„Łamanie kości to największy mit”. Pracownik zakładu pogrzebowego ujawnia kulisy branży i realne koszty pogrzebu
Wokół przygotowań do pochówku narosło wiele makabrycznych legend, które budzą lęk i niezdrową ciekawość. Wiktor Parol, od 10 lat pracujący w zakładzie pogrzebowym, punktuje nieprawdziwe informacje krążące w społeczeństwie. – Łamanie kości to największy mit, jaki w życiu słyszałem – wyjaśnia, tłumacząc, że przygotowanie ciała to proces oparty na szacunku i profesjonalnych technikach masowania stawów.
Fizjologia po śmierci: co jest prawdą, a co fikcją?
Wielu ludzi wierzy, że po śmierci zmarłym rosną włosy i paznokcie, co ekspert wkłada między bajki. Prawdą jest natomiast, że ciało może wydawać dźwięki lub samoczynnie otwierać oczy, co wynika z procesów gnilnych, uchodzącego powietrza lub rozluźnienia mięśni.
– To jest naturalny proces. Mięśnie i zwieracze puszczają, a my jesteśmy tam po to, by to ciało odpowiednio oczyścić i zabezpieczyć – mówi Wiktor Parol.
Pracownicy używają specjalistycznych wkładek, by oczy zmarłego pozostały zamknięte, tworząc wizerunek osoby pogrążonej w spokojnym śnie.
CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:
Ekonomia śmierci – ile naprawdę kosztuje pochówek?
Ostatnie pożegnanie to dla rodziny nie tylko ogromne emocje, ale i poważne wyzwanie finansowe. Realne koszty pogrzebu w Polsce wahają się zazwyczaj między 6 a 12 tysięcy złotych, przy czym sam zasiłek pogrzebowy często nie pokrywa wszystkich wydatków. Najdroższym elementem bywa wykupienie miejsca na cmentarzu, co w niektórych parafiach przybiera drastyczne formy.
– Ksiądz powiedział mi kiedyś, że trzeba zapłacić 20 tysięcy złotych gotówką za miejsce dwuosobowe – wspomina pracownik zakładu pogrzebowego.
W sytuacjach, gdy rodziny nie stać na takie wydatki, branża stara się szukać tańszych rozwiązań, choć „umieranie jest po prostu drogie”.
Misja godnego pożegnania i profesjonalna kosmetyka
Głównym zadaniem zakładu pogrzebowego jest sprawienie, by bliscy zapamiętali zmarłego w jak najlepszym stanie. Kosmetyka pośmiertna obejmuje nie tylko ubiór, ale często pełen makijaż, manicure, a nawet golenie czy układanie fryzury zgodnie z życzeniem rodziny.
– Naszym mottem jest uczynienie ostatniej drogi tak godną, jak życie, które zgasło – podkreśla Wiktor Parol.
Największą nagrodą dla pracowników są słowa uznania od rodzin, które twierdzą, że zmarły w trumnie wygląda lepiej niż podczas ostatnich lat ciężkiej choroby.
Źródło: Goniec