Kulisy rozmowy Nawrockiego z Zełenskim. Prezydent Ukrainy prosił o dłuższe spotkanie
Nietypowy prezent od gospodarza szczytu NATO w Ankarze i blisko godzinna rozmowa z prezydentem Ukrainy. Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz w czwartkowej "Porannej rozmowie RMF” ujawnił kulisy wizyty Karola Nawrockiego w Turcji. Odniósł się zarówno do głośnego podarunku od Recepa Tayyipa Erdoğana, jak i do rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim, podczas której – jak podkreślał – dominowały kwestie relacji polsko-ukraińskich oraz spór o podejście do UPA.
Nietypowy prezent od Erdoğana. Marcin Przydacz wyjaśnił, co stało się z rewolwerem
Jednym z najbardziej komentowanych momentów szczytu NATO w Ankarze okazał się prezent przygotowany przez gospodarza spotkania, prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana. Każda z głów państw uczestniczących w wydarzeniu miała otrzymać spersonalizowany rewolwer. Według doniesień medialnych podobny upominek trafił również do prezydenta USA Donalda Trumpa, a broń została przekazana wraz z ostrą amunicją i wygrawerowanymi nazwiskami przywódców.
Do tej sprawy odniósł się w czwartkowej "Porannej rozmowie RMF” szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Jak wyjaśnił, taki prezent otrzymał także Karol Nawrocki.
Rzeczywiście prezydent Turcji, prezydent Erdogan każdemu ze swoich gości prezydentów ofiarował tego typu prezent – powiedział minister.
Dodał jednocześnie, że nie ma pewności, czy przekazany przedmiot jest oryginalną bronią, czy jedynie jej repliką. Zapewnił jednak, że "na pewno nikt nie będzie z niego strzelał”.
Przydacz poinformował również, że rewolwer został skierowany do odpowiednich procedur. Jak zaznaczył, prezent ma zostać poddany ocleniu oraz analizie pod kątem obowiązujących przepisów prawa. Minister przypomniał także, że w relacjach dyplomatycznych przyjmowanie oficjalnych upominków jest standardową praktyką.
W dyplomacji nie zwykło się odmawiać w żaden sposób przyjmowania takich prezentów – podkreślił.
Tym samym rozwiał spekulacje dotyczące tego, jak Kancelaria Prezydenta zamierza postąpić z nietypowym podarunkiem od tureckiego przywódcy.
O czym rozmawiali Nawrocki i Zełenski? Przydacz odsłonił kulisy godzinnego spotkania
Znacznie ważniejszym elementem wizyty Karola Nawrockiego w Ankarze było jednak jego spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. W rozmowie z Tomaszem Terlikowskim Marcin Przydacz ujawnił, że to właśnie ukraiński przywódca miał wystąpić z inicjatywą dłużej rozmowy. Jak zaznaczył, planowane spotkanie trwało ostatecznie około godziny.
Wołodymyr Zełenski poprosił prezydenta Karola Nawrockiego o nieco dłuższą rozmowę. Prezydent oczywiście, jeśli jest propozycja i gotowość zgodził się na to, by usiąść i wyjaśnić sobie pewne sprawy – powiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Według Przydacza rozmowa koncentrowała się przede wszystkim na relacjach polsko-ukraińskich, a nie na wojnie z Rosją. Minister podkreślił również, że Karol Nawrocki wyjaśnił swojemu rozmówcy przyczyny stanowiska prezentowanego przez Polskę w kwestiach historycznych.
Prezydent Nawrocki wyjaśnił wszelkie powody po pierwsze dla swoich działań, dla których Polska opinia publiczna jest oburzona – zaznaczył.
Jak dodał Przydacz, podczas rozmowy szczegółowo przedstawiono historyczne argumenty stojące za polskim stanowiskiem.
Przez tę godzinę zostały przedstawione fakty natury historycznej – dlaczego polska opinia publiczna jest oburzona – mówił minister.
Przydacz o sporze wokół UPA. "Polska nie zmieni swego podejścia”
Szef Biura Polityki Międzynarodowej ujawnił także, że w jego ocenie Wołodymyr Zełenski podczas rozmowy poznał część informacji, których wcześniej nie znał.
Wielu kwestii nie wiedział i dowiedział się o nich z rozmowy z historykiem, bo pan prezydent Nawrocki jest doktorem historii – relacjonował Przydacz.
Minister podkreślił jednocześnie, że stanowisko Polski pozostaje niezmienne.
Prezydent wskazywał jasno Zełenskiemu, że sprawa podejścia do UPA jest nienegocjowalna i Polska nie zmieni swego podejścia. Ukraina musi mieć świadomość, że ilekroć będzie gloryfikować zbrodniarzy spod znaku OUN UPA, tylekroć Polska będzie reagować. Będzie to powodować zły stan relacji. Ukraina musi wybierać: czy chce mieć dobre relacje z Polską, czy chce mieć złe – mówił Przydacz.
Dodał również, że jego zdaniem prezydent Ukrainy rozumie polskie stanowisko, jednak kluczowe pozostaje pytanie, czy ukraińskie elity są gotowe zaakceptować te oczekiwania w kontekście dalszych relacji z Polską oraz aspiracji do członkostwa w Unii Europejskiej.