Niepokojąca sytuacja nad Jeziorem Pilchowickim. Służby wyjaśniają sprawę śnięcia ryb
Dramatyczne sceny rozgrywają się nad Jeziorem Pilchowickim na Dolnym Śląsku. Po obniżeniu poziomu wody w związku z remontem zapory mieszkańcy i wędkarze zaczęli alarmować o masowym śnięciu ryb oraz pogarszającym się stanie rzeki Bóbr poniżej zbiornika. Podczas gdy Tauron Ekoenergia przekonuje, że prace prowadzone są zgodnie z procedurami, Wody Polskie wszczęły działania wyjaśniające, a w Starostwie Powiatowym we Lwówku Śląskim zwołano sztab kryzysowy.
Setki śniętych ryb po opróżnieniu Jeziora Pilchowickiego. Wędkarze alarmują o katastrofie
Jezioro Pilchowickie, będące zbiornikiem zaporowym na rzece Bóbr, od kilku miesięcy jest stopniowo opróżniane. To element szeroko zakrojonej modernizacji ponadstuletniej zapory, należącej do Tauron Ekoenergia. Aby przeprowadzić remont dolnych części konstrukcji, konieczne było spuszczenie znacznej części wody. Wraz z opadającym poziomem jeziora odsłoniły się wieloletnie osady denne, a w ostatnich dniach pojawiły się informacje o masowym śnięciu ryb zarówno w zbiorniku, jak i poniżej zapory.
Najbardziej alarmujące relacje napłynęły od wędkarzy i mieszkańców, którzy zorganizowali akcję ratowania żywych ryb. Odłowy prowadzono do 30 czerwca, a uratowane okazy przewieziono do zbiornika we Wrzeszczynie.
Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania. Przeżyły tylko małe ryby, którym udało się przedostać przez kraty sztolni obiegowej: leszcze, płotki, jazie, okonie, węgorze. Przyjechaliśmy zdeterminowani, by zrobić cokolwiek dla zmniejszenia strat, choc wszyscy wiemy, że to o wiele za późno. Zarząd Okręgu zapewnił transport odłowionych ryb. Tauron, ani wykonawca remontu nie utrudniali akcji – napisało Koło PZW Grodzkie Jelenia Góra w mediach społecznościowych.
W podobnym tonie wypowiadali się także przedstawiciele Dzikiego Patrolu z Lwówka Śląskiego, którzy podziękowali wszystkim osobom zaangażowanym w ratowanie ryb. Mimo tych działań w jeziorze nadal pozostają znaczne ilości martwych ryb, a mieszkańcy zwracają uwagę na intensywny, trudny do zniesienia zapach unoszący się nad okolicą.
Tauron tłumaczy przyczyny. Spółka wskazuje na wysokie temperatury i osady denne
Po pojawieniu się licznych zdjęć i relacji z Jeziora Pilchowickiego głos zabrała spółka Tauron Ekoenergia. W opublikowanym 1 lipca stanowisku zapewniła, że cały proces opróżniania zbiornika odbywa się zgodnie z obowiązującymi decyzjami administracyjnymi i pod nadzorem specjalistów.
Remont jest wynikiem decyzji nakazowej Nadzoru Budowlanego, którą potwierdziły także doświadczenia z powodzią z 2024 roku. Prace przy zaporze prowadzone są przez profesjonalnego wykonawcę, wybranego w procedurze zamówieniowej, z udziałem specjalnie zakontraktowanego zewnętrznego koordynatora, zespołu przyrodników oraz wyspecjalizowanych podmiotów odpowiedzialnych za nadzór i działania środowiskowe – przekazał Tauron w oświadczeniu.
Spółka podkreśliła również, że "cały proces prowadzony jest zgodnie z obowiązującymi decyzjami administracyjnymi”. Według Taurona obecnie realizowany jest najbardziej wymagający etap inwestycji, na który nałożyły się wyjątkowo wysokie temperatury. W komunikacie wyjaśniono, że przy niskim poziomie wody oraz obecności wieloletnich osadów doszło do znacznego obniżenia poziomu tlenu w wodzie. Zdaniem spółki właśnie ten splot okoliczności miał doprowadzić do obserwowanych zjawisk środowiskowych. Tauron utrzymuje również, że obecna sytuacja ma charakter przejściowy i odwracalny dla ekosystemu, a po zakończeniu modernizacji jezioro zostanie ponownie zarybione.
Wody Polskie żądają wyjaśnień. Zwołano sztab kryzysowy, mieszkańcy nie kryją oburzenia
Masowe śnięcie ryb wywołało reakcję instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Wody Polskie poinformowały, że zwróciły się do Tauron Ekoenergia o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące prowadzonych prac oraz zgodności inwestycji z warunkami pozwolenia wodnoprawnego. Do spółki ma trafić oficjalne pismo, a równolegle prowadzone są czynności kontrolne i wyjaśniające. Jednocześnie w Starostwie Powiatowym we Lwówku Śląskim rozpoczął obrady sztab kryzysowy poświęcony sytuacji na Jeziorze Pilchowickim.
Mieszkańcy regionu otwarcie krytykują sposób prowadzenia inwestycji. W rozmowach, które cytuje Polskie Radio 24 mówią, że ich zdaniem zabrakło odpowiedniego planu ochrony ryb przed rozpoczęciem końcowego etapu opróżniania zbiornika.
Mieszkańcy regionu otwarcie krytykują sposób prowadzenia inwestycji. W ich ocenie zabrakło odpowiedniego planu zabezpieczenia ekosystemu przed rozpoczęciem końcowego etapu opróżniania zbiornika. Wskazują, że odłów ryb powinien zostać przeprowadzony wcześniej, zanim rozpoczęto zasadnicze prace przy zaporze. Część osób uważa również, że zagrożenie było łatwe do przewidzenia i można było podjąć działania ograniczające skalę strat.
Bardzo źle, że to nie było żadnego planu. Bez planu, to bez głowy ktoś to zrobił, skoro tyle ryby poszło. To jest nie do pomyślenia – mówił jeden z mieszkańców cytowany przez PolskieRadio24.pl.
Ostateczne przyczyny masowego śnięcia ryb mają zostać ustalone w toku prowadzonych kontroli i postępowań wyjaśniających.