Donald Trump tym razem uderza w wielką gwiazdę. Padły mocne słowa. Jest apel
Prezydent USA Donald Trump zaatakował w mediach społecznościowych piosenkarza Bruce’a Springsteena, wzywając swoich zwolenników do bojkotu jego występów. Zgodnie z wpisem zamieszczonym w serwisie Truth Social, polityk ostro uderzył wizerunkowo w artystę, zarzucając mu szerzenie nienawiści. To kolejna odsłona trwającego od lat konfliktu między prezydentem a muzykiem.
- Atak personalny i wezwanie do bojkotu
- Wyniki wyborcze jako dowód racji
- Historia sporu polityka z „Bossem”
Atak personalny i wezwanie do bojkotu
W opublikowanym wpisie Donald Trump nie szczędził muzykowi złośliwości, skupiając się na jego wyglądzie oraz przekonaniach. Prezydent napisał:
„Zły i bardzo nudny piosenkarz Bruce Springsteen, który wygląda jak wyschnięta śliwka, która bardzo ucierpiała wskutek pracy naprawdę kiepskiego chirurga plastycznego, od dawna cierpi na okropny i nieuleczalny przypadek zespołu 'Trump Derangement Syndrome'”.
Trump określił artystę mianem „totalnego przegrywa” i wezwał swój ruch do konkretnego działania przeciwko interesom piosenkarza.
„MAGA POWINNA BOJKOTOWAĆ JEGO PRZECENIONE KONCERTY, KTÓRE SĄ OKROPNE” – podkreślił amerykański przywódca.
Zdaniem prezydenta Springsteen świadomie szerzy nienawiść wobec demokratycznie wybranej władzy, co powinno spotkać się z reakcją ze strony obywateli.
Wyniki wyborcze jako dowód racji
Amerykański przywódca wykorzystał atak na piosenkarza, aby przypomnieć o skali swojego ostatniego zwycięstwa wyborczego. Argumentował, że Springsteen atakuje prezydenta, który cieszy się ogromnym mandatem społecznym.
„Ten facet spełnia się w szerzeniu nienawiści wobec prezydenta, który wygrał przytłaczające wybory, w tym głos powszechny, wszystkie siedem stanów wahających się oraz 86 proc. hrabstw w całej Ameryce” – wyliczał Trump.
W swoim komunikacie prezydent ostro skontrastował obecną sytuację państwa z okresem rządów poprzedniej administracji.
„Za 'Śpiącego Joe' i Demokratów nasz kraj był MARTWY, a teraz mamy 'niesamowity' kraj, zdecydowanie najlepszy na świecie” – ocenił polityk.
W ten sposób Trump zasugerował, że krytyczne głosy celebrytów są całkowicie oderwane od rzeczywistych sukcesów gospodarczych i politycznych jego gabinetu.
Historia sporu polityka z „Bossem”
Relacje między Donaldem Trumpem a Bruce’em Springsteenem, znanym jako „The Boss”, od lat pozostają skrajnie napięte. Artysta jest jednym z najbardziej wyrazistych krytyków prezydenta, zarzucając mu sianie podziałów i niszczenie fundamentów amerykańskiej demokracji.
Muzyk wielokrotnie angażował się w kampanie wyborcze Partii Demokratycznej, co czyniło go naturalnym celem ataków republikanina. W przeszłości prezydent wielokrotnie określał piosenkarza jako „przereklamowanego” lub „głupiego jak skała”.
Jak zauważają obserwatorzy życia publicznego, obecna eskalacja wpisuje się w szerszą strategię prezydenta polegającą na bezpośredniej konfrontacji z przedstawicielami świata kultury. Trump konsekwentnie buduje swój przekaz w opozycji do „liberalnych elit” z Hollywood, których symbolem stał się dla niego Springsteen.
