„Decyzja nie zapadnie za kadencji Trumpa”. Ekspert o szansach na sprowadzenie Ziobry
Po potwierdzeniu w maju 2026 roku, że Zbigniew Ziobro przebywa na terytorium Stanów Zjednoczonych, Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek oficjalnie zapowiedział złożenie wniosku o jego ekstradycję. Sprowadzenie byłego ministra do kraju zwiastuje jedno z najbardziej skomplikowanych starć na gruncie prawa międzynarodowego. Skomentował to dla nas profesor Jacek Potulski, kierownik Zakładu Kryminologii na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.
- Natychmiastowa reakcja resortu sprawiedliwości i uruchomienie wieloetapowej współpracy dyplomatycznej z władzami USA
- Dwutorowa weryfikacja wniosku, w której główną rolę odgrywa amerykański sąd, a ostateczny głos należy do polityków w Waszyngtonie
- Prawdopodobne wydłużenie procedury poza trwającą kadencję Donalda Trumpa, co utrudnia szybkie rozstrzygnięcie sprawy
Szanse i przeszkody w sprowadzeniu Zbigniewa Ziobry do Polski
Informacja o pobycie byłego ministra na terytorium Stanów Zjednoczonych została potwierdzona 10 maja 2026 roku, kiedy to Zbigniew Ziobro zadeklarował na antenie Telewizji Republika zamiar korzystania z amerykańskiej wolności. Polityk stwierdził, że używa dokumentu przyznanego mu wraz z prawem do azylu. Z racji wcześniejszego unieważnienia jego polskich paszportów, jest to niezwykle niestandardowe przekroczenie granicy, co niezwłocznie potwierdzili śledczy z prokuratury.
W reakcji na te wydarzenia urzędujący Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił natychmiastowe kroki zmierzające do ściągnięcia polityka do kraju. Zadeklarował, że od 11 maja uruchomiona zostaje oficjalna ścieżka ekstradycyjna, obejmująca badanie podstaw prawnych jego podróży. Polska strona zapowiedziała również kontakt z amerykańską dyplomacją oraz administracją Węgier w celu ustalenia dokładnych szczegółów opuszczenia Europy.
Szanse na szybki sukces w sprowadzeniu polityka do Polski są ograniczane przez liczne przeszkody natury formalnej. Choć krajowa prokuratura zarzuca posłowi popełnienie 26 czynów zabronionych i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, proces komplikuje kilka kluczowych elementów obronnych:
- mocne opieranie się na narracji, że zarzuty stanowią formę politycznej zemsty,
- posługiwanie się przez polityka dokumentami poświadczającymi ochronę międzynarodową,
- wysoce sformalizowana i rygorystyczna wobec dowodów amerykańska jurysdykcja.

Jak krok po kroku wygląda procedura ekstradycyjna?
Mechanizmy ściągnięcia osoby ściganej z terytorium amerykańskiego są ściśle uregulowane w umowach międzypaństwowych. Fundamenty prawne i dokładne kroki w tego typu działaniach wyjaśnia profesor Jacek Potulski:
- Zasady ekstradycji określa umowa z 1996 r. pomiędzy Polską a USA o ekstradycji. Procedura może być wielowątkowa i długotrwała. Oczywiście musi ją zainicjować polskie Ministerstwo Sprawiedliwości, które stosowny wniosek wysyła do Stanów Zjednoczonych - wniosek zawierać powinien materiały polskiego postępowania przygotowawczego, wszelką wymaganą dokumentację, która może być jeszcze uzupełniana - za pośrednictwem Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych.
Oznacza to, że zebrany nad Wisłą materiał dowodowy musi spełniać kluczowe warunki formalne, w tym wymóg podwójnej karalności – czyny muszą stanowić przestępstwo według prawa obu państw. Tłumaczone akta oceniają najpierw organy w USA, a następnie sprawa trafia pod osąd tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Profesor z Uniwersytetu Gdańskiego dobitnie punktuje role poszczególnych instytucji.
- O dopuszczalności ekstradycji decyduje amerykański sąd - jeśli prawomocnie odmówi zgody na ekstradycję - temat jest zakończony, jeśli stwierdzi dopuszczalność - ostateczną decyzję podejmuje Sekretarz Stanu lub osoba przez niego wyznaczona. W toku postępowania sąd może orzec o tymczasowym aresztowaniu, ale nie jest to zasada i standard. W ramach postępowania analizuje się szereg czynników prawnych, w tym także to, czy do ścigania nie dochodzi z przyczyn politycznych.
Rola administracji Donalda Trumpa w ostatecznej decyzji
Amerykański ustrój przewiduje na końcu procedury ekstradycyjnej etap w pełni uznaniowy, zależny od władzy wykonawczej. Fakt, że ostateczny podpis składa amerykański polityk, rodzi pytania o kierunek dyplomatyczny obecnej administracji.
Zanim jednak wyrok zapadnie w politycznych gabinetach, akta analizuje sędzia federalny. Tworzy to specyficzny mechanizm podwójnego filtra dowodowego i politycznego. Mając świadomość tego skomplikowanego systemu, analitycy wskazują, że czynnik czasu oraz kalendarz amerykańskich wyborów mogą okazać się równie istotne, co same akty oskarżenia przekazane przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
Odpowiadając na rozważania na temat domniemanego wpływu Donalda Trumpa na proces wydania Zbigniewa Ziobry, profesor Jacek Potulski rzuca światło na urzędowe realia. W swoim komentarzu wskazuje zarówno na wagę niezależnych sądów, jak i na osobiste doświadczenia prawnicze.
- Skoro ostateczna decyzja podejmowana jest przez ciało polityczne - to oczywiście zasadnicza decyzja jest podejmowana przez władze USA. Patrząc na długotrwałość procedur ekstradycyjnych, mam jednak wrażenie, że decyzja nie zapadnie za kadencji obecnego Prezydenta USA. Ale pamiętajmy o tym, że o dopuszczalności ekstradycji - czyli samej formalnej możliwości wydania do Polski - decyduje niezawisły sąd. Z odwrotnej strony - w swojej praktyce jako adwokat miałem sytuację, w której formalna dopuszczalność ekstradycji została orzeczona przez polski sąd, ale Minister Sprawiedliwości takowej odmówił.
Źródło: Goniec.pl