, która uzasadniałaby nagłe przesunięcia terminów operacji. Zamiast merytorycznych przesłanek klinicznych, o kolejności zabiegów decydowały czynniki pozamedyczne, co uderzało w pacjentów niemających dostępu do „specjalnych” ścieżek leczenia.
Mechanizm darowizn za nowoczesne leczenie
W centrum skandalu znalazł się mechanizm powiązania dostępu do technologii z wpłatami na przyszpitalną fundację. Z ankiet przeprowadzonych przez fundusz wynika, że co najmniej 36 pacjentów było zachęcanych do przekazywania dziesiątek tysięcy złotych w zamian za przyspieszenie operacji z użyciem robota da Vinci.
Choć chirurgia robotowa jest metodą kosztowną, polskie prawo surowo zabrania pobierania od pacjentów jakichkolwiek dopłat do procedur w pełni refundowanych przez NFZ. Tymczasem w szpitalu przy ul. Wołoskiej stworzono system, w którym „dobrowolne wsparcie” stało się przepustką do nowoczesnej medycyny. Fundacja przekazała w 2023 roku 2,4 mln zł na wsparcie placówki, jednak działo się to kosztem równości w dostępie do świadczeń, tworząc niebezpieczny precedens korupcji miękkiej.
Rola profesora i ścieżka prywatnych wizyt
Kluczową postacią w opisywanym procederze był prof. Marek Durlik, ówczesny kierownik kliniki i przewodniczący rady naukowej instytutu. Z relacji pacjentów wyłania się powtarzalny schemat: droga do operacji często rozpoczynała się w prywatnym gabinecie, gdzie za wizytę płacono 1150 złotych. To właśnie tam miały zapadać kluczowe ustalenia dotyczące terminów oraz sugerowanych darowizn na rzecz fundacji.
Sam profesor kategorycznie odpiera zarzuty o wymuszanie pieniędzy, twierdząc, że jedynie prosił o wsparcie placówki, a o kolejności decydował stan zdrowia chorych. „Prosiłem o darowizny, nie wymuszałem ich, a o kolejności decydował stan kliniczny” – przekonuje prof. Marek Durlik, sprzeciwiając się wnioskom z kontroli. Jednak to właśnie brak dowodów medycznych na te kliniczne przesłanki stał się fundamentem dla oskarżeń o nadużycia. Sytuacja ta rzuca cień na etykę zawodową i pokazuje, jak łatwo granica między prośbą o wsparcie a warunkowaniem pomocy może zostać zatarta.
Kara finansowa i naruszenie praw pacjenta
Konsekwencje potwierdzonej patologii są dla szpitala wyjątkowo dotkliwe, zarówno finansowo, jak i wizerunkowo. NFZ nałożył na placówkę karę w wysokości 507,5 tys. zł, uznając argumenty dyrekcji za bezzasadne. Jednocześnie Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec, oficjalnie stwierdził naruszenie zbiorowych praw pacjentów do przejrzystej procedury medycznej. „Zidentyfikowaliśmy przypadki, w których darowizna warunkowała szybszy termin lub użycie systemu robotowego w ramach umowy z NFZ” – podsumował dla Zero.pl. Nakazał on natychmiastowe zakończenie szkodliwych praktyk oraz wystosowanie oficjalnych przeprosin wobec osób poszkodowanych.
Sprawa ta stanowi ważny sygnał dla całego systemu ochrony zdrowia w Polsce, przypominając, że publiczne środki i infrastruktura nie mogą służyć do budowania zamkniętych obiegów finansowych. Finał kontroli pokazuje, że próby komercjalizacji usług refundowanych pod płaszczykiem darowizn będą spotykać się ze zdecydowaną reakcją organów nadzorczych.