Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Rozrywka > „Atrakcyjny, ale głupi”. Tomasz Wygoda szczerze o bolesnych komentarzach i mobbingu w teatrze
Janusz Schwertner
Janusz Schwertner 15.06.2026 15:16

„Atrakcyjny, ale głupi”. Tomasz Wygoda szczerze o bolesnych komentarzach i mobbingu w teatrze

„Atrakcyjny, ale głupi”. Tomasz Wygoda szczerze o bolesnych komentarzach i mobbingu w teatrze
Mobbing w teatrze Fot. Canva

Świat sztuki często skrywa mroczne oblicze, w którym talent i wrażliwość stają się pożywką dla emocjonalnych oprawców. O brutalnych realiach środowiska artystycznego, niszczącym poczucie własnej wartości mobbingu oraz trudnej drodze do odzyskania podmiotowości opowiada wybitny polski choreograf i tancerz, Tomasz Wygoda. W szczerej rozmowie dla serwisu Goniec.pl artysta obnaża mechanizmy przemocy w teatrze i udowadnia, że z najgłębszego kryzysu można wyjść z podniesioną głową.

Cena atrakcyjności i pułapka stereotypów

Tomasz Wygoda, ceniony twórca współpracujący z najważniejszymi scenami operowymi i teatralnymi w kraju, przez lata musiał mierzyć się z krzywdzącymi łatkami. W środowisku artystycznym niezwykle często dochodzi do umniejszania kompetencji poprzez cyniczne sprowadzanie artysty wyłącznie do jego powierzchowności. Tego typu komentarze nie są jedynie niewinnymi uszczypliwościami, lecz formą celowego, społecznego ataku, mającego na celu zdeprecjonowanie ofiary i odebranie jej pewności siebie.

– Jeśli mężczyzna jest atrakcyjny, to oczywiście musi być głupi, bo przecież trudno, żeby był i atrakcyjny, i mądry. To już za dużo tego dobrego – punktuje bezlitośnie w programie “Prześwietlenie” Wygoda, obnażając płytkość branżowych uprzedzeń i to, w jak wyrachowany sposób dyskredytuje się w tej branży tancerzy.

Mechanizmy przemocy i anatomia mobbingu

Zjawisko mobbingu w instytucjach kultury to problem systemowy, który przez dekady spowijała zmowa milczenia. Emocjonalna przemoc w zespołach potrafi doprowadzić młodych twórców na skraj załamania. Przypominając najtrudniejsze momenty swojej wczesnej kariery, gość Janusza Schwertnera dokonuje wnikliwej analizy psychologii poniżania.

– Zostałem poddany tak mocnej krytyce, wręcz próbie zniszczenia, że doprowadziło mnie to do pierwszych stanów depresyjnych – wyznaje szczerze artysta.

Jak zauważa, oprawcy zawsze z zimną krwią wybierają cele, które w danym momencie nie potrafią postawić twardych granic.

– Te osoby doskonale wiedziały, że jest we mnie słabość i brak mechanizmów obronnych. Nie rzuca się takich słów komuś, kto potrafi od razu odparować atak – dodaje rozmówca Gońca.

Pytany o motywacje toksycznych współpracowników, stawia diagnozę, która celnie punktuje egoizm przemocowców: 

– Ludzie na ogół załatwiają po prostu swoje sprawy. Nie myślą o tym, jaką krzywdę wyrządzają innym, skupiają się tylko na tym, co to daje im samym.

Działania te służyły często wyłącznie leczeniu cudzych kompleksów kosztem utalentowanego kolegi. Świadkowie tych zdarzeń nierzadko po latach odczuwają wyrzuty sumienia. Dowodem tego są słowa dawnej przyjaciółki choreografa, która po czasie przeprosiła go za własną bierność i brak odwagi, by w krytycznym momencie stanąć w jego obronie.

Przełom i odzyskanie podmiotowości

Wyjście z toksycznego środowiska i odbudowa własnej wartości niemal zawsze wymagają potężnego impulsu. Dla bohatera wywiadu z redakcją Goniec.pl ostateczne wyzwolenie z paraliżującego lęku przed oceną przyszło w sposób nieoczywisty. Przełomem okazało się metafizyczne doświadczenie oniryczne, które zadziałało na twórcę niczym katharsis.

Sen stał się dla artysty symbolem odzyskania utraconej, wewnętrznej siły. To właśnie on pozwolił mu ostatecznie zintegrować bolesne wspomnienia z przeszłości i z nową odwagą spojrzeć w zawodową przyszłość.

– Pomyślałem wtedy: czego ja się właściwie boję? Przecież mam w sobie moc rycerza z błękitnego dymu. Ja już po prostu nie chcę się bać – podsumowuje swoją wypowiedź dla Gońca Tomasz Wygoda.

Dziś, bogatszy o te trudne doświadczenia, buduje swoją karierę wyłącznie na własnych warunkach. Jego świadectwo to nie tylko bezkompromisowe rozliczenie z patologiami polskiego świata artystycznego, ale przede wszystkim uniwersalna opowieść o triumfie godności i asertywności nad systemową opresją.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji