Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Praca > „Zmarły wrócił po swoją laskę?”. Wiktor Parol o tajemnicach kostnicy: historie, które mrożą krew w żyłach
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 09.07.2026 10:24

„Zmarły wrócił po swoją laskę?”. Wiktor Parol o tajemnicach kostnicy: historie, które mrożą krew w żyłach

„Zmarły wrócił po swoją laskę?”. Wiktor Parol o tajemnicach kostnicy: historie, które mrożą krew w żyłach
Goniec

Obcowanie ze śmiercią każdego dnia to dla większości ludzi mroczne tabu, jednak dla Wiktora Parola to codzienność od dekady. Pracownik zakładu pogrzebowego przyznaje, że w branży krążą opowieści o sytuacjach, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić. – Ja wierzę w te historie, bo opowiadali mi je bliscy ludzie – mówi o znakach, jakie zmarli mają dawać osobom obsługującym pochówki.

Gdy martwi dają o sobie znać

W branży pogrzebowej przekazywane są relacje, które wywołują ciarki nawet u doświadczonych pracowników. Wiktor Parol przytacza historię usłyszaną od kolegi po fachu, którego w zakładzie przez dwa dni prześladował specyficzny dźwięk. 

– Było słychać pukanie, jakby coś drewnianego uderzało o podłogę – relacjonuje Parol. 

Tajemnica wyjaśniła się podczas przygotowań do kolejnego pogrzebu, gdy za zasłoną znaleziono opartą o ścianę drewnianą laskę jednego ze zmarłych.

 – Zapomnieliśmy jej włożyć do trumny – wspominał autor opowieści. 

Dopiero po otwarciu grobu i dołożeniu przedmiotu, niewyjaśnione stukoty ustały. Innym razem świadek opowiadał Parolowi o zatrzaskujących się drzwiach w momencie, gdy negowano obecność zmarłego.

CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:

Tragedie, do których nie można się przyzwyczaić

Mimo zawodowego dystansu, istnieją sytuacje, które głęboko zapadają w pamięć. Dla personelu zakładów pogrzebowych najtrudniejszym doświadczeniem są zawsze pożegnania dzieci. 

– Do pogrzebu dziecka nie da się przyzwyczaić. To jest okropny widok – przyznaje otwarcie Wiktor Parol. 

Wspomina wstrząsającą relację o matce, która przez godzinę nie mogła rozstać się z ciałem dziecka, samodzielnie przygotowując je do ostatniej drogi. Takie momenty sprawiają, że pracownicy muszą walczyć ze wzruszeniem, by zachować profesjonalizm, choć – jak mówi bohater – „oko niejednokrotnie się zaszkli”.

Zapach śmierci i ludzka samotność

Praca w branży pogrzebowej to także konfrontacja z najbardziej drastycznymi skutkami samotności. Wiktor Parol opisuje interwencję w mieszkaniu dawnej nauczycielki, która zmarła bez opieki. Ciało znaleziono dopiero po wielu dniach, gdy sąsiadów zaalarmował zapach rozkładu. 

– To była kwestia samotności. Prawdopodobnie gorzej się poczuła, upadła i nikt jej nie udzielił pomocy – tłumaczy. 

Widok ciała naruszonego przez procesy biologiczne i ingerencję gryzoni to jedna z najtrudniejszych stron tego zawodu, ucząca ogromnej pokory wobec życia.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji