Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty prokuratorskie. Grozi mu surowa kara
Prokuratura Regionalna w Warszawie postawiła zarzuty karne posłowi PiS Antoniemu Macierewiczowi. Śledztwo dotyczy słów wypowiedzianych z sejmowej mównicy, podczas których polityk oskarżył kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego o współpracę z Rosją. Za zarzucane czyny grozi mu do trzech lat więzienia.
Zarzuty za słowa o rosyjskiej agenturze
Stołeczna prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące publicznego znieważenia oraz pomówienia kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Śledczy pod przewodnictwem Prokurator Regionalnej Małgorzaty Adamajtys zarzucają politykowi złamanie artykułów 226 oraz 212 Kodeksu karnego.
Choć zniesławienie jest zazwyczaj ścigane z oskarżenia prywatnego, prokuratura objęła sprawę ściganiem z urzędu, powołując się na ważny interes społeczny. Według śledczych bezpodstawne oskarżenia o współpracę z Rosją przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki i godziły w wiarygodność instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo kraju. Najpoważniejszy z zarzutów zagrożony jest karą do trzech lat więzienia.
Co Macierewicz powiedział z mównicy?
Do zdarzenia doszło 11 września 2025 roku podczas sejmowej debaty o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Macierewicz ostro zaatakował szefa SKW gen. bryg. dr. Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców, płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto. Według stenogramu poseł oświadczył:
„To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...) Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego (...) A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi".
Wypowiedź transmitowana w internecie wywołała natychmiastowe poruszenie na sali.
Nie przyznał się i odmówił wyjaśnień
Przesłuchany przez prokuraturę Macierewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Swojego stanowiska nie zmienił ani na chwilę. Już wcześniej, zanim oficjalnie usłyszał zarzuty, publicznie odpierał wszelkie oskarżenia, stwierdzając, że „zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny". W jego ocenie całe postępowanie to element bezwzględnej walki partyjnej, wymierzonej w opozycję, a nie próba rzetelnego wyjaśnienia faktów.
Poseł konsekwentnie podtrzymuje, że słowa wypowiedziane z sejmowej mównicy były uzasadnione i mieściły się w granicach dopuszczalnej debaty publicznej.

Sejm odebrał mu immunitet
Zanim prokuratura mogła postawić Macierewiczowi zarzuty, Sejm musiał uchylić mu immunitet poselski. 16 kwietnia 2026 roku prokurator Adamajtys oraz prokurator Magdalena Wiśniewska wzięły udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych, gdzie osobiście poparły wniosek o pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej. Komisja wydała pozytywną rekomendację dla całego Sejmu.
W głosowaniu plenarnym wzięło udział 450 posłów. Za odebraniem immunitetu opowiedziało się 242 parlamentarzystów, przeciw było 208, nikt nie wstrzymał się od głosu. Dopiero ten wynik otworzył prokuraturze drogę do wszczęcia czynności procesowych wobec byłego ministra obrony narodowej.