Goniec.pl > Życie > Matka Tomasza Komendy jest załamana. "To koniec, zamknięty rozdział"
Bartłomiej  Binaś
Bartłomiej Binaś 12.09.2023 20:01

Matka Tomasza Komendy jest załamana. "To koniec, zamknięty rozdział"

Tomasz Komenda
MARCIN SMULCZYNSKI/East News

Sprawa Tomasza Komendy przez bardzo długi okres nie schodziła z pierwszych stron gazet. W walce o wolność swojego syna nieustannie wspierała Teresa Klemańska. Opinia publiczna była więc bardzo mocno zaskoczona, gdy Tomasz Komenda po opuszczeniu aresztu i otrzymaniu gigantycznego odszkodowanie od państwa odciął się zupełnie od rodziny. Co o tym wszystkim uważa obecnie jego matka?

Sprawa Tomasza Komendy. Mężczyzna odciął się od rodziny

Tomasz Komenda w 2018 roku został uniewinniony. Mężczyzna opuścił więzienne mury po 18 latach spędzonych za kratkami. Sąd Najwyższy uchylił wyroki skazujące mężczyznę za zabójstwo i gwałt na 15-letniej Małgosi. Stwierdzono, iż jest niewinny, a dowody w sposób jednoznaczny to potwierdzają.

Tomasz Komenda po wyjściu na wolność stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych nazwisk w polskich mediach. Portale zajmowały się jego życiem prywatnym i co chwilę donosiły najświeższe plotki. Między innymi o tym, że Komenda zerwał kontakt ze swoimi najbliższymi i rodziną, również ze swoją matką Teresą Klemańską, która zawsze wierzyła w niewinność syna.

Sanepid wydał pilny komunikat. Woda w kranach jest skażona, nie wolno jej pić

Matka Tomasza Komendy szczerze o momentach kryzysowych

Teresa Klemańska w książce "Walka przez łzy" zdradziła wiele szczegółów dotyczących całej sytuacji oraz sprawy syna. Przyznała, że wierzyła w jego niewinność, ale miewała momenty kryzysowe. Kobieta przyznała się do myśli samobójczych, a nawet próby. Uratował ją syn.

- Miałam momenty załamania. Wtedy najbardziej pomogła rodzina. Wytłumaczyli, że zaglądanie do kieliszka to nie jest dobra droga. Chcę im za to dziś podziękować. Byłam już w takim momencie, że chciałam otruć się tabletkami. Zostawiłam nawet list pożegnalny, ale syn, który wcześniej wrócił do domu, znalazł mnie i uratował - przyznawała kobieta w książce "Walka przez łzy".

Teresa Klemańska przez lata była wielkim wsparciem dla Tomasza przeżywającego koszmar w zakładzie karnym. - Kiedy przychodziłam do Tomka do więzienia, sam najczęściej mówił mi tak: "Mamuś, głowa do góry. Maszerujemy". To było jego powiedzonko. Pisał mi też w listach: "Zobaczysz, że jeszcze wyjdę i będziemy szczęśliwi" - mówiła w 2019 r. w rozmowie z portalem gazeta.pl.

Matka Tomasza Komendy bała się, jak poradzi sobie z odszkodowaniem

Tomasz Komenda wytatuował sobie nawet hasło "Kocham cię mamo". Po opuszczeniu więzienia zamieszkał razem z Klemańską, jednak kiedy otrzymał ogromne odszkodowanie, wyniósł się z mieszkania. 

- Boję się, że pójdzie to w złą stronę, że je szybko roztrwoni, że będzie miał złych doradców albo że odbije mu palma. Ludzie już teraz dzwonią i proponują mu jakieś spółki, inwestycje. Chcą go wykorzystać. A on nie jest przygotowany na duże pieniądze. Dlatego powiedziałam mu, żeby inwestował w mieszkania. Najwięcej w życiu, ile ja miałam, to 60 tysięcy. Dla mnie to była fortuna – mówiła w rozmowie z Onetem. - Przecież ja dla niego już umarłam - mówiła kobieta.

Matka Tomasza Komendy otwarcie przyznaje również, że musi pogodzić się z decyzją syna i zacząć żyć od nowa. - Nie dam złego słowa na Tomka powiedzieć, ale z nim nie wygram, on mnie nie słucha. Wiem, że nie jest szczęśliwy, ale nie mam już nadziei. To koniec, zamknięty rozdział. Muszę zacząć żyć od nowa - czytamy w książce "Dziewczyna w czarnej sukience" Ewy Wilczyńskiej. 

 

Źródło: Goniec/Onet/Gazeta.pl