Kaczyński powielał fejk. Wassermann: “Trzeba umieć przyznać się do błędu”
Ostatnie dni w polskiej polityce upłynęły pod znakiem gorących dyskusji wokół niefortunnych wypowiedzi liderów Prawa i Sprawiedliwości oraz twardego stanowiska partii w kluczowych kwestiach. Z jednej strony opinia publiczna żyła powielonym przez Jarosława Kaczyńskiego fake newsem na temat węgierskiego polityka, z drugiej – odżył spór o migrację wywołany słowami byłego ministra edukacji, Przemysława Czarnka. Jak w tej medialnej atmosferze odnajduje się największa partia opozycyjna? W “Rozmowie Gońca” opowiedziała o tym posłanka PiS, Małgorzata Wassermann.
Forma prezesa i niefortunna anegdota
Polityczna burza wybuchła niedawno po tym, jak prezes Jarosław Kaczyński powielił nieprawdziwe doniesienia dotyczące Petera Magyara, politycznego przeciwnika premiera Węgier Viktora Orbana. Chodziło o absurdalnego fake newsa, wedle którego Magyar miał upiec psa w kuchence mikrofalowej. Wpadka ta natychmiast wywołała medialne pytania o zaplecze analityczne partii oraz o formę samego lidera. Małgorzata Wassermann w rozmowie z Gońcem odrzuca jednak wszelkie spekulacje dotyczące rzekomej słabszej dyspozycji szefa swojego ugrupowania.
– Z Jarosławem Kaczyńskim wszystko bardzo dobrze, jest w rewelacyjnej formie – ucina krótko posłanka PiS.
Przedstawicielka opozycji starała się zbagatelizować sytuację, przypominając, że w brutalnym i szybkim świecie polityki potknięcia są rzeczą naturalną i nie należy sprowadzać debaty publicznej do marginalnych anegdot. Zwróciła przy tym uwagę na gotowość polityków do wycofywania się z błędnych tez.
– Zdarzają się informacje podawane przez polityków, które są nieprecyzyjne, a później prostowane. To ważne, żeby umieć przyznać się do błędu i po prostu go sprostować – tłumaczy Wassermann.
Granice gościnności a mechanizmy relokacji
Drugim z niezwykle nośnych tematów rozmowy była polityka migracyjna państwa. Kwestia ta powróciła do debaty za sprawą wypowiedzi Przemysława Czarnka o zapotrzebowaniu na zagraniczne ręce do pracy. Małgorzata Wassermann w “Rozmowie Gońca” doprecyzowała to stanowisko, oddzielając wyraźnie legalną migrację zarobkową i edukacyjną od narzucanych odgórnie unijnych mechanizmów przymusowej relokacji forsowanych przez szefową Komisji Europejskiej, Ursulę von der Leyen.
– Jesteśmy krajem otwartym, jesteśmy krajem europejskim. Nasz sprzeciw wobec nielegalnej imigracji nie oznacza, że sprzeciwiamy się ludziom o innej narodowości. Są u nas studenci, są pracownicy – wyjaśnia posłanka. – Czym innym jest kontyngent przydzielony przez Ursulę von der Leyen w ramach mechanizmów w Europie, a czym innym sytuacja, gdy ktoś występuje o wizę, kartę pobytową czy legitymację studencką.
Głównym celem politycznym ugrupowania pozostaje ochrona Polski przed kryzysami społecznymi wywołanymi niekontrolowanym napływem osób, które odmawiają asymilacji i podjęcia pracy.
– Sprzeciwiamy się grupom tak zwanych inżynierów i nie chcemy mieć u siebie tego, z czym borykają się obecnie Szwecja, Niemcy, Francja czy Wielka Brytania – mówi Gońcowi.
Świadomość polskiego społeczeństwa
W trakcie wywiadu nie zabrakło również pytań o stosunek polskiego elektoratu do obcokrajowców. W odpowiedzi na pytanie, czy szerokie otwarcie rynku na imigrantów zarobkowych może stanowić problem dla konserwatywnych wyborców, przedstawicielka Prawa i Sprawiedliwości stanęła w Polaków.
– Niech pan nie robi z Polaków ludzi, którzy są ciemni i zaściankowi. Doskonale rozróżniamy obcokrajowców legalnie przybywających w konkretnych celach od grup stojących pod drzewem i przesiadujących całymi dniami na ławkach – podsumowuje stanowczo Małgorzata Wassermann.
Źródło: Goniec