Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Rozrywka > Gwiazdor „Ślepnąc od świateł” o wychowaniu synów. Te słowa mocno dają do myślenia
Janusz Schwertner
Janusz Schwertner 24.04.2026 09:21

Gwiazdor „Ślepnąc od świateł” o wychowaniu synów. Te słowa mocno dają do myślenia

Gwiazdor „Ślepnąc od świateł” o wychowaniu synów. Te słowa mocno dają do myślenia
Kamil Nożyński o ojcostwie Fot. Pawel Wodzynski/East News

Bezwarunkowa relacja z synami zmusza go do nieustannego kwestionowania swoich poglądów i rozszerzania wiedzy o świecie. Kamil Nożyński – raper i aktor, znany szerokiej publiczności z mrocznej roli w serialu „Ślepnąc od świateł” – jak wyznaje w programie “Prześwietlenie” – w życiu prywatnym odgrywa zupełnie inną rolę. Przebywanie w towarzystwie dorastających dzieci i budowanie z nimi głębokiego, wzajemnego zaufania traktuje jako absolutny fundament swojej tożsamości. Artysta bez wahania stawia świadome ojcostwo znacznie wyżej od wszelkich sukcesów artystycznych.

– Dzieci są dla mnie najważniejsze – mówi aktor. – Pomogły mi przetrwać najtrudniejsze chwile.

Wymagająca ciekawość świata

Rezolutni synowie z niekrytą łatwością podważają rodzicielskie pewniki i bez kompleksów sięgają do wysoce skomplikowanych zagadnień naukowych. Wymagające intelektualnie dyskusje z dorastającymi dziećmi nierzadko obnażają niewiedzę dorosłego. Rozmowy z nastolatkiem sprawnie posługującym się fachową wiedzą z zakresu astrofizyki i czarnych dziur potrafią zszokować, ale i zmotywować do rozwoju.

– Wiele rzeczy o sobie samym dowiedziałem się od niego – przyznaje Kamil Nożyński w rozmowie z Gońcem. – Jeśli wchodzi się z dziećmi w interakcję, a nie tylko zostawia je samym sobie, można się od nich mnóstwo nauczyć.

Zarówno wnikliwość starszego, jak i precyzja w formułowaniu logicznych argumentów przez młodszego syna, stanowią dla aktora doskonały trening cierpliwości. Zmuszają one dorosłego do dbania o nienaganną spójność we własnym zachowaniu.

– Cały czas się uczę. Młodszy syn jest bardzo cwany, chętnie łapie mnie za słówka i podważa moje zdanie – zauważa Nożyński. – Często mu powtarzam, że powinien zostać adwokatem, bo wszędzie potrafi znaleźć jakiś kruczek.

CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA TUTAJ:

Sztuka uważnej obecności

Pogodzenie długich dni na planach zdjęciowych i w studiu nagraniowym z byciem autentycznie dostępnym dla rodziny nie zawsze było procesem łatwym. Jak zdradza Gońcowi aktor, maluchy często potrafiły wymusić uwagę nad ranem, szukając bliskości jeszcze przed wschodem słońca i wyjściem aktora z domu. Każda próba nawiązania takiej interakcji stanowi jednak podstawowy budulec ich więzi.

– Warto być obecnym w życiu swoich dzieci, a nie tylko mieszkać z nimi pod jednym dachem – podkreśla Nożyński. – Liczą się najprostsze rzeczy, choćby rozegranie kilku partyjek w kółko i krzyżyk. Kiedy widzę, że dziecko wygrywa i to je buduje, rozumiem, że właśnie takie małe momenty trzeba doceniać.

Ta prosta forma bycia razem zagwarantowała dzieciom poczucie bezpieczeństwa, a dla samego twórcy okazała się emocjonalnym kołem ratunkowym w najtrudniejszych chwilach w karierze.

– Jedyne, co trzymało mnie tak mocno w pionie i sprawiło, że do końca się nie rozpadłem, to właśnie moi synowie – wyznaje aktor w “Prześwietleniu”.  – Byli moimi patronusami, pomogli mi przez to wszystko przejść.

Spełnienie z dala od ekranów

Pomimo błyskawicznego wkroczenia na panteon gwiazd polskiej popkultury i oszałamiającego sukcesu komercyjnego, życiowe priorytety artysty pozostają niezwykle stabilne. Realne powodzenie w stworzeniu bezpiecznego środowiska do dorastania dla synów uważa on za triumf ponad wszelkimi innymi laurami. Ścisłe trzymanie się tego przekonania chroni go przed zagubieniem się w fałszywym wizerunku wielkomiejskiego blichtru.

Zamiast skupiać się wyłącznie na blasku fleszy, Nożyński myśli długofalowo o emocjonalnym zapleczu swojej rodziny. Zależy mu na tym, by zaufanie wypracowane w dzieciństwie procentowało przez lata.

– Chciałbym, żeby przez cały czas byli ciekawi świata i mieli we mnie oparcie – mówi Gońcowi. – Zależy mi, żeby nie bali się przyjść i ze mną porozmawiać, nawet podczas trudnego okresu nastoletniego buntu.

Dla człowieka, który musiał zmierzyć się z ogromną presją popularności, domowe zacisze stanowi jedyny prawdziwy miernik wartości.

– Moje dzieci to moje największe życiowe osiągnięcie i zawsze będę tak uważał – podsumowuje artysta. – To jest absolutny numer jeden.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji