Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 06.07.2026 09:55

Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa

Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa
Dmitrij Pieskow, fot. ANTON VAGANOVAFP/East News

Kreml po raz kolejny zaostrza język wobec wojny w Ukrainie. Dmitrij Pieskow przyznał, że Rosja mówi już nie o "specjalnej operacji wojskowej", lecz o wojnie. Rzecznik Władimira Putina odniósł się też do doniesień o możliwym ataku na Polskę.

Kreml zmienia język po miesiącach wojennej propagandy

Od początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę rosyjskie władze konsekwentnie unikały nazywania działań wojennych wojną. W oficjalnym przekazie Kremla dominowało określenie "specjalna operacja wojskowa", które miało wpisywać się w propagandową narrację Moskwy. Rosja przedstawiała się w niej nie jako agresor, lecz jako państwo reagujące na rzekome prowokacje ze strony Kijowa.

Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa
Flaga Rosji, fot. Canva

Taka wersja wydarzeń była przez rosyjskie władze powtarzana mimo zniszczeń w Ukrainie, kolejnych ataków na ukraińskie miasta i długotrwałych działań frontowych. Kreml starał się utrzymywać przekaz, że konflikt ma ograniczony charakter i jest prowadzony zgodnie z celami ogłaszanymi przez Moskwę. W praktyce jednak wojna coraz mocniej zaczęła wpływać także na sytuację wewnątrz samej Rosji.

Zmiana tonu rosyjskiej propagandy stała się szczególnie widoczna po sukcesach militarnych Ukrainy. Kijów coraz częściej pokazywał, że jest w stanie uderzać w cele znajdujące się daleko od linii frontu, a skutki wojny przestały być odczuwalne wyłącznie na terytorium Ukrainy. Właśnie w takim kontekście Dmitrij Pieskow wypowiedział słowa, które wyraźnie odbiegają od wcześniejszego, ostro kontrolowanego języka Kremla.

Pieskow mówi o wojnie. Winą obarcza Zachód

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wystąpił w niedzielnym wydaniu programu "Wiesti", prowadzonym przez propagandystę Pawła Zarubina. To tam przyznał, że z perspektywy Moskwy konflikt z Ukrainą nie jest już przedstawiany wyłącznie jako "specjalna operacja wojskowa". Odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obciążył jednak nie Rosję, lecz państwa zachodnie wspierające Kijów.

– Wszystko zaczęło się od specjalnej operacji wojskowej. A teraz to jest prawdziwa wojna, ponieważ Berlin, Paryż, Haga, Oslo i, niestety, Waszyngton stoją za Kijowem – powiedział Dmitrij Pieskow w niedzielnym wydaniu programu "Wiesti".

Wypowiedź rzecznika Władimira Putina wpisuje się w znany schemat rosyjskiej propagandy. Moskwa od dawna próbuje przedstawiać wojnę nie jako agresję przeciwko Ukrainie, lecz jako starcie z szeroko rozumianym Zachodem. W tym ujęciu Kijów ma być jedynie stroną wspieraną i sterowaną przez państwa NATO.

Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa
Władimir Putin, fot. East News

Pieskow przekonywał, że zachodnie kraje pomagają Ukrainie w namierzaniu celów na terytorium Rosji, między innymi przy użyciu danych satelitarnych. Wskazywał również na dostawy uzbrojenia dla Kijowa. Według niego właśnie tego typu wsparcie ma być jednym z powodów, dla których Rosja wciąż nie osiągnęła zakładanego zwycięstwa.

Rzecznik Kremla mówił też o samej Ukrainie. Stwierdził, że Kijów jest "zdolny do wszystkiego", ale jednocześnie przekonywał, że Ukraina nie może realnie naciskać na Rosję. Chwilę później jego wypowiedź stała się mniej jednoznaczna, bo przyznał, że ukraińskie działania mogą służyć tworzeniu określonego przekazu dla zachodnich partnerów i w ten sposób wywierać pewien rodzaj presji na Moskwę.

Pieskow zapytany o Polskę. Tak zareagował Kreml

W rozmowie pojawił się również wątek Polski. Dmitrij Pieskow został zapytany o medialne doniesienia dotyczące możliwych rosyjskich planów wobec naszego kraju. Chodziło między innymi o informacje opisywane przez Onet, który we wtorek, powołując się na swoje źródła, podał, że Kreml może przygotowywać militarną prowokację.

Temat ten wrócił także w piątek w Polsat News. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki mówił w programie "Gość Wydarzeń", że polski resort dyplomacji od kilku miesięcy otrzymuje sygnały dotyczące rosyjskich działań. 

– Niepokojące informacje o planach czy przygotowaniach rosyjskich – powiedział Marcin Bosacki w "Gościu Wydarzeń" Polsat News.

Pieskow nie udzielił jednak konkretnej odpowiedzi na pytanie o ewentualny atak Rosji na Polskę. Zamiast tego próbował obrócić sprawę w żart i zasugerować, że podobne informacje są elementem szerszej narracji wymierzonej w Moskwę. 

– Wiele strasznych historii dotyczących Federacji Rosyjskiej jest publikowanych – powiedział Dmitrij Pieskow w programie "Wiesti".

Rzecznik Kremla dostał pytanie o Polskę. Dosadna reakcja, padły niepokojące słowa
Dmitrij Pieskow, fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/AFP/East News

Do sprawy odniosła się także prokremlowska agencja Ria Nowosti. W rosyjskim przekazie przypomniano, że Władimir Putin wielokrotnie miał odrzucać możliwość ataku na państwo należące do NATO. Rosyjscy dziennikarze przekonywali, że taki scenariusz nie miałby uzasadnienia z punktu widzenia interesów Moskwy. 

– Nie ma w tym żadnego praktycznego, ekonomicznego ani militarnego sensu – podała prokremlowska agencja Ria Nowosti.

Jednocześnie rosyjskie media nadal utrzymują narrację, że to Zachód ma dążyć do eskalacji i konfrontacji z Rosją. W tym przekazie Moskwa przedstawia się jako państwo, które jedynie reaguje na zagrożenia i w razie potrzeby będzie je odpierać. Wypowiedzi Pieskowa pokazują jednak, że Kreml coraz częściej odchodzi od wcześniejszej formuły "specjalnej operacji wojskowej" i sam zaczyna używać języka otwartej wojny.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji