Zełenski ostrzega Zachód przed Putinem. Padły bardzo mocne słowa
W rozmowie z BBC Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że świat zignorował początek III wojny światowej, którą już wywołał Władimir Putin. Ukraiński przywódca ujawnił kulisy trudnych rozmów z Zachodem oraz powody, dla których nie może oddać strategicznych miast. Te mocne słowa rzucają nowe światło na globalne zagrożenie płynące z Kremla.
- Globalny konflikt o sposób życia
- Miasta-twierdze a pułapka zawieszenia broni
- Dyplomatyczne szachy z Waszyngtonem
- Walka o licencje na systemy Patriot
Globalny konflikt o sposób życia
Zełenski stawia sprawę bez ogródek: Władimir Putin już rozpoczął III wojnę światową, a Ukraina jest tylko jej pierwszym etapem. Prezydent podkreśla, że Rosja chce narzucić światu inny model egzystencji i zniszczyć wolne wybory narodów. „Pytanie brzmi: ile terytorium zdoła zająć i jak go powstrzymać” – mówił w wywiadzie dla BBC.
Według niego agresor nie nasyci się Ukrainą, a jego ekspansja to bezpośrednie zagrożenie dla całego porządku międzynarodowego. Kluczem do przetrwania jest zmasowana presja militarna i gospodarcza, która zmusi Moskwę do odwrotu. „Powstrzymanie Putina dziś to zwycięstwo całego świata” – dodał, wskazując, że brak zdecydowanej reakcji Zachodu jedynie rozochoci dyktatora do dalszych ataków na Europę.
Miasta-twierdze a pułapka zawieszenia broni
Odnosząc się do propozycji oddania części Donbasu czy Zaporoża, Zełenski użył mocnego porównania, nazywając tamtejsze ośrodki „miastami-twierdzami”, których nie można po prostu porzucić. „Nie patrzę na to po prostu jak na ziemię. Widzę to jako osłabianie naszych pozycji i porzucenie setek tysięcy naszych ludzi” – stwierdził stanowczo.
Prezydent ostrzega, że każde ustępstwo terytorialne wywołałoby głęboki podział w ukraińskim społeczeństwie i byłoby jedynie nagrodą dla agresora. Putin potrzebuje pauzy, by odbudować armię w ciągu zaledwie kilku lat i uderzyć ponownie. Dlatego Ukraina nieugięcie dąży do powrotu do granic z 1991 roku, wierząc, że tylko pełna sprawiedliwość terytorialna zagwarantuje trwały spokój w tej części świata.
Dyplomatyczne szachy z Waszyngtonem
Relacje z USA wchodzą w nową fazę, co Zełenski określa jako „grę w szachy z wieloma liderami”, a nie tylko z Rosją. Mimo krytycznych głosów Donalda Trumpa, prezydent Ukrainy podkreśla stabilność amerykańskiego systemu: „Prezydenci się zmieniają, ale instytucje zostają”. Kijów zabiega o 30-letnie gwarancje bezpieczeństwa zatwierdzone przez Kongres, co miałoby uodpornić pomoc dla Ukrainy na zmiany personalne w Białym Domu.

Zełenski odniósł się również do oskarżeń o autorytaryzm, odpowiadając krótko: „Nie jestem dyktatorem i nie ja zacząłem tę wojnę”. Wyjaśnił, że wybory są technicznie możliwe, ale wymagają jasnych reguł i bezpieczeństwa dla milionów uchodźców, aby ich wynik został uznany przez naród.
Walka o licencje na systemy Patriot
Największym wyzwaniem technicznym pozostaje obrona powietrzna i brak licencji na produkcję Patriotów. Zełenski otwarcie przyznał, że zachodni partnerzy wciąż nie dali zielonego światła na lokalne wytwarzanie pocisków. „To zamknięcie nieba byłoby największym wsparciem” – podkreślił, wskazując na bezpośredni związek między bezpieczeństwem cywilów a kondycją gospodarki.
Gdy dzieci mogą chodzić do szkół, a obywatele do pracy, państwo generuje podatki finansujące front. Prezydent zaznaczył, że Ukraina chce przejść od roli biorcy pomocy do statusu niezależnego producenta broni. To właśnie rozwój własnego przemysłu zbrojeniowego i wsparcie technologiczne Zachodu mają być kluczem do zakończenia konfliktu na sprawiedliwych warunkach, zapobiegając zamienieniu kraju w strefę wiecznej wojny.