Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > 4 godziny na zniszczenie infrastruktury Iranu? Ekspert ocenia plan Pentagonu
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 07.04.2026 15:22

4 godziny na zniszczenie infrastruktury Iranu? Ekspert ocenia plan Pentagonu

4 godziny na zniszczenie infrastruktury Iranu? Ekspert ocenia plan Pentagonu
USA zrówna irańskie mosty z ziemią, fot.EastNews

Zegar tyka. We wtorek o 20:00 czasu wschodniego (ET) mija ostateczne ultimatum postawione przez prezydenta Donalda Trumpa. Jeśli władze w Teheranie nie zdecydują się na natychmiastowe odblokowanie Cieśniny Ormuz, amerykańskie siły zbrojne mają w zaledwie cztery godziny zrównać z ziemią wszystkie kluczowe irańskie mosty i elektrownie. Obecną sytuację przeanalizował dla nas ekspert geopolityczny Strategy&Future, Wojciech J. Kittel.

  • Błyskawiczna operacja uderzeniowa jest z technicznego i wojskowego punktu widzenia wykonalna, lecz obietnica jej perfekcyjnej realizacji w zaledwie cztery godziny ma przede wszystkim charakter naciskowy
  • Cele amerykańskiej administracji pozostają maksymalistyczne i trudne do politycznego zrealizowania, pomimo zdecydowanej przewagi lotniczej i wywiadowczej Pentagonu
  • Zapowiedź zniszczenia cywilnej infrastruktury to klasyczna realizacja zasady równoległej walki i negocjacji, na którą strona irańska odpowiada mobilizacją obywateli do tworzenia żywych tarcz wokół elektrowni

Operacyjna realność amerykańskiego uderzenia

Zapowiedź Donalda Trumpa nie pozostawia przestrzeni na domysły: w przypadku braku otwarcia transportu w Cieśninie Ormuz, amerykańskie uderzenie ma być natychmiastowe. Infrastruktura krytyczna Iranu, w tym główne węzły komunikacyjne i państwowa sieć energetyczna, znalazła się na celowniku z 240-minutowym terminem ważności. Zapytany o militarną wykonalność takiego scenariusza, Wojciech J. Kittel potwierdza, że zbrojna destrukcja celów na taką skalę jest możliwa do przeprowadzenia przez Stany Zjednoczone.

- Z operacyjnego punktu widzenia przeprowadzenie takiego ataku jest oczywiście możliwe. Jak w przypadku każdej strategii, jej założenia bywają stosunkowo proste – prawdziwe trudności pojawiają się dopiero na etapie realizacji. Można mieć najlepszy plan, ale w praktyce niemal zawsze wymaga on korekt i dostosowania do zmieniających się warunków.

Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez dziennikarzy serwisu CBC, realizacja tak skoordynowanej operacji w tak wąskim oknie czasowym napotyka na nieoczekiwane bariery asymetryczne. Irański wiceminister Alireza Rahimi, otwarcie wezwał do tworzenia wokół elektrowni ludzkich łańcuchów, co z taktycznego punktu widzenia drastycznie potęguje ryzyko masowych ofiar i komplikuje ocenę zniszczeń (BDA) w czasie rzeczywistym.

- Deklarowany przez Trumpa czterogodzinny czas realizacji takiego uderzenia należy jednak traktować z dużą ostrożnością. Czas nie jest tu kluczową deklaracją – ważniejsza jest sama zdolność do przeprowadzenia operacji. Otwartymi pozostają pytania: 1) czy rzeczywiście konieczne byłoby jednoczesne uderzenie we wszystkie wskazane cele? 2) czy zniszczenie tych celów, doprowadzi do osiągnięcia amerykańskich celów wojennych?

4 godziny na zniszczenie infrastruktury Iranu? Ekspert ocenia plan Pentagonu
Armia USA, fot. EastNews

Maksymalistyczna presja a faktyczne możliwości

Tło obecnej eskalacji dyplomatycznej w Waszyngtonie stanowi niedawne odrzucenie przez Teheran propozycji 45-dniowego zawieszenia broni. Łącząc kwestię przetrwania irańskich mostów z płynnością światowego handlu ropą, amerykańska administracja gra o pełną pulę, co w ocenie analityka obnaża właściwą naturę tych agresywnych gróźb.

- W tym miejscu dochodzimy do szerszego kontekstu polityki „maksymalnej presji” wobec Iranu. Tego typu deklaracje są elementem świadomej strategii nacisku, mającej wymusić akceptację warunków przedstawionych przez USA. Problem polega na tym, że propozycje te nie różnią się istotnie od wcześniejszych, które Iran wielokrotnie uznawał za nieakceptowalne.

Próba wymuszenia kapitulacji poprzez niszczenie infrastruktury energetycznej i komunikacyjnej wywołała już stanowcze potępienie. Agnes Callamard, sekretarz generalna Amnesty International, publicznie określiła te groźby mianem "odrażających", wskazując na prawo obywateli do życia, dostępu do wody i ucieczki. Sytuacja uwypukla więc strukturalny rozziew między potencjałem zbrojnym Pentagonu a rzeczywistymi korzyściami politycznymi.

- Styl prowadzenia polityki przez Trumpa ujawnia jednak pewne ograniczenia w zakresie osiągania celów politycznych tego konfliktu. USA same narzuciły sobie maksymalistyczne cele, które w praktyce są nierealne do pełnego zrealizowania. Z drugiej strony, pod względem wojskowym skuteczność USA pozostaje wysoka: dominacja w przestrzeni powietrznej nad Iranem (choć nie absolutna), wysokie zdolności rozpoznawcze oraz wieloletnie przygotowania – sięgające rewolucji islamskiej w 1979 roku – sprawiają, że Amerykanie dysponują zarówno wiedzą o lokalizacji kluczowych obiektów.

Dyplomacja toczona pod bombami

Mimo zmasowanej wojny psychologicznej i ryzyka wybuchu pełnoskalowej katastrofy cywilnej, poufne kanały komunikacji działają bez przerw. Próby ugaszenia pożaru podejmują państwa trzecie, takie jak Pakistan, starając się wypracować kompromis na dosłownie kilka godzin przed upłynięciem terminu ultimatum.

Główne punkty sporne w procesie negocjacyjnym opierają się na sztywnych stanowiskach:

  • amerykańskim wymogu bezwarunkowego odblokowania Cieśniny Ormuz,
  • odrzuconej przez irańskie władze zachodniej propozycji krótkoterminowego rozejmu,
  • kategorycznym żądaniu Teheranu dotyczącym trwałego zakończenia działań militarnych.

- Nie ma tu jednak sprzeczności – jak mówi stara Bismarcksowska zasada: „walcz i negocjuj jednocześnie”. Zarówno teraz podczas III Wojny w Zatoce Perskiej, jak i w wojnie na Ukrainie, negocjacje trwają równolegle z działaniami militarnymi, które służą wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej stron. Póki co widać, że Persowie nie pękają i mają podstawy, by w duchu tych negocjacji stawiać własne żądania, o czym świadczą ich projekty porozumienia.

Słowa analityka Strategy&Future korelują z nastrojami płynącymi bezpośrednio z Bliskiego Wschodu. Prezydent Masud Pezeszkian oficjalnie poinformował, że już 14 milionów Irańczyków zadeklarowało chęć ochotniczej walki w obliczu widma inwazji. Zbliżająca się godzina zero zweryfikuje, czy ostre ultimatum na linii Waszyngton-Teheran to w istocie tylko licytacja przy stole negocjacyjnym, czy też preludium do uderzenia, które pogrąży bliskowschodnią infrastrukturę w chaosie.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji